Sen

Mam na imię Bartek. Jestem drugim dzieckiem mamy Kasi i taty Adama. Od urodzenia mieszkam w Ostrołęce – sercu Kurpiowszczyzny. Tak zaczyna się moja historia.

Obudziłem się wczesnym rankiem, jakiś hałas nie pozwolił mi spać, poza tym coś mnie uwierało. Dotknąłem ręką pleców i poczułem wystającą z materaca słomę.

– O jej, gdzie podziało się moje łóżko?! 

Jak poparzony wyskoczyłem z pościeli i rozejrzałem się dookoła. Otwarłem szeroko oczy i przeszył mnie strach. W miejscu łóżka znalazł się siennik, zamiast półek z książkami i zabawkami rozstawione były kufry z mundurami, zapasy jedzenia i… karabiny. Chciałem krzyknąć, wołać pomocy, ale głos stanął mi w gardle. Po chwili zorientowałem się, że obok mnie stoi żołnierz z bronią w ręku.

– Bolesławie, rusz się, wróg atakuje, musimy odeprzeć atak Niemców. Front będzie szedł przez naszą wieś, Oborczyska staną w ogniu. Trzeba ratować ludność cywilną. Co tak stoisz?

–  Mam na imię Bartek, myli mnie pan z kimś – odparłem niepewnie.

– Bolek, co ty, chory jesteś? Powtarzam ci, wróg atakuje!

Żołnierz wyszedł, a ja odruchowo przejrzałem się w misce wody. Miałem wąsy i brodę, brudną twarz, a zamiast ulubionej piżamy mundur z orzełkiem.

– Co tu się dzieje? -pomyślałem.

Zerknąłem za siebie, na miejscu szafki nocnej leżał pistolet. Chwyciłem broń i wybiegłem z namiotu. Usłyszałem nawoływania:

– Wojska niemieckie nadciągają! Wszyscy na pozycje! Do boju bracia! Za wolność!

– Co mam robić? – spytałem oficera, który pomylił mnie z jakimś Bolesławem.

– Idź za mną, pilnuj się – odparł.

W tym momencie padły strzały. Zastanawiałem się, czy mieszkańcy Oborczysk zdążyli schować się do bunkrów. Nagle usłyszałem huk bomby, poczułem dziwne ciepło w prawej nodze. Moje udo krwawiło. Przymknąłem na chwilę oczy. Ból przeszywał całe ciało.

***

– Bartusiu, wstawaj, śniadanie na stole! 

To głos dziadka Mirka. Zdziwiony, otworzyłem oczy. Nie leżałem na ziemi ani na sienniku. Nie bolała mnie noga, nie leciała z niej krew. Na półkach stały zabawki i książki, a obok łóżka lampka nocna.

– Co się stało? – pomyślałem.

Zszedłem na dół. Przywitał mnie uśmiechnięty dziadek. Wtedy przypomniałem sobie, że poprzedniego dnia wieczorem dziadzio opowiedział mi po raz kolejny historię o prapradziadku Bolesławie Orle, który walczył podczas II wojny światowej. Bronił rodzinnej wsi Oborczyska. Odwzajemniłem uśmiech dziadka i przytuliłem go mocno. Opowiedziałem swój sen, a dziadzio zaproponował, abyśmy wyszukali w Internecie informacje o bohaterskich czynach Polaków walczących podczas II wojny światowej.

Jestem dumny z mojego prapradziadka Bolesława. Gdy dorosnę, zostanę żołnierzem, by tak jak prapradziadek służyć naszej Ojczyźnie.

Bartłomiej Mierzejewski kl. III 

Społeczna Szkoła Podstawowa STO im. ks. Jana Twardowskiego w Ostrołęce

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.

podobne wiadomości

Podziel się