Senator Mamątow oskarża „prokuraturę w O.” o niedbalstwo

Ciekawe oświadczenie wysłał do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta senator z Ostrołęki Robert Mamątow (PiS).

mamątow (1)a

Senator Robert Mamątow (PiS)

Oświadczenie jest formą kontroli władzy wykonawczej przez senatorów. Można powiedzieć, że jest odpowiednikiem interpelacji poselskiej, ale składanie oświadczeń i odpowiedzi na nie rządzi się nieco innymi zasadami.

Oświadczenie dotyczy przedsiębiorcy, który będąc podwykonawcą, został oszukany przez głównego wykonawcę, a organy państwa – zdaniem senatora – nie zrobiły nic, aby stanąć w obronie praworządności. Zacznijmy jednak od początku.

W dostępnej publicznie wersji oświadczenia nazwy własne zostały wykropkowane, albo sprowadzone do inicjału. Wszystko po to, by uchronić publikującego – Kancelarię Senatu – przed roszczeniami wynikającymi z ewentualnej publikacji nieprawdy. Pracownicy Kancelarii, w odróżnieniu od senatorów, nie mają bowiem immunitetu.

Z oświadczenia w opublikowanej wersji wynika, że do biura senatora Mamątowa (senator biura ma dwa – w Ostrołęce i w Makowie) zgłosił się przedsiębiorca A.S. prowadzący firmę Zakład Robót Instalacyjnych w O. Przedsiębiorca ten nie może wyegzekwować 292.370 złotych należności za wykonane roboty elektroinstalacyjne przy budowie pawilonu handlowo-usługowego (…) w O.

Sprawa ciągnie się od jesieni 2013 roku. Przedsiębiorca A.S., właściciel Zakładu Robót Instalacyjnych poskarżył się do prokuratury, że główny wykonawca zamawiając roboty, a nie płacąc za nie, dopuścił się oszustwa na jego szkodę. W terminologii kodeksowej nazywa się to doprowadzeniem do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Prokuratura umorzyła wówczas postępowanie  nie stwierdzając przestępstwa. Nie są znane bliżej motywy działania prokuratury, ale w wielu podobnych sprawach prokuratorzy uznają, że jak wykonawca nie płaci podwykonawcy, to nie jest przestępstwo, a cywilny spór o należność.

Przedsiębiorca dochodził więc swoich praw przed sądami cywilnymi, ale prawomocnie przegrał. Sprawa oparła się aż o Sąd Apelacyjny w Warszawie. Sądy dały wiarę inwestorowi pawilonu handlowo-usługowego w O., który zapewnił, że nic nie wiedział jakoby na budowie pracowali podwykonawcy. Generalny wykonawca zaś oświadczył i sąd dał mu wiarę, że wykonywał roboty na budowie wyłącznie siłami własnymi. Senator Mamątow uważa, że to niemożliwe i że generalny wykonawca nie mówi prawdy. Nie mógł bowiem zdaniem senatora własnymi siłami prowadzić robót, gdyż jest firmą jednoosobową. Inwestor zaś, według Roberta Mamątowa, musiał być świadom obecności podwykonawców na budowie, bo aneks przewidujący taką możliwość widniał w umowie między inwestorem a generalnym wykonawcą.

Właściciel Zakładu Robót Instalacyjnych w O. ponownie więc zawnioskował do Prokuratury Rejonowej w O. o wznowienie postępowania w sprawie oszukania go, ale prokuratura – po tygodniu od złożenia wniosku – w ogóle odmówiła wszczęcia postępowania przygotowawczego. Zdesperowany przedsiębiorca zwrócił się o pomoc do senatora.

„Po wnikliwej analizie wszystkich informacji i okazanych dokumentów, nie wykluczając zmowy pomiędzy firmami (…) i (…) przeciwko ZRI, wywnioskowałem, że wiele wątków, faktów i dowodów zostało jawnie pominiętych i niedbale rozpatrzonych przez Prokuraturę Rejonową w O., co mogło mieć wpływ na zasadność decyzji sądowych. Chciałbym również zwrócić uwagę na fakt, że powyższy organ nie wykazał należytej staranności w trakcie prowadzonego postępowania, a wręcz odnosi się wrażenie, że już na samym początku rozpatrywania sprawy postawił przed A. S. mur, który okazał się niemożliwy do przebicia, uniemożliwił doprowadzenie do sprawiedliwego dla poszkodowanego zakończenia sprawy”

– pisze senator w oświadczeniu skierowanym do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Do 5 marca są to dwie różne osoby.

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.