W kręgu kurpiowskich opowieści

Odkąd zapanowała moda na regionalizm, także u nas na Kurpiach, propaguje się ludowość pojmowaną dość stereotypowo, posługując się wybranymi folklorystycznymi rekwizytami. Kultura ludowa, która dawniej pełniła funkcję integrującą wiejską społeczność, dzisiaj służy przede wszystkim promocji regionu. A tymczasem kanon kulturowy stale ewoluuje. Trudno przewidzieć, co z tego bogactwa uda się ocalić w intensywnie zmieniającym się świecie.

Kultura kurpiowska zachowuje wciąż jeszcze pewną żywotność, a swoją barwnością i swoistością budzi zainteresowanie nie tylko badaczy. Dumni z naszej gwary, muzyki, tańca śpiewu, pięknych strojów i rękodzieła, zdajemy się nie dostrzegać, jak wielkim skarbem – w tym bogatym kurpiowskim etnosie – są także przeróżne opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie, w których zawarta jest mądrość naszych przodków, ich wierzenia oraz obowiązujące w wiejskich społecznościach obyczaje i zasady postępowania. Wiele z tych tradycyjnych przekazów nadal trwa w świadomości Kurpiów, choć pełni już inną niż dawniej rolę.

Kurpiowska dusza

Hanna Spychalska-Waszek i Stanisław Sieruta

Hanna Spychalska-Waszek i Stanisław Sieruta

Zajmowanie się  problematyką kurpiowskiej duchowości jest być może mało efektowne, lecz bez wątpienia potrzebne. Wymaga jednak nie tylko uważności, ale i zdolności widzenia spraw takimi, jakie są, a nie jakimi każe nam je widzieć obecna kultura masowa.

O tym, że możliwe jest jeszcze dotarcie do wielu niezapisanych opowieści, a nawet śladów najdawniejszych wierzeń, świadczy publikacja pt. “Łopoziem tobzie. Kurpiowskie wierzenia i obyczaje ocalone od zapomnienia”, wydana w 2014 r. nakładem Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego. Jest to dysertacja doktorska Hanny Spychalskiej-Waszek. Autorka nie ukrywa swojej miłości do naszego regionu i pragnienia, aby to, co stanowi o jego odrębności, nie zostało bez śladu wyparte przez – jak to określiła – różnorakie hybrydy.

Szczególny walor tej książki polega między innymi na tym, że jest to pierwszy po wielu latach tak rzetelny zapis kurpiowskiej narracji, będący plonem podróży po Kurpiach, jaką autorka odbyła w lipcu i sierpniu 2004 roku. Przeprowadziła wówczas i zapisała  rozmowy z 23 osobami, z których tylko dwie (Janina Krzyżewska i Józef Petrusewicz) nie pochodziły z rodzin od pokoleń osiadłych na Kurpiach. Wszyscy jej respondenci, to bardzo ciekawe osobowości i zarazem ludzie zasłużeni dla kultury kurpiowskiej. Każdemu ze swych rozmówców autorka poświęciła krótką, niepozbawioną sporej dozy subiektywizmu, notkę.

Wśród jej respondentów znalazł się między innymi Stanisław Sieruta. „Spotkanie z nim – wspomina autorka – było prawdziwą przyjemnością i zaowocowało zebraniem bardzo bogatego materiału badawczego”. W tym roku, kiedy ponownie odwiedziła Kurpie, aby spotkać się z niektórymi osobami z owego pamiętnego lata 2004, zajrzała także do Olszyn i odbyła serdeczną rozmowę z panem Stanisławem.

Szkiełko, oko i emocje

W jakiś przedziwny sposób naukowość wywodu łączy się w “Łopoziem tobzie” z emocjonalnością. Z jednej bowiem strony wiele tu odwołań do literatury naukowej, świadczących o erudycji Hanny Spychalskiej-Waszek, a z drugiej – pełen szacunku i sympatii stosunek do osób, z którymi rozmawiała, potwierdzony takimi stwierdzeniami na ich temat, jak na przykład: „Najważniejsze jednak wydaje się to, że (…) ofiarowały mi znacznie więcej niż tylko materiał badawczy. O wartości nagranych tekstów stanowi przede wszystkim osobowość mówiących”.

W narracjach zarejestrowanych w książce oraz na dołączonej do niej płycie CD udało się odzwierciedlić obraz świata dawnych Kurpiów w takiej postaci, w jakiej funkcjonuje on ciągle jeszcze w świadomości wielu mieszkańców Kurpiowszczyzny. „Zbiór opowieści ludowych staje się swoistym mikrokosmosem, w którym zawiera się to, co przez wieki budowało tożsamość kulturową tej grupy. Można by pokusić się o stwierdzenie, że współczesny świat przegląda się w nim niczym w tafli wody – konstatuje autorka publikacji. –  Już na pierwszym poziomie nie można dostrzec wszystkiego, a niektóre kształty wcale nie są tym, czym wydają się z pozoru. Opowieść i wodę łączy głębia. Podobnie jak w wodę, również w opowiedzianą historię można się stopniowo zanurzać, szukając wskazówek do interpretacji i lepszego rozumienia współczesności” (s. 63). Materiał źródłowy, tak skrzętnie zebrany przez Hannę Spychalską-Waszek i opracowany przez nią w prezentowanej publikacji, z pewnością stanie się w przyszłości cennym źródłem dla innych badaczy.

Warto przeczytać tę książkę, choćby po to, by utwierdzić się w przekonaniu, że najcenniejszym dobrem kulturowym Kurpiowszczyzny są ludzie i że budowanie poczucia kurpiowskiej tożsamości w większym niż dotychczas stopniu winno opierać się na poznawaniu tego, co składało się na życie duchowe dawnych Kurpiów, ich wierzenia i świat wartości. Z prawdziwym wzruszeniem odnalazłam w tym, co opowiadali respondenci autorki “Łopoziem tobzie”,  sporo wątków i motywów z opowieści mojej babci, która była Kurpianką z jedynego na Kurpiach niasta, czyli Myszyńca. I chociaż nie mówiła gwarą, to duszę miała prawdziwie kurpiowską. Tym bardziej jestem więc autorce wdzięczna, że ocaliła od zapomnienia te narracyjne skarby.  

Potrzeba przynależności

Nie da się przecenić roli, jaką w życiu współczesnego człowieka odegrać może wracanie do korzeni i budowanie na tej podstawie swojego poczucia własnej wartości. Zwraca na to uwagę Hanna Spychalska-Waszek, podsumowując swoją pracę badawczą:  „Zarejestrowane sentymentalne powroty do pozytywnie wartościowanej przeszłości, nostalgiczne myślenie o tym, co bezpowrotnie minęło w kategoriach lepszego, głębiej uwrażliwionego przeżywania wydają się odzwierciedlać ogólnoludzką potrzebę przynależenia do jakiejś ważnej i znaczącej większej całości. Potrzebę, której współczesny człowiek stara się niekiedy zaprzeczać, przekonany o swojej samowystarczalności, ale która tkwi zbyt głęboko w jego podświadomości, by ją zupełnie wyprzeć. To właśnie z tego powodu miejsce po tradycyjnym fragmencie obyczajowości nie może pozostać puste” (s. 193). I puste, na szczęście,  nie jest, przynajmniej u nas, na Kurpiach, gdzie wciąż jeszcze można usłyszeć opowieści, gadki, legendy, baśnie przekazywane ustnie z pokolenia na pokolenie. Chrońmy je, jako cenny skarb, do czego zachęca lektura “Łopoziem tobzie” Hanny Spychalskiej-Waszek.

Barbara Wojciulewicz

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.