Ścieżek rowerowych nie będzie, ale powstanie muzeum

kleczkowski_2W tym roku miasto miało przeznaczyć na budowę chodników i ścieżek rowerowych okrągły milion zł. Takie założenia zostały zapisane w budżecie miasta.

Niestety miało. Podczas ostatniej sesji prezydent Janusz Kotowski zaproponował radnym zmniejszenie tej kwoty o 800 tys. zł. Za 200 tys. zł za wiele ścieżek rowerowych miasto nie zbuduje. O powody takiej decyzji spytałem na sesji prezydenta. Włodarz miasta odpowiedział: „To, co pan radny poruszył oczywiście, że można by teraz rozwinąć, jako hasło „Prezydent przeciwko ścieżkom rowerowym”, ale tak nie jest. Tam gdzie budujemy nowe drogi i gdzie pozwala na to, pozwalają na to możliwości staramy się zabezpieczać też ciągi piesze czy rowerowe. Natomiast często przy remontach ulic już istniejących niestety nie da się dodatkowo stworzyć ścieżki rowerowej z prawdziwego zdarzenia. Ja też ubolewam nad tym, że nie ma jeszcze takich ciągów rowerowych jak byśmy oczekiwali, ale troszkę jest, trochę przybywa, trochę staramy się też wyodrębnić z infrastruktury już istniejącej zwłaszcza, że wszyscy obserwujemy jednak taki bardzo ciekawy rozwój tej aktywności rowerowej i na pewno kierunek, żeby więcej ścieżek rowerowych było jest słuszny”.

Wypowiedź prezydenta delikatnie ujmując jest nieadekwatna do rzeczywistości. Najpierw głowa miasta zmniejsza nakłady na ścieżki rowerowe i chodniki o 80 proc., a następnie na tej samej sesji mówi: „kierunek, żeby więcej ścieżek rowerowych było jest słuszny”. Jak się okazało „argumenty” prezydenta trafiły do radnych PiS, którzy poparli zmiany w budżecie. Tylko czterech radnych, w tym ja, było przeciwnych.

W przeciwieństwie do ścieżek rowerowych, nie zabranie za to miejskich pieniędzy na Muzeum Żołnierzy Wyklętych. W tym roku miasto na budowę muzeum przeznacza 2 mln zł (w ubiegłym roku 60 tys. zł). Wydatki na muzeum owiane są jednak mgiełką tajemnicy. W interesie radnych i prezydenta powinno być wyjaśnienie wszelakich wątpliwości w tej sprawie. Na ostatniej komisji rewizyjnej złożyłem wniosek o powołanie specjalnej podkomisji, która zajęłaby się zbadaniem wydatków związanych z budową Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Niestety, komisja w której radni PiS mają większość, nie wyraziła zgody na moją propozycję. Za wnioskiem głosował jeden radny, trzech było przeciw, a jeden radny wstrzymał się od głosu. Warto przy okazji przypomnieć, że jednym z głównych zadań komisji rewizyjnej jest kontrola miejskich wydatków. Jak widać, niektórzy radni w bardzo dziwny sposób traktują swoją powinność. Przypomnę, że na przestrzeni ostatniego roku występowały nagłe zwiększenie i zmniejszenie łącznych nakładów inwestycyjnych związanych z muzeum. Przy powołaniu zakładu w lutym ub. roku, podczas sesji rady miasta, prezydent Ostrołęki zapewniał: „Plany byłyby takie, żeby na początek uruchomić może trzy, cztery sale, więc te koszty są minimalne”. Następnie zakładany koszt budowy muzeum zwiększono aż do 32 mln zł, a obecnie, o czym wspomniałem, wynosi 2 mln 60 tys. zł.

W odpowiedzi na moje interpelacje z kwietnia ub. roku i lutego br. prezydent Ostrołęki nie potrafił określić wydatków związanych z budową muzeum, cyt: „na chwilę obecną nie jestem w stanie wyliczyć wszystkich kosztów bezpośrednio i pośrednio związanych z decyzją Rady Miasta Ostrołęki powołującą Muzeum Żołnierzy Wyklętych”. Do dziś nie wiadomo, dlaczego w sprawozdaniach z działalności prezydenta nie wpisano projektu architektonicznego muzeum za 68,8 tys. zł i umowy za 24,6 tys. zł na przygotowanie wniosku dot. pozyskania dotacji z tzw. funduszy norweskich. W sprawozdaniach, które przyjmuje rada miasta, powinny znaleźć się wszystkie umowy zawarte z zewnętrznymi podmiotami. Tych dotyczących muzeum zabrakło. W odpowiedzi na moją interpelację o przyczynę takiej sytuacji prezydent odpowiedział jedynie, że „postanowił zobowiązać pracownika właściwego wydziału urzędu miasta do przygotowywania bardziej szczegółowych sprawozdań”. Dodam, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego odrzuciło wspomniany wniosek za 24,6 tys. zł, nie pozostawiając na pomyśle prezydenta Ostrołęki suchej nitki. Specjalna komisja uznała za zerową „potrzebę realizacji projektu, ważność projektu z punktu widzenia polityki kulturalnej państwa” i także na zero oceniono „aspekt społeczny”.

Nie przeszkadza to jednak urzędowi miasta kontynuować budowę muzeum, a do ostrołęckich ścieżek rowerowe jak ulał pasuje przysłowie „dobrymi chęciami, piekło jest brukowane”.

Maciej Kleczkowski

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.