O muzyce bez wymówek. Wywiad z zespołem Karrakan

Są ciekawą kapelą. Nie podążają za modą, nie śledzą komercyjnych trendów w muzycznej branży, nie wdzięczą się do publiczności. Poszukują… środków muzycznego wyrazu, dobrych tekstów i miejsca dla siebie w przestrzeni popkultury. O twórczości rockowego zespołu Karrakan z Ostrołęki rozmawiamy z jego liderem Piotrem Sierzputowskim. 

karrakan (1)Anna Siudak: –  Skąd pomysł, by w czasach kiedy tekst w piosenkach jest chyba najmniej ważny dla słuchaczy sięgnąć po teksty wierszy?

Piotr Sierzputowski: –  Poezja nie jest sztuką dla mas i nigdy nie była. No, może parę wieków temu. Przede wszystkim dlatego, że nie jest zbyt łatwa do zrozumienia. My zdecydowaliśmy się sięgnąć po takie teksty i mamy takie założenie, że teksty mają być poetyckie, ponieważ chcemy robić coś co jest trwałe, a nie coś co po parokrotnym przesłuchaniu okazuje się tekstem bez sensu.

–  Ale większość dzisiejszych radiowych hitów ma tekst bez sensu, a ludzie uwielbiają tego słuchać.

– Hity zawsze były proste, choć nie wiem z czego wynika ta prawidłowość. Jeżeli chodzi o poezję to mój dziadek (Alfred Sierzputowski, przyp. red.) zawsze mówił, że poezja powinna być prosta. Poeci to są najczęściej bardzo wykształceni ludzie, wielcy humaniści, często robią doktoraty z polonistyki, a jak napiszą wiersz o pisaniu wierszy, to się każdy poeta za głowę łapie i nic z tego nie rozumie. Dziadek  mówił, że chodzi o to, by pisać o normalnych sprawach. Poezja sama z siebie nie jest łatwa, ale dobra celna puenta to jest to, co dziadek cenił najbardziej.

– O czym w takim razie są teksty Waszych piosenek?

karrakan (7)

Piotr Sierzputowski

– Każdy może w nich wyczytać własną treść. Kiedy ja pytałem dziadka o treść wiersza, o przesłanie to zawsze odpowiadał, że to co ty widzisz w tym wierszu to jest twoje przesłanie. Ja nie wiem jakie ono jest, ja tylko napisałem wiersz.

– Co o takim wykorzystaniu swoich tekstów myślał i mówił, gdy żył, Twój dziadek Alfred Sierzputowski? Czy zdarzało mu się pisać teksty na wasze zamówienie czy zawsze korzystaliście z tego co już było?

– Czasem jest tak, że w czasie pisania, w trakcie tworzenia, kiedy muzyka już jest, napatoczy mi się jakiś wiersz i stwierdzam, że nie ma sensu tworzyć nic innego, bo to idealnie pasuje. Kiedy jeszcze graliśmy szanty w Białym Patyku (poprzedni zespół braci Sierzputowskich – przyp. red.) poprosiliśmy raz dziadka o napisanie tekstów specjalnie do naszych piosenek i on stworzył chyba cztery teksty. Był bardzo szczęśliwy, że sięgnęliśmy po jego wiersze i pozwalał nam z nimi robić co chcemy – możemy je przekształcać, łączyć. Natomiast nie przepadał za muzyką rockową. Był jednak człowiekiem starszej daty i wolał spokojniejszą muzykę.

– Jak przebić się do uszu odbiorców z taką muzyką jak Wasza, jeśli w Ostrołęce tłum wali na gale disco polo? Sądzicie, że z czasem coś się zmieni, że ludzie otworzą uszy?

– Ludzie którzy idą na disco polo, nigdy nie będą przychodzić na nasze koncerty. To są dwa zupełnie odrębne nurty. Z taką muzyką jak nasza też można się przebić, zupełnie tak samo jak z disco polo, tylko odbiorca jest inny. Ci ludzie są inni, inaczej myślą, inaczej się ubierają, inaczej się zachowują, inaczej się wysławiają. Osobiście uważam, że ludzie którzy słuchają muzyki rockowej są bardziej wartościowymi fanami, ponieważ zwracają uwagę na muzykę, na teksty. Natomiast muzyka disco polo jest stworzona głównie po to, by się bawić. By wyjść na koncert, kupić sobie wiadro piwa i się, że tak powiem, upodlić.

karrakan (9)

Jan Sierzputowski

– A co z tymi, którzy w zaciszu domowym czy w samochodzie słuchają rocka, ale do zabawy wybierają disco polo?

– Wierzę w to, że są ludzie którzy słuchają muzyki rockowej, a od czasu do czasu chodzą na koncert disco polo, bo się dobrze bawią. Natomiast wydaje mi się, że oni się dobrze bawią tylko ze względu na używki, które spożywają. Może nie jadą tam, żeby słuchać muzyki, ale wyrywać laski, które tam podobno są. Ja nie mówię, że nie można słuchać muzyki rockowej i disco polo, ale na pewno nie celujemy w takiego odbiorcę.

– Często ci, którzy słuchają czegoś ciekawszego niż disco polo i pop puszczany w rozgłośniach twierdzą, że dobra muzyka skończyła się jakieś 20 lat temu. Bo wtedy muzyka miała jakiś wpływ na świadomość człowieka, jego życie. Co o tym sądzisz?

– Dobra muzyka skończyła się 30 lat temu. 20 lat temu to już były lata 90., a dekadę wcześniej już rozpoczęła się ta eksplozja disco i muzyka rockowa, która wcześniej była muzyką popularną, została zepchnięta niżej. Nawet niektórzy muzycy zaczęli komponować bardziej popularne, elektroniczne dźwięki i może dlatego taka opinia krąży. Ja się poniekąd z tym zgadzam, bo też jestem od dziecka heavymetalowcem. Mój ulubiony zespół to Queen, z czasów gdy grali rock symfoniczny. Zgadzam się z tym, że muzyka skończyła się 30 lat temu i dlatego z tamtej muzyki najwięcej czerpiemy. Jest wielu muzyków którzy się inspirują muzyką z tamtego okresu i tworzą dalej. Niby więc muzyka skończyła się 30 lat temu, natomiast dopóki ma ona odbiorców i dopóki wśród tych słuchaczy są ludzie, którzy zajmują sie tworzeniem muzyki, ta muzyka się jeszcze długo nie skończy.

karrakan (2)

Kamil Badeja

– Po waszym przykładzie widać, że nie tak łatwo wydać płytę, nawet jeśli ma się dobry materiał, zgrany zespół i chęci. Próbowaliście szukać wytwórni, sponsorów, producentów? A może celowo wybraliście niezależność związaną z wydawaniem płyty własnym nakładem?

– Cały czas szukamy sponsorów i każdy kto dołoży cegiełkę w naszej akcji na wspieramkulture.pl będzie naszym sponsorem. Natomiