Ponad pół miliona na „półkowników”

kleczkowski_2Żaden z włodarzy polskich miast nie wybudował tyle, ile obiecuje prezydent Ostrołęki Janusz Kotowski. Aby nie być gołosłownym, opiszę kilka przykładów.

W lutym 2010 r. ratusz zawarł umowę z Pracownią Architektury Podczaszy z Krakowa na projekt przebudowy pl. Bema. Wspomniany projekt, który na pewno był w pewnym stopniu kontrowersyjny, zakładał radykalną przebudowę placu. Miała zniknąć praktycznie cała zieleń i pomnik generała. W miejsce pomnika powstać miała jedynie pamiątkowa płyta połączona z fontanną. Z ruchu miał być wyłączony odcinek koło Galerii Ostrołęka, a od strony ulicy Jana Kazimierza przewidziano miejsce na postawienie sceny na okolicznościowe koncerty. Fachowa nazwa to „Projekt przebudowy Placu gen. J. Bema w Ostrołęce, celem przywrócenia mu wyglądu i charakteru rynku staromiejskiego, uporządkowania przestrzeni i odsłonięcia ciągów frontowych elewacji wokół Placu”. Jak fachowa nazwa to i fachowe pieniądze. Firma z Małopolski za projekt, który do dziś leży w zakurzonych szufladach ratusza, skasowała dokładnie 119,6 tys. zł.

Kolejny tzw. półkownik (czyli dokument zalegający na półkach ratusza) pochodzący z końca 2012 r. to projekt dotyczący zagospodarowania terenu nad Narwią. Dokładnie chodziło o odcinek od starego mostu do portu za nowym mostem.  Futurystyczne wizje roztaczano na jednej z komisji rady miasta, gdzie ostrołęckie nadbrzeże miało przytłaczać plażę w Cannes. W ramach inwestycji miał powstać amfiteatr, tarasy widokowe, pomost pływający ze sceną w porcie, przystań kajakowa i grom go wie co jeszcze. Nazwa oczywiście równie fachowa jak poprzednio tj. „Budowa i modernizacja małej infrastruktury na szlaku wodnym Pisa-Narew, służącej zabezpieczeniu obszarów Natura 2000 przed nadmierną i niekontrolowaną presją turystów”. Oczywiście fachowo musiał dokument kosztować. Ratusz z budżetu miasta zapłacił 159,7 tys. zł Autorskiej Pracowni Architektury CAD z Warszawy.

Dokładnie pamiętamy ile marketingowych zabiegów urząd miasta poczynił przy obiecanej budowie nowej hali sportowej przy ul. Witosa. Na konsultacje zapraszano środowiska sportowe, przedstawiono wizję budowy hali na specjalnie zwołanej konferencji. Obiekt miał składać się z dwóch części, hali sportowo-widowiskowej, mieszczącej około 3,5 tys. widzów oraz hali treningowej z kortami tenisowymi i bieżnią lekkoatletyczną. Za projekt Pracownia Architektoniczna GPVT z Poznania otrzymała 233,7 tys. zł. Hala miała powstać po drugiej stronie trybun stadionu przy ul. Witosa, tam gdzie obecnie jest m.in. skatepark i korty tenisowe. Ratusz wyłonił nawet inżyniera kontraktu za 188,2 tys. zł.

Tylko na trzy powyższe projekty ratusz z miejskiej kasy wydał ponad pół miliona zł. Były wymyślone, notabene za nasze pieniądze, na potrzebę chwili. Miały pokazać innowacyjność i pomysłowość włodarza miasta. Pokazały totalne dyletanctwo, niekompetencję i nieodpowiedzialność za miejskie finanse. Nie trzeba być prorokiem, że ponad pół miliona zł zostało wyrzucone w błoto i to niezależnie od wyborów prezydenta Ostrołęki, już za pół roku. Obecny włodarz miasta praktycznie zrezygnował z ich realizacji, a gdyby doszło do zmiany na stanowisku prezydenta to nowy gospodarz, co wydaje się oczywiste, nie będzie chciał realizować pomysłów poprzednika.

Najgorsze w tym wszystkim jest brak jakiejkolwiek odpowiedzialności za naszą wspólną kasę. Można kompletnie zadłużać miasto, szastać finansami na lewo i prawo, obiecując złote góry. Później, przegrywając wybory, otrzymać bardzo wysoką odprawę. I wszystko w świetle prawa.

 

Maciej Kleczkowski

Facebook.com/mac.kleczkowski

 

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.