Wakacyjne odkrycie

 

Pewnego letniego popołudnia odpoczywałem po grze w piłkę nożną. Nie miałem już na nic siły, ale babcia poprosiła mnie o pomoc przy porządkach domowych. Musiałem pójść do prababci i pomóc jej poukładać dokumenty. Pomyślałem, że to najnudniejsze zajęcie, jakie można sobie wyobrazić na wakacyjny czas, ale babci się przecież nie odmawia.

W pokoju prababci zobaczyłem mnóstwo dokumentów, zapowiadała się mozolna praca. Prababcia jak zawsze miała coś słodkiego. Kiedy jadłem pyszne ciasteczka, zauważyłem pod dokumentami bardzo stare zniszczone zdjęcie. Przedstawiało ono moją babcie jako małą dziewczynkę oraz jej rodzeństwo. Nie zdążyłem się nawet zapytać prababci o historię tej fotografii, gdyż ona sama wygodnie usiadła na bujanym fotelu i zaczęła opowiadać o życiu na wsi i o tym, jak w wielu pracach pomagały dzieci. Mówiła mi, jak dawniej przebiegały żniwa czy wykopki. Prababcia pokazała mi też drugie zdjęcie, na którym cała rodzina była szczęśliwa i wesoła. Przedstawiało ono święta Bożego Narodzenia. Dowiedziałem się, że wtedy brakowało słodyczy i owoców. Radość zapewniała im śpiewanie kolęd przy choince. Pomyślałem wtedy, ile razy wykrzywiałem się na nie taki smak czekolady, jaki lubię, i zrobiło mi się smutno.

Po wypiciu herbatki, prababcia znów zaczęła opowiadać historie naszej rodziny. Ten temat zaciekawił mnie ogromnie. Zapomniałem nawet, że miałem poukładać w nowej komodzie. Staruszka wspomniała najpierw o swojej przerażającej tragedii, kiedy została postrzelona. Zaczęła opowiadać o Niemcach, okropnym wrogu, który strzelał do każdego: młodego czy dorosłego.        

– W czasach II wojny światowej byłam małą dziewczynką – ze łzami w oczach kontynuowała opowieść.  -Uciekaliśmy wszyscy ze wsi do lasu przed wrogiem, który nadchodził. Jakiś Niemiec postrzelił mnie w nogę. Mimo ogromnego bólu musiałam szybko biec. Dopiero po dotarciu do kryjówki pomógł mi człowiek, który był lekarzem. Wtedy nie było mowy o szpitalu, bo one były zapełnione rannymi żołnierzami.

Brak profesjonalnej opieki spowodował, że prababcia ma krótsza prawa nogę i utyka, ale dzięki lasce może się poruszać. Bardzo cierpi z tego powodu. Po wysłuchaniu tak ciekawej opowieści, zacząłem układać dokumenty i wtedy w ręce wypadła mi jakaś legitymacja. należała do pradziadka Józefa. Prababcia, ujrzawszy ją, ze smutkiem i łzą w oku znów zaczęła swoją opowieść.  

– Twój pradziadek był dobrym człowiekiem. Pomagał wszystkim ludziom. Należał też do różnych organizacji, które walczyły o wolna Polskę. Na terenie zamieszkania pradziadka działały organizacje zbrojne, które prowadziły z okupantem walki partyzanckie. Tereny leśne były dobrym miejscem do ukrywania się. Jako jedyny mężczyzna w rodzinie nie uciekał do lasu, ponieważ musiał opiekować się rodzicami. Pewnego razu do wsi przyjechali pracownicy Urządu Bezpieczeństwa. Zaczęli przeszukiwać wszystkie zabudowania. U pradziadka Józefa znaleziono w oborniku ukrytą broń. Zaaresztowano go i uwięziono. Bardzo to przeżyłam, ponieważ byłam zakochana w nim i postanowiliśmy być razem aż do końca naszych chwil. W wwiezieniu spędził kilka lat.

Mimo ciężkich i niebezpiecznych chwil prababcia zachowała się bardzo odważnie. Opowiadała, jak odwiedzała go w wiezieniu i dowoziła jedzenie. W tych powojennych czasach wszędzie była bieda, a tam szczególnie. Dowiedziałem się, że te trudne chwile spowodowały wzmocnienie ich uczucia. Posmutniałem trochę i ona to zauważyła.

– Co się stało? – spytała.

Powiedziałem jej, że dzisiaj nie mamy już z kim walczyć, że jesteśmy wolni. Jednak czyhają na nas inne zagrożenia, z którymi musimy się uporać. Istnieją też różne organizacje, które pomagają ludziom. 

                Teraz ja zacząłem opowiadać prababci o Związku Harcerstwa Polskiego, do którego należę. W naszej drużynie podczas zbiórek często wędrujemy bardzo daleko, niosąc ludziom pomoc. Przyświeca nam wtedy nasze znane motto „Bóg, honor, ojczyzna”. Organizujemy też wycieczki do miejsc upamiętniających historię Polski oraz poznajemy piękno naszego kraju. Tegoroczny obóz harcerski spędziliśmy w górach. Obejrzeliśmy wiele ciekawych zakątków przyrody oraz poznaliśmy dużo pomników i zabytków. Z wielka ciekawością i zainteresowaniem słuchaliśmy opowieści o tamtych stronach. Mimo wakacji, jako drużyna harcerska, jesteśmy co roku 1 sierpnia pod pomnikiem Armii Krajowej czy na uroczystościach upamiętniających żołnierzy z 5 Pułku Ułanów Zasławskich. Bycie w tej organizacji uczy nas też wrażliwości na potrzeby innych. Prababcia powiedziała, że to co robię, jest szlachetne i mądre. Dowiedziałem się również od niej, że w tamtych czasach też byli harcerze. Odegrali ogromną rolę w życiu narodu polskiego. Następnie porozmawialiśmy o katastrofie obozu harcerskiego, która nastąpiła w te wakacje. Zginęły dwie harcerki, za które gorąco się modliliśmy, byliśmy myślami z ich rodzinami.

                Powiedziałem prababci, że moja przygoda z harcerstwem staje się kolejną karta w rodzinnej historii. Uświadomiłem sobie też po rozmowie z prababcią, że patriotą można być zawsze, wystarczy tylko chcieć. Jestem dumny, że wywodzę się z patriotycznej rodziny, która niesie pomoc innym ludziom w czasie wojny jak i pokoju. Opowieść o powojennych przygodach moich pradziadków uświadomiła mi, że to co robię, jest mądre i bardzo pomocne.

Jakub Bieńkowski kl. VI

SP 6 im. Orła Białego W Ostrołęce

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.

podobne wiadomości

Podziel się