Z życia Franciszka

Zima roku 1914 była bardzo sroga. Gęste, białe płatki śniegu sypały coraz mocniej, tworząc ogromne zaspy. Mały Franek siedział na dywaniku i bawił się drewnianą łyżką. Nagle zobaczył wielką bryłę śniegu spadającą z dachu. Podszedł do okna i w głębi podwórza dostrzegł swego ojca, Józefa, rozmawiającego z obcymi ludźmi.

„Kim oni są? Co robią? Dlaczego tata wyprowadza konie?” – myślał przestraszony chłopiec. Chciał wybiec z domu, lecz gdy uchylił drzwi, poczuł na swym ramieniu czyjąś dłoń i cichy, przerażony szept swej mamy.

– Nie wychodź, synku! Jest zimno i sypie śnieg!

– Mamo, ale tata!  Co się dzieje?

Natalia przytuliła Frania, a po jej policzkach zaczęły płynąć łzy. Podeszli do okna i zobaczyli, jak obcy ludzie w niemieckich mundurach zabierają Józefa, konie i odjeżdżają. Chłopiec nie rozumiał, co się dzieje i bardzo przerażony zaczął głośno płakać. Wtulił się w ramiona matki i zmęczony zasnął. Natalia zaniosła synka na łóżko, okryła pierzyną i ucałowała w policzek. Późną nocą Franek obudził się. Był pewien, że tata jest już w domu.  Kiedy dostrzegł, że niestety tak nie jest, przestraszony pobiegł do matki modlącej się w zaciszu izby.

– Synku! Jest wojna. Tatę zabrali Niemcy, ale wierzę, że do nas wróci. Trzeba się modlić. Pomodlimy się razem.

Franek po kilku słowach modlitwy zasnął wtulony w ramiona mamy Natalii.

Mijały dni, miesiące. Każdego dnia chłopiec myślał o swym ojcu. Czekał i wyglądał z niecierpliwością przez okno, czy Józef nie wraca.

Pewnego dnia, siedząc w kąciku izby pod drewnianym stolikiem, chłopiec usłyszał rozmowę swego dziadka Jakuba z mamą.

– Natalio! We wsi mówią, że pod Augustowem była straszna rzeź. Niemcy strzelali. Wielu naszych zginęło. Podobno widziano tam Józefa. Nikt nie ocalał. Wszyscy zginęli!

Natalia usiadła na drewnianej ławie, a po jej policzkach zaczęły płynąć łzy. Nagle dostrzegła pod stolikiem małą rączkę Frania. Schyliła się, wzięła chłopca na ręce i długo oboje płakali. Trzeba było żyć dalej. Kobieta wysłała swego syna do szkoły w Drążdżewie. Franek uczył się bardzo dobrze. Marzył, by być taki jak tata.

Pewnego wiosennego dnia do ich domu dotarły wspaniałe wieści. Wojna się skończyła. Polska odzyskała niepodległość. Franek pomagał swej mamie, jak tylko potrafił. Pracował we młynie, w gospodarstwie. Rodzina wiodła skromne, ale spokojne życie. Aż….

Nastał rok 1939. Wybuchła II wojna światowa. Niemcy napadli na Polskę. Franek przypomniał sobie swego ojca, który tak dzielnie walczył o wolność. Postanowił być jak on. Wstąpił do Armii Krajowej i przyjął pseudonim „Sęp”. Był bardzo odważny i waleczny. Często narażał swoje życie w walce o wolność. Wczesnym rankiem 7 lipca 1944 roku został aresztowany przez Niemców i wywieziony do obozu w Działdowie. Siedząc w mrocznej celi, wspominał obraz Józefa zabieranego przez Niemców i słowa matki: „Trzeba się modlić!”. To dodawało mu sił i wiary! Nocą, 1945 roku, transport z więźniami wyruszył w drogę na rozstrzelanie.  Młody mężczyzna postanowił uciec. Udało się, lecz w czasie biegu potknął się i złamał nogę. Cierpiał ogromne męki, lecz nadzieja na powrót do matki była wielka. Wędrował w nieustającym bólu, aż dotarł do szpitala wojskowego, gdzie otrzymał pomoc. Rankiem 5 maja 1945 roku Franciszek wrócił do swej wioski. Radość matki była ogromna. Chwyciła syna w ramiona i mocno ucałowała, z wielką radością oznajmiając, iż w Drążdżewie są już wojska wyzwoleńcze.

– To koniec wojny synu! Jesteśmy wolni i bezpieczni!

– Mamo! Pomódlmy się za tatę! To pamięć o nim dała mi siłę i wiarę, że będziemy kiedyś razem!

Nastały lepsze dni. Franek wrócił do zdrowia. Pracował, udzielał się społecznie, opiekował się swą matką. Po kilku latach poznał piękną Wandę, z którą się ożenił.  Jako pierwsza na świat przyszła Basia – moja babcia, a następnie pięcioro kolejnych dzieci.

Jestem dumna, że mam tak wspaniałego pradziadka!

Julita Filochowska kl. V

Szkoła Podstawowa nr 10 im. Jana Pawła II w Ostrołęce

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.

podobne wiadomości

Podziel się