Rozmowy przy obserwacji betonu, czyli jak wiceprezydent z radnym uwagi o budowie ulicy wymieniali

Opozycyjny miejski radny Łukasz Kulik krytykuje sposób prowadzenia budowy ulicy Witosa i powątpiewa czy prace są prowadzone zgodnie ze sztuką budowlaną. Wiceprezydent udzielił mu obszernych wyjaśnień w sprawie sztuki prowadzenia wykopów, posadowienia krawężników oraz… montażu billboardów w pobliżu ogrodzeń na prywatnych posesjach.

Wszystko zaczęło się od interpelacji radnego, który pracuje w pobliżu prowadzonej budowy, w Centrum Ogrodniczym przy ulicy Witosa 15. Bliskie sąsiedztwo budowy pozwoliło mu na obserwacje. Obserwacje przekuł na interpelacje. Na zarzuty radnego odpowiedział wiceprezydent Grzegorz Płocha. Przyjrzyjmy się więc zarzutom i odpowiedziom.

Praca bilbordu jako konstrukcji

Kulik: „Pracownicy firmy prowadzącej wykopy (…) doprowadzili do pęknięcia ogrodzenia i powstania ponad 1 cm dziury między przęsłem a słupem ogrodzeniowym. Dodatkowo widać, że konstrukcja płotu została naruszona, jest on nierówny i się pochyla, więc nie dość że wyrządzili szkodę, to ich działania doprowadziły do zagrożenia bezpieczeństwa osób postronnych, gdyż płot może się w każdej chwili po prostu przewrócić. Zapytani o zaistniałą sytuację, zamiast przeprosić, odpowiedzieli mi, że dziura w płocie już była.”

 

Płocha: „Nie można jednoznacznie stwierdzić, że pęknięcie ogrodzenia murowanego z cegły klinkierowej powstało podczas robót budowlanych związanych z inwestycją (…). Wykonawca robót instalacyjnych stwierdził, że posiada dokumentację fotograficzną przedstawiającą pęknięcia, wykonaną przed rozpoczęciem robót. (…) Podczas wykonywania oględzin Pańskiego ogrodzenia zauważono, że bezpośrednio za nim zainstalował Pan panel bilbordowy o konstrukcji stalowej. Uszkodzenie murowanego ogrodzenia prawdopodobnie powstało w wyniku nieumiejętnego montażu bilbordu w odległości kilkudziesięciu centymetrów od ogrodzenia. Bilbord jest dużą konstrukcją wspartą na dwóch stalowych słupach (…). Konstrukcja przez swoją powierzchnię jest poddawana oddziaływaniu wiatru, a obciążenie powstające przez słupy stalowe jest przenoszone do gruntu, który stanowi posadowienie dla ogrodzenia. Bardzo prawdopodobne, że nieumiejętny montaż bilbordu oraz jego praca jako konstrukcji doprowadziła do pęknięcia ogrodzenia”.

Tu warto zwrócić uwagę na precyzję sformułowań wiceprezydenta. Bo praca bilbordu jako konstrukcji zasadniczo jest czymś innym niż praca bilbordu jako bilbordu.

Praca bilbordu jako konstrukcji jest pracą w sensie fizycznym, którą można łatwo policzyć mnożąc siłę wiatru przez przemieszczenie konstrukcji.

Praca bilbordu jako bilbordu jest zaś pracą w sensie ekonomicznym. To znaczy bilbord ma na sobie reklamę, a reklama ta ma przysporzyć dochodu zleceniodawcy reklamy.

„Prace polegające na prowadzeniu (…) są prowadzone”

Kulik: „Prace budowlane polegające na prowadzeniu wykopów są prowadzone niezgodnie z przepisami i sztuką budowlaną, bez wymaganej liczby szalunków i zabezpieczeń przed obsuwaniem się gruntu (…). Podczas zasypywania tych wykopów grunt nie jest w odpowiedni sposób zagęszczany , co zaburza stabilność gruntu i zapewne powoduje dalsze uszkodzenia ogrodzenia, jak i ścian budynku.

Płocha: „Wykonawca używa przenośnej obudowy stalowej do wykopów i stosuje ją tam gdzie jest to konieczne. Po robotach instalacyjnych grunt jest zagęszczany”.

