Przerwa na żądanie, lekcja na zawołanie

Szkoła Podstawowa numer 1 w Ostrołęce na pozór wygląda jak każda inna szkoła w naszym mieście, ale coś ją wyróżnia. To coś, to nie tylko dobra atmosfera i bezpieczeństwo uczniów, ale również brak dzwonków.

Na pozór to dziwne, bo szkoła każdemu kojarzy się m.in. z dzwonkami, których zadanie jest proste – informują kiedy jest przerwa, a kiedy obowiązek uczestnictwa w zajęciach.  Czemu w szkole z tradycjami nie ma dzwonków? Postanowiłem zapytać panią dyrektor i sprawdzić, jak to właściwie może funkcjonować w dużej szkole.

sp1

Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Ostrołęce Alina Jabłonowska

 Rewolucja szkolna
– Musiałam interweniować i zrobić małą rewolucję w szkole – mówi Alina Jabłonowska, dyrektorka szkoły. – Do naszej szkoły chodzi bardzo wiele dzieci, dlatego korytarze były przepełnione, a hałas dokuczał nie tylko nauczycielom, ale również uczniom. Czasami miałam wrażenie, że uczniowie chcieli uciec na dwór, aby zaznać trochę spokoju i ciszy. Bardzo ważne jest dla nas bezpieczeństwo dzieci w szkole, a przy tak dużej liczbie uczniów ciężko jest zapewnić godne warunki dla dzieci – mówi pani dyrektor. – Sama mam wnuki i posyłając je do szkoły chciałabym, aby przede wszystkim było w niej bezpiecznie.

Teraz więc nauczyciel decyduje, kiedy zrobić przerwę i wyprowadzić dzieci z klasy na korytarz lub zabrać je na zajęcia na świeżym powietrzu. Przerwa jest wtedy, kiedy klasa tego potrzebuje, a nie wtedy gdy zadzwoni dzwonek.
– Nie trzymamy się sztywnych ram, w tej metodzie jest bardzo dużo dowolności – mówi dyrektor Jabłonowska. – Przerwy mogą być krótsze lub dłuższe w różnym czasie. Przede wszystkim wtedy kiedy widać, że dzieci tego potrzebują. Jak jest ciepło, często klasy wyprowadzane są na dwór na zorganizowane zajęcia pod czujnym okiem nauczyciela. Staramy się, aby dzieci w naszej szkole uczyły się przez cały czas. Zabawa na dworze nie tylko służy zdrowiu, ale również wpływa na rozwój psychofizyczny dzieci.

Przede wszystkim jest bezpieczniejschl
Po zlikwidowaniu dzwonków, w szkole – jak twierdzi dyrekcja – poprawiło się bezpieczeństwo dzieci. Poprzez wprowadzenie dowolności przerw na korytarzach jest znacznie mniej dzieci znajdujących się pod okiem dyżurującego nauczyciela. Tak małe grupy jest znacznie prościej opanować i wychwycić niewłaściwe zachowania pojedynczych uczniów. Poza tym jest znacznie ciszej i spokojniej.
– Mam wrażenie, że dzieci już tak nie szaleją jak wcześniej, bo ich energia jest przekierowana na inne tory – mówi dyrektor Jabłonowska. – Bardzo obawiałam się tych zmian, ale po miesiącu widzę, że była to trafna decyzja.

Lekcja i przerwa jednocześnie? To chyba koliduje.W czasie lekcji jednej klasy, druga ma przerwę. Czy dzieci na korytarzu w ogóle nie hałasują i nie przeszkadzają kolegom? Przecież to niemożliwe.
–  Oczywiście, że dzieci zawsze będą hałasowały, ale można to ograniczyć – odpowiada dyrektorka. – Poprzez organizowanie zabaw dla dzieci na przerwach zmniejsza się poziom hałasu. Dodatkowo nasz budynek ma tę zaletę, że korytarze są rozległe i dzieci można przeprowadzić kilkanaście metrów dalej, co znacznie zmniejsza natężenie dźwięków w klasach. Do sal czasami wpadają pojedyncze dźwięki albo szmery – tego nie da się uniknąć. Ale nie przeszkadza to w prowadzeniu zajęć w tych klasach, które w tym czasie przerwy nie mają.

Okiem rodziców
Rozmawiam z Anną, mamą jednego z uczniów chodzących do szkoły.
– Do pomysłu podeszłam z dużą rezerwą, bo wydało mi się dziwne, aby w szkole nie było dzwonków – przyznaje matka. – Po kilku tygodniach przekonałam się do pomysłu dyrekcji z bardzo prostego powodu: mam mniej problemów z synem. Moje dziecko jest trochę mniejsze od swoich rówieśników, dlatego zawsze było narażone na zaczepki kolegów. Ostatnio Antoś chętniej chodzi do szkoły i nie słyszę żadnych skarg na kolegów. Myślę, że powód jest prosty; na korytarzu nie ma już rozwścieczonych tłumów wrzeszczących dzieci, tylko kilka grup pod opieką nauczyciela. No i nie ma tłumów w stołówce. To też jest ważne, że dzieciaki nie tłoczą się między stołami, bo po prostu jest tam luźniej!  – mówi Anna i dodaje: – Widzę, że część rodziców przeciwnych na początku też się do tego przekonuje, bo to dostrzegają pozytywne rezultaty.

Bartosz Podolak

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.