Piszący prezydent i milcząca agencja

Ulica Krańcowa w Ostrołęce

Przeciąga się w czasie sprawa pozyskania przez miasto nienależących do miasta działek na tzw. osiedlu PGO. Kolejny raz interweniowała w tej sprawie 10 lipca radna Grażyna Sosnowska, ale nie uzyskała odpowiedzi, która satysfakcjonowałaby mieszkańców tych kilku bloków położonych przy ulicy Krańcowej.

Tamta przygraniczna część miasta ma bardzo skomplikowany charakter własnościowy. Nieuregulowany status gruntów utrudniał do niedawna jakiekolwiek remonty samej ulicy Krańcowej. Z tego samego powodu – jak należy sądzić – mają problem mieszkańcy bloków.
Część działek w tamtym rejonie należy nie do miasta, a do jednej z licznych państwowych agencji rolnych. Nie są to jednak grunty rolnicze, bo biegną nimi np. drogi osiedlowe, czy znajduje się plac zabaw. Na jednej z działek zaś częściowo stoi jeden z bloków, co – jak należy sądzić – jest największym problemem dla mieszkańców, gdyż nieuregulowany status gruntów uniemożliwia lub co najmniej utrudnia założenie ksiąg wieczystych dla mieszkań.

Mimo trwających już dziesięć lat wysiłków, nie udało się pozyskać państwowych działek na rzecz miasta.

Prezydent Janusz Kotowski odpowiedział radnej, że od dwóch lat pisze pisma do dyrektora Agencji Nieruchomości Rolnych. Początkowo agencja na nie odpowiadała. I wyrażała nawet chęć oddania miastu za darmo gruntów na osiedlu PGO. Jednak, gdy miasto chciało skonkretyzować działania, rok temu ANR przestała odpowiadać na pisma prezydenta. Ponaglenie, jakie Janusz Kotowski skierował do dyrektora agencji w kwietniu tego roku, nie przyniosło skutku.

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.