„Obserwowany przez pana beton”

Kulik: „Beton, w którym są one [krawężniki – przyp. red.] osadzone, był wylewany w okresie zimowym, co spowodowało, że zmarzł, kruszy się w rękach i jest popękany. W miejscu styku krawężników z powierzchnią asfaltową będzie przebiegało odwodnienie, więc woda, która będzie się tam zbierała, w naturalny sposób będzie przenikała do tej warstwy , czego efektem będzie pękanie nawierzchni tej ulicy w niedalekiej przyszłości”

Płocha: „Wykonawca w uzgodnieniu z inwestorem podjął ryzyko wykonywania robót w okresie zimowym, wykorzystując dni kiedy temperatura temu sprzyjała. Do jednej z tego typu robót zakwalifikowano ustawienie krawężnika na ławie betonowej z oporem. Zgodnie z projektem krawężniki kamienne powinny być posadowione na ławie z betonu klasy C 8/10 [dawna be-dziesiątka czyli tak zwany chudziak – przyp. red.]. Biorąc pod uwagę okres wykonywania robót wykonawca zastosował beton klasy C 12/15 [dawna be-piętnastka czyli beton o jedną klasę mocniejszy – przyp. red.]. Obserwowany przez Pana beton od strony jezdni stanowi tymczasowe zabezpieczenie krawężnika przed jego przesuwaniem na czas wykonania opaski oraz warstw konstrukcyjnych”. [Dalej wiceprezydent szczegółowo wyjaśnia jak woda będzie ściekać z jezdni i zapewnia, że nie wsiąknie w konstrukcję drogi].

„Co się stało z destruktem”

Kulik: „Proszę o wyjaśnienie co się stało z destruktem warstwy asfaltowej oraz płytami betonowymi stanowiącymi dotychczasową podbudowę ulicy Witosa. Są to materiały, które powinny zostać użyte do utwardzenia gruntu w innych częściach miasta””.

Płocha: „Płyty betonowe pochodzące z rozbiórki wywożone są na teren targowiska miejskiego i tam składowane do wykorzystania w przyszłości. (…) Okazało się, że znaczna część podbudowy wykonana jest nie z płyt betonowych, a z betonu o grubości ok. 25 cm, który został skuty i wywieziony na teren Miejskiego Zakładu Obiektów Sportowo-Turystycznych i Infrastrukutury Technicznej w Ostrołęce, baza przy ul. Wiaduktowej.
Destrukt z frezowania jezdni wywożony jest w miejsca wskazywane wykonawcy (…) w tym na ww. bazę przy ul. Wiaduktowej, gdzie wykorzystywany jest do ponownego wytwarzania masy mineralno-bitumicznej używanej do bieżących napraw jezdni o nawierzchni asfaltowej.

Co się stało ze studzienką i gdzie jest faktura

Radny też stwierdził, że nieruchomość Centrum Ogrodniczego przy WItosa 15 została odcięta od kanalizacji miejskiej z powodu planowanego zasypania jednej ze studzienek, po czym została ponownie podłączona do kanalizacji z tym, że w innym miejscu.

„Proszę o wystawienie faktury za wykonanie przyłącza kanalizacyjnego, bo wykonywanie takich prac budowlanych za darmo , szczególnie dla radnego, jest naganne i może wyglądać na próbę korupcji politycznej” – napisał więc Łukasz Kulik do prezydenta.

Jednak od wiceprezydenta dowiedział się, że miasto mu faktury nie wystawi, bo miasto samo nie poniosło żadnych kosztów w związku z zmianą przebiegu kanalizacji.

„Miasto Ostrołęka nie wykonuje prac budowlanych za darmo radnym miejskim ani innym mieszkańcom. Wykonanie odcinka instalacji kanalizacji sanitarnej od ogrodzeniaapańskiej posesji do studzienki było inicjatywą kierownika budowy w celu zapewnienia Panu ciągłości odbioru ścieków. Miasto Ostrołęka nie ponosi z tego tytułu żadnych kosztów. Wykonane przyłącze jest ujęte w projekcie budowlanym i jest legalne” – odparł radnemu wiceprezydent Grzegorz Płocha.

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.

podobne wiadomości

Podziel się