Sensacja podróżnicza! Ostrołęczanin opłynął Przylądek Horn

Tadeusz Jarnutowski, na co dzień skromny automatyk przemysłowy z Ostrołęki, jest w głębi duszy prawdziwym wilkiem morskim. Między 29 grudnia a 20 stycznia uczestniczył w najtrudniejszej wyprawie swojego życia.

jarnutowski_sterOpłynął Przylądek Horn – najbardziej wysunięty na południe skrawek Ameryki Południowej, znany z tego że w otaczającej go cieśninie Drake’a przez cały rok wieją bardzo silne wiatry. Poznał latarnika z Przylądka, który mieszka w latarni morskiej z rodziną, nie ma żadnych sąsiadów, a jedzenie przypływa raz w miesiącu. Był też na Antarktydzie.

A pomysł wyprawy powstał… na Karaibach, bo Tadeusz Jarnutowski nie jest nowicjuszem w żeglarskim fachu, ani też weekendowym pływakiem mazurskim. Od wielu lat z pasją przemierza morza i oceany na całym świecie.

– Pomysł powstał ok. 2-3 lat temu na rejsie przez Atlantyk, gdzie płynęliśmy z Wysp Kanaryjskich na Wyspy Karaibskie – wspomina podróżnik. – Był to jeden z etapów rejsu, który składał się z wielu elementów. Był to rejs z Polski poprzez Karaiby, Stany Zjednoczone, Kanadę, Północną Norwegię i z powrotem do Polski. Płynąc wymyśliliśmy, że popłyniemy na Horn, ponieważ zbliżała się rocznica śmierci znanego badacza Antarktydy  Ernesta Shackletona. Nie tylko w Polsce, ale i na świecie powstał pomysł uczczenia jego śmierci w ten sposób, aby jachty z całego świata popłynęły do miejsca gdzie zmarł.

Nasza reporterka Aleksandra Nowicka wysłuchała relacji Tadeusza Jarnutowskiego z podróży i z… przygotowań do podróży, które wcale łatwe nie były.  Szczegóły będziemy podawać w bogato ilustrowanych  odcinkach, w kolejnych dniach w tym serwisie.

Choć wicher wieje w twarz, navigare necesse est :-) Fot. Archiwum prywatne Tadeusza Jarnutowskiego

Choć wicher wieje w twarz, navigare necesse est 🙂 Fot. Archiwum prywatne Tadeusza Jarnutowskiego

 

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.