Ostrołęcka „Romantyczność” według Izraela Szterna

Pierwsze po dłuższej przerwie „Spotkanie przy lampce” w Muzeum Kultury Kurpiowskiej poświęcone było poematowi Izraela Szterna „Moja księga Ostrołęka”. Karol Samsel przekonywał ostrołęczan, że utwór z wszech miar jest ostrołęcką wersją „Romantyczności” Adama Mickiewicza. 

kalinowska samsel (2)Skąd powrót do Szterna w Muzeum? Jako pierwsza sięgnęła po niego Barbara Kalinowska, kiedy tworzyła nową wystawę stałą. Fragmenty „Mojej księgi Ostrołęki” znajdziemy właśnie przy kolejnych eksponatach, która w ciekawy sposób opisują życie codzienne.

– Sztern przy okazji realizacji tej wystawy okazał mi się bardzo bliski w podejściu do przedmiotów – mówiła Barbara Kalinowska podczas wprowadzenia gości w temat spotkania. – Poeta mówił, że nie ma takiego przedmiotu, który by nas ominął, ale i my nie potrafimy oddalić się od niego. Jest to myślenie bardzo bliskie muzealnikom. My pracujemy w tym obszarze pamięci, za pomocą artefaktów przekazujemy coś ludziom. Modlimy się, my muzealnicy, żeby usłyszeć historię, którą nam te przedmioty opowiadają. Jak miałam zrobić tę wystawę o życiu codziennym Ostrołęki to pomyślałam, że opowiem to za pomocą przedmiotów najprostszych. Zależało mi na tym, żeby ta opowieść była dyskretna, elegancka. Chciałabym znaleźć taką przestrzeń do refleksji. I wtedy ponownie pomyślałam o Izraelu Szternie, że tak go nie znamy. Tak powstała myśl o Karolu Samselu.

Spotkanie okazało się strzałem w dziesiątkę. Młody ostrołęcki poeta, ale również najmłodszy doktor nauk humanistycznych w mieście wciągnął zgromadzonych w tak ciekawą historię, opowiadał z taką swadą, zrozumiale, że kiedy po ponad godzinie zakończył swój wykład z cali popłynęły brawa. A dowodem tego, że ostrołęczanie nie tylko słuchali ale i rozumieli były polemiki w jakie zdali się z prowadzącym spotkanie.

Tematem spotkania była materialność w poemacie, ale rozumiana raczej jako materialność duchowa niż ta przyziemna. Karol Samsel skupił uwagę odbiorców na postaci Efraima Goldbrucha, który mieszkał w Ostrołęce. Miał własny sklep i dom, był bogato ożeniony, ale po śmierci żony Frejdy rozpoczął życie przypominające życie samarytanina. Udawał się na Piaski, gdzie mieszkała miejska biedota by pomagać. Nie mógł patrzeć na cierpienie i głód ludzi, którzy „z głodu żuli szkło”.

muzeum sztern (5)Karol Samsel porównał go do Karusi, bohaterki „Romantyczności” Adama Mickiewicza. Podobne bowiem było przedstawienie Izraela Szterna. Goldbruch spotykał się z niezrozumieniem ostrołęckich żydów, jak Karusia nie znalazła zrozumienia u starca. Przytaczając kolejne cytaty prowadzący spotkanie udowadniał swoją tezę, jedną z wielu możliwych zresztą.

Kwestią, nad którą Samsel postawił pytanie było to niedokończenie „Mojej księgi”. Poeta uważa, że wielokropek z dywizów w ostatnich wersach nie jest kwestią nieukończenia dzieła, ale raczej zabiegiem zupełnie świadomym. Na dowód swojej tezy przytoczył choćby wizytę w Ostrołęce w latach 30. XX wieku, która była wizytą sentymentalną i stwarzała możliwość rozwinięcia poematu. Izrael Sztern tego nie zrobił. Goldbruch milczy w ostatnich wersach jak milczą żydowscy rabini.

Obrazem, który towarzyszył spotkaniu było zdjęcie ostrołęckiego targu sprzed I wojny światowej. Barbara Kalinowska wybrała je ze względu na to, że według niej to taki obraz miasta zabrał ze sobą Sztern, kiedy wyjechał z Ostrołęki. I wojnę światową spędził poeta w Wiedniu.

Zenon Kowalczyk, kierownik Galerii Ostrołęka obecny na spotkaniu zauważył, że gdyby nie takie wieczory i wykłady zapewne nie zwrócilibyśmy uwagi na wiele aspektów zawartych w poemacie Szterna.

Podsumowaniem wieczoru były słowa Zdzisława Załuski, prowadzącego przed laty księgarnię Dom Książki w Ostrołęce. Zauważył on, że nasza interpretacja nigdy nie jest pewna, bo możemy się jedynie domyślać co autor miał na myśli.

Anna Siudak 

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.