System dwupartyjny w kraju i w Ostrołęce

kleczkowski_2Ósme zwycięstwo z rzędu w skali kraju odniosła Platforma Obywatelska w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Dwie największe partie (PO i PiS), które od lat zdominowały scenę polityczną zdobyły łącznie 63,8 proc.

Pozostałe ugrupowania nie zdołały przekroczyć magicznego 10 proc. progu. Pragnę zwrócić uwagę na pewna prawidłowość. W Ostrołęce wygrał PiS (43,9 proc.), co jest normą dla wschodniej Polski, tak jak normą są zwycięstwa PO na zachodzie kraju. Drugie miejsce zajęła PO (24,0 proc.), pozostałe partie, tak jak w skali kraju, zdobyły poniżej wspomnianego 10 proc. progu. PiS i PO uzyskały w Ostrołęce łącznie 67,9 proc. czyli porównywalnie jak w całym kraju (dokładnie 4,1 proc. więcej).

Ostatnie wybory mieliśmy w październiku 2011 r., kiedy to poznaliśmy nowych posłów i senatorów. Od tego czasu minęło 2,5 roku. Powstały nowe ugrupowania tj. Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro, Polska Razem Jarosława Gowina, Europa Plus Twój Ruch (na bazie Ruchu Palikota) czy Ruch Narodowy. Jak się okazało, żadne delikatnie mówiąc, wielkiej kariery nie zrobiły. Wybory do Parlamentu Europejskiego zapoczątkowały prawdziwy maraton. Głos na prezydenta Ostrołęki, radnego miejskiego i wojewódzkiego oddamy 16 listopada i najpewniej dwa tygodnie później, podczas drugiej tury wyborów prezydenckich. Latem przyszłego roku czekają nas wybory prezydenta kraju, a jesienią parlamentarne (do Sejmu i Senatu).

Wniosek nasuwa się sam. Jeśli przez tyle czasu scena polityczna jest cały czas zdominowana przez PO i PiS, to nie mamy najmniejszych złudzeń, że coś zmieni się podczas czekających nas trzech kolejnych wyborów. I to zarówno w skali kraju czy też w samej Ostrołęce. Na trzech wyborców, dwóch głosuje w kraju czy też w Ostrołęce, na kandydata PO lub PiS.

Z pewnością padnie pytanie czy to dobre rozwiązania. Nie ma tak naprawdę to większego znaczenia, jeśli chodzi o stopę życiową. W pierwszej „10” krajów o największym produkcie krajowym brutto mamy zarówno systemy dwupartyjne m.in. Stany Zjednoczone (Partia Demokratyczna i Partia Republikańska), Wielka Brytania (Partia Konserwatywna i Partia Pracy) czy chociażby Japonia (Partia Liberalno-Demokratyczna i Partia Demokratyczna), ale też wielopartyjne m.in w Niemczech czy Francji (polska gospodarka jest na 22. miejscu na świecie).

Wybory do europarlamentu pokazały, że Polacy głosują na osoby w zdecydowanej większości sprawdzone w polityce. Identyczną sytuację mamy też w Ostrołęce. Żaden z kandydatów, który jest poza lokalną polityką, nie zrobił w miarę przyzwoitego wyniku. Oczywiście zawsze znajdą się wyborcy mający inne zdanie, ale ich liczba na przestrzeni ostatnich lat stale maleje. Starsi czytelnicy doskonale pamiętają fenomen Stana Tymińskiego podczas wyborów prezydenckich w 1990 r. Ze słynną czarną teczką jako „kandydat znikąd” po bardzo intensywnej kampanii, uzyskał w I turze ponad 23 proc. głosów (pokonując premiera Tadeusza Mazowieckiego i kandydata lewicy Włodzimierza Cimoszewicza) i wszedł do II wraz z Lechem Wałęsą. O ile mnie pamięć nie myli, to Stan Tymiński wygrał wówczas w Ostrołęce. Dziś taki sukces jest niemożliwy. Blisko ćwierć wieku temu mieliśmy raczkującą demokrację, teraz to już w pełni dorosła „osoba”.

Jestem przekonany, że za pół roku w Ostrołęce, podczas wyborów samorządowych, tak jak cztery lata temu, pierwsze dwa miejsca zajmą kandydaci na prezydenta miasta z PiS i PO. Do rady miasta będziemy mieli identyczną sytuację jak w 2010 r. Dwa pierwsze miejsce zajmie również PiS i PO.

Maciej Kleczkowski

Facebook.com/mac.kleczkowski

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.