W Wesołym PeGeeRze (245)

Śliczna Pani Joasia przeglądała się w lustereczku wyraźnie czymś zafrasowana. Na tyle, że nie usłyszała nawet pukania do drzwi. Nie zraziło to jednak tego, który w owe drzwi pukał. Nie doczekawszy się zaproszenia, nacisnął klamkę i zdecydowanym krokiem wszedł do środka.

– Cześć! – rzucił od drzwi.

Dopiero teraz Pani Joasia oderwała wzrok od lustereczka. Nie na długo jednak. Spojrzała tylko na przewodniczącego rady starszych Mariusza Daciaka, burknęła „cześć” i znów zagłębiła się w studiowaniu anatomii swojej twarzy.

– Widzę, że studiujesz anatomię swojej twarzy – zagadnął przewodniczący, by w ten inteligentny sposób, przejść do sedna. – W takim razie coś dla ciebie mam…

– Ta? – Pani Joasia znów podniosła twarz znad lusterka.

– Tak! – przewodniczący wyciągnął z kieszeni płytę w gustownym tekturowym pudełku. – Film „Anatomia upadku”! Proszę bardzo, to dla ciebie.

Pani Joasia bez większego entuzjazmu przyjęła prezent.

– A o czym to? – zapytała bez szczerego zainteresowania, obracając w ręku tekturową kopertę.

– No, o tym… – przewodniczący zdał sobie sprawę, że prawdziwa treść filmu może nie zainteresować Pani Joasi. – Tak w skrócie to o upadku. I a anatomii.

Pani Joasia spojrzała na niego podejrzliwie.

– Znaczy świństwa jakieś!? Nie chcę tego! – odrzuciła zdecydowanym gestem prezent.

– No co ty! To piękny i prawdziwy film! O tym, że… – przewodniczący urwał w pół zdania, zauważywszy, że Pani Joasia znów powróciła do niezwykle absorbującego ją wpatrywania się w lustereczko. Zrozumiał, że jednak nie wszyscy stworzeni są do poznania prawdy. Machnął więc tylko ręką i spokojnie przysiadł na zydelku, który pozostał tu jeszcze po nieodżałowanym Kaziu Dukacie.

– To ja sobie po cichutku zaczekam na Jasia – zakomunikował Pani Joasi, która nie skwitowała tego nawet skinięciem głowy.

Przewodniczący był jednak czymś wyraźnie podniecony, bo stać go było tylko na kilkudziesięciosekundowe cichutkie oczekiwanie. Widząc, że przez ten cały czas Pani Joasia wnikliwie przygląda się sobie w lustereczku, nie wytrzymał i przerwał ciche oczekiwanie.

– Nie chcesz filmu, to nie! – wyrzucił z siebie. – Ale może mi w takim razie powiesz, czemu tak się ciągle wpatrujesz w to lusterko?

Pani Joasia podniosła głowę znad lustereczka i z właściwą sobie prostolinijnością, odpowiedziała na pytanie.

– A bo tak się zastanawiam czy by czasem brody nie zapuścić…

Przewodniczący Daciak poderwał się z zydelka. Wiedziony jakimś wewnętrznym, ale niezwykle mocnym impulsem, stanął przed Panią Joasią, chwilę zbierał się w sobie, by nagle, zupełnie nieoczekiwanie, walnąć pięścią w blat biurka. Aż lustereczko, które od dłuższego już czasu nie chciało dać Pani Joasi odpowiedzi na pytanie: „Zapuszczać, czy nie?” podskoczyło. Reakcja przewodniczącego była tak nieoczekiwana, że Pani Joasia zamarła. Sam przewodniczący też chyba zląkł się swojej reakcji, bo walnąwszy pięścią w biurko, odchrząknął tylko niepewnie i zamilkł. Pani Joasia stała więc naprzeciw przewodniczącego wyraźnie wzburzona jego zachowaniem, a przewodniczący stał naprzeciw Pani Joasi równie wzburzony, a jednocześnie onieśmielony. I milczeli. I nie wiadomo, które pierwsze przerwało by to milczenie, gdyby nie to, że drzwi właśnie otworzyły się i pojawił się w nich uśmiechnięty od ucha do ucha Jasio Pieski. A trzeba wiedzieć, że akurat w jego przypadku, odległość od ucha do ucha była ponadprzeciętna.

– A co wy tak stoicie, jakbyście na wesele przyszli prosić? – zamiast przywitania się rzucił krotochwilnym żartem.

Jakoś jednak ani Pani Joasi, ani przewodniczącego nie rozbawił. Jasio zauważył to, i zmieniając ton na właściwy sobie, czyli poważny i rzeczowy, zapytał.

– Zaprawdę pytam was oboje i każde z osobna, co się stało, iż stoicie naprzeciw siebie, w siebie się wpatrując?

Pierwszy otrząsnął się przewodniczący rady starszych.

– Stoimy, bo rzecz się stała straszna! – przewodniczący wskazał palcem na Śliczną Panią Joasię.

Jasio powędrował wzrokiem za palcem przewodniczącego, lustrując Śliczną Panią Joasię chyba nawet zbyt dokładnie.

– Może jaśniej, jeśli łaska, bo, prawdę powiedziawszy, nie zauważam nic strasznego – dopytał wpatrując się wciąż w Śliczną Panią Joasię. – No, może by można mieć pewne zastrzeżenia co do wielkości dekoltu naszej Pani Joasi – coś jednak zaczął zauważać. – Ale z drugiej strony, mamy przecież Święto PeGeeRu, w związku z czym można chyba pozwolić sobie na pewien luz…

Przewodniczący zupełnie już stracił panowanie nad sobą, bo nie zważając na jakiekolwiek zasady wycelował palcem w dekolt Ślicznej Pani Joasi.

– O tym mówisz?! – krzyknął do Jasia. I nie doczekawszy odpowiedzi, krzyczał dalej. – O tym, że nasza Śliczna Pani Joasia pozwoliła sobie na rozpięcie guziczka w tej bluzce ze stójeczką?!

Jasio wzruszył ramionami.

– Stójka nie stójka, osobiście uważam, że każdy guzik powinien być zapięty…

– Przestań z tymi guziczkami! Ty wiesz co ona chce zrobić?

Jasio Pieski tylko wzruszył ramionami. Przewodniczący postanowił więc zadać mu pytanie pomocnicze…

– Oglądałeś Eurowizję?

Jasio zamarł. By po chwili namysłu spojrzeć Pani Joasi głęboko w oczy. I z bladym strachem na przewodniczącego.

– Masło? – zapytał ze zgrozą w głosie…
PGRNormal

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.

podobne wiadomości

Tagi

Podziel się