Większość nie chce publicznie rozprawiać o seksie

Zastanawiam się, jaki cel miało napisanie tego artykułu? Homo niewiadomo. Fakt nasze miasto jest dość homofobiczne, ale niestety (lub „stety”) większość i to przeważająca większość naszej społeczności, ma do orientacji seksualnej sąsiada, znajomego, czy przysłowiowej „pani ze spożywczaka” stosunek raczej ambiwalentny, czyli dwubiegunowy. Skutkuje to tym, że część naszego społeczeństwa, przestała na to w ogóle zwracać uwagę. Uważając, że jest tyle ciekawszych i ważniejszych spraw, niż potrzeba zaglądania sąsiadowi do łóżka. Natomiast druga część, przez charakter tej dwubiegunowości jest bardzo podatna na manipulacje środowisk, które chciałyby te idee spopularyzować oraz tych, które z tymi ideami walczą

Niestety każda idea, a za nią idealiści, nie znosi absencji i stagnacji. Dlatego też obie strony intensywnie walczą o zamianę tej dwubiegunowości. I niczym magnes starają się pozyskać zwolenników swojej sprawy. Najciekawsze w ich zabiegach jest to, że im bardziej jedna strona walczy o przychylność społeczeństwa, tym bardziej te społeczeństwo kieruje swe uczucia w stronę przeciwną. Przykład? Proszę bardzo, podam dwa.

pradaPierwszy przykład. Parada równości. Po każdej takiej imprezie, której chyba celem jest propagacja i „uczłowieczenie” tych idei, zwiększa się liczba i aktywność jej przeciwników. Mobilizują się środowiska konserwatywne, prawicowe i nawołują do walki ze wszelkiej maści „zboczeńcami i sodomitami”. Drugi przykład z drugiej strony, ot jeszcze ciepła sprawa spalonej tęczy na placu Zbawiciela. Spalono ją rzekomo z powodu tego, co wyrażała, miała być symbolem idei środowisk LGBT. Akt ten został szeroko skomentowany i przedstawiony w mediach. Co zostało wykorzystane właśnie przez środowiska LGBT do pokazania skali, zresztą mocno naciągniętej, nietolerancji, wrogości i prześladowań, jakie rzekomo się wobec nich „uprawia” tecza

Prawda jest taka, i ona najbardziej wielu ludzi boli, zarówno z jednej jak i z drugiej strony, że większość z nas nie chce, nie lubi, a wręcz nie znosi tego tematu. I wcale, ale to wcale nie musi to być wyrazem homofobii. Bo mnie osobiście w taki sam sposób irytuje para heteroseksualna, obściskująca się i obmacująca na ławce w parku jak i homoseksualna. Tak samo też denerwuje mnie przechwalający się i opowiadający o miłosnych podbojach Gej jak i Heteryk. Bo to, czy wyrażam jakieś uczucia wobec partnera/partnerki i w jaki sposób to robię, powinno pozostać w sferze intymnej i prywatnej każdego z nas. A wyciąganie tych rzeczy na siłę powoduje tylko i wyłącznie krystalizację nastrojów społeczeństwa, a co za tym idzie dzieli je i rodzi w nim głębokie podziały i konflikty, które przenoszą się w inne sfery naszego życia, zatruwając i uprzykrzając nam i tak ciężki już los.  

Odrębną sprawą, która przebija się z tego artykułu, jest kwestia moralności. Nie będę oceniał tego czy niepełnoletni człowiek, jeżdżący na seksualne wycieczki do stolicy, opowiadający o tym swoim rodzicom, jest super fajny, „cool and jazzy”, bo po prostu nie jestem w tej materii żadnym autorytetem. Ale jako katolik i konserwatysta, widząc takiego delikwenta zbliżającego się do moich córek pierwsze, co by mi do głowy przyszło to jedno proste pytanie: Kurde gdzie jest moja wiatrówka? … A strzelając byłoby mi obojętne, jakiej orientacji jest ów delikwent.

 

Krzysztof Laskowski

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.

podobne wiadomości

Podziel się