Senator Mamątow upomina się o rentę dla Jerzego Kowalczyka

Aula WSP w Opolu po wybuchu w 1971 roku | domena publiczna

Bracia Jerzy i Ryszard Kowalczykowie trwale zapisali się w historii PRL. Pochodzili z Puszczy Białej. Urodzili się w Rząśniku, a dorosłe życie związali z Opolem.

Starszy z braci Ryszard był doktorem fizyki i pracował w Wyższej Szkole Pedagogicznej jako samodzielny pracownik naukowy. Młodszy Jerzy pracował na tej samej uczelni jako ślusarz mechanik.

Z rodzinnego domu wynieśli antykomunistyczne poglądy. W opozycyjnym środowisku akademickim umocnili się w nim.

Żyli w trudnych czasach. Gdy mieli po około trzydzieści lat, komunistyczny reżim Władysława Gomułki wezwał strajkujących robotników z Wybrzeża, żeby wrócili do pracy. Gdy wrócili, zostali ostrzelani z ostrej broni. W Gdyni, Szczecinie, Gdańsku i Elblągu od kul Milicji Obywatelskiej i Ludowego Wojska Polskiego zginęło w sumie 41 robotników.

Było to w 1970 roku. Rok później w auli Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu miało odbyć się święto milicji, na którym szczególnie wyróżnieni mieli być milicjanci pacyfikujący protesty w Szczecinie.

W noc przed akademią Jerzy Kowalczyk podłożył ładunek wybuchowy w auli. Ryszard pomógł mu w obliczeniach ile prochu ze znalezionych w Puszczy Białej niewypałów należy wydłubać, żeby eksplozja odniosła pożądany skutek. Ładunek został zdetonowany w nocy, więc tylko zniszczył aulę, ale nikogo nie zabił ani nie ranił.

Za ten czyn Jerzy został skazany na karę śmierci, a Ryszard na 25 lat więzienia. Egzekucja na Jerzym nie została ostatecznie wykonana. Rada Państwa ułaskawiła go i zamieniła wyrok na 25 lat więzienia.

Wskutek interwencji intelektualistów, aktorów, pisarzy bracia opuścili więzienie po odbyciu połowy kary. Ryszard w 1983 roku, Jerzy dwa lata później.

Dr Ryszard Kowalczyk zmarł w październiku ubiegłego roku w Opolu. Do końca swojej działalności zawodowej pracował jako naukowiec.

Jerzy w połowie lat 80. XX wieku powrócił w rodzinne strony. Według nieoficjalnych informacji mieszka samotnie, stroni od ludzi, doskwiera mu niedostatek.

Senatorowie Grzegorz Peczkis i Robert Mamątow wystąpili do premiera Mateusza Morawieckiego o przyznanie Jerzemu Kowalczykowi renty specjalnej.

Choć bracia Kowalczykowie są powszechnie znani, Kancelaria Senatu postanowiła zanonimizować pismo senatorów zanim ukazało się w senackim serwisie. Zabieg ten wygląda nieco kuriozalnie, ale treść jego jest następująca:

Senatorowie otrzymali odpowiedź od szefa Kancelarii Premiera Michała Dworczyka. Minister Dworczyk odpowiedział, że o rentę specjalną może wnosić do premiera sam zainteresowany albo jego pełnomocnik.

Wygląda więc na to, że droga do przyznania renty socjalnej Jerzemu Kowalczykowi przez premiera, który wyznał niedawno publicznie że od dziecka marzył aby zburzyć Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, jest otwarta. Pytanie tylko czy Jerzy Kowalczyk będzie chciał wnioskować do państwa, które do tej pory w pełni nie zrehabilitowało ani jego, ani jego nieżyjącego brata. Mimo, że w wolnej Polsce starania o kasację wyroku starały się takie postaci jak Lech Kaczyński, czy Zbigniew Romaszewski.

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.