Sąd: wjazd na rondo bez kierunkowskazu

Egzaminator próbował oblać kandydata za niewłączenie lewego kierunkowskazu przy wjeździe na rondo. Sąd stwierdził, że egzaminator racji nie miał. Przy wjeździe na rondo nie włącza się lewego kierunkowskazu.

rondoIconChoć wyrok zapadł w Gliwicach, na pewno zainteresuje ostrołęczan, bo teoretyków jazdy po skrzyżowaniach o ruchu okrężnym, ze swadą wypowiadających swe karkołomne poglądy, jest u nas co niemiara. A praktyków, codziennie wdrażających najróżniejsze – niepodparte przepisami – metody jazdy po rondach, mamy jeszcze więcej, co widać każdego dnia na ulicach.

Orzecznictwo sądów administracyjnych w Polsce jest prawotwórcze (nie jest takim orzecznictwo sądów powszechnych). Decyzje urzędów, poza tym że zgodne z ustawami i rozporządzeniami, muszą być zgodne również z linią orzeczniczą NSA

Doniosły wyrok wydał na początku listopada Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach, a wszystko zaczęło się od niezdanego egzaminu na prawo jazdy. Egzaminator wystawił ocenę negatywną za jazdę jednemu z egzaminowanych. Rzekome uchybienie, jak ustalił sąd, „miało polegać na niewłączeniu lewego kierunkowskazu podczas wjeżdżania na skrzyżowanie o ruchu okrężnym”.

„Inaczej mówiąc [egzaminator] uznał, że podczas wjeżdżania na skrzyżowanie okrężne (rondo) kierujący winien włączyć lewy kierunkowskaz, a podczas zjeżdżania z niego kierunkowskaz prawy”

– czytamy w aktach sądowych.

Marszałek województwa śląskiego, który jak każdy marszałek nadzoruje ośrodki egzaminowania kierowców na swoim terenie, unieważnił wynik tego egzaminu uznając, że to egzaminator popełnił błąd.

Egzaminator był jednak uparty i odwołał się do sądu. Powoływał się na opinie autorów podręczników jazdy dla kierowców (Leśniewskiego i Próchniewicza), a także na odpowiedź komendanta głównego policji na zapytanie osoby fizycznej o zasady jazdy na skrzyżowaniu o ruchu okrężnym.

I tu się zawiera istota sporu o zasady jazdy po rondach. Prawo o ruchu drogowym nie zna bowiem pojęcia ronda – jako specyficznego skrzyżowania, które rządzi się osobnymi prawami. Z kodeksowego punktu widzenia rondo jest zwykłym skrzyżowaniem, ale (!) odbywa się na nim ruch okrężny dookoła wyspy. Jednak z tego faktu różni znawcy ruchu drogowego wywodzą różne opinie.

Tymczasem z listopadowego wyroku WSA wynika, że nie trzeba włączać lewego sygnalizatora przy wjeździe na skrzyżowanie o ruchu okrężnym. I nic to, że inaczej twierdzi sam komendant główny policji. Sąd jest ważniejszy niż najważniejszy komendant.

Wyrok WSA w Gliwicach przesądza, że żaden z obowiązujących przepisów prawa o ruchu drogowym nie nakazuje kierującemu pojazdem sygnalizowania manewru wjazdu na skrzyżowanie. „Sygnalizacja powinna mieć miejsce podczas zjeżdżania ze skrzyżowania, kiedy to następuje zmiana kierunku ruchu” – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Sąd zauważa, że miganie lewym kierunkowskazem przed wjazdem na rondo może być uznane za wprowadzające w błąd innych uczestników ruchu. Gdyby bowiem kierowca logicznie zastosował się do sygnalizowanego zamiaru skrętu w lewo na rondzie, to powinien wjechać na rondo pod prąd, a tego mu czynić nie wolno.

WSA w Gliwicach odniósł się również do tego co pisze się w podręcznikach dla kierowców oraz do stanowiska komendanta głównego policji w tej sprawie.

„Za nietrafne należy uznać zarzuty skarżącego dotyczące braku uwzględnienia w tym zakresie poglądów autorów poradników dotyczących ruchu drogowego. Zawarte tam twierdzenia (w ocenie Sądu sprzeczne z obowiązującym prawem) stanowią tylko prywatne poglądy dotyczące powyższej problematyki. Podobnie sytuacja przedstawia się w przypadku przywołanego wyżej pisma Komendanta Głównego Policji”

– napisano w uzasadnieniu.

Orzeczenie sądu jest na razie nieprawomocne. Jeżeli egzaminator nadal będzie się odwoływał, wówczas sprawę rozpatrzy Naczelny Sąd Administracyjny.

Wyrok w oryginalnym brzmieniu każdy może sobie znaleźć samodzielnie. Wystarczy w internetowej bazie orzeczeń NSA wpisać w wyszukiwarkę sygnaturę: II SA/Gl 888/16.

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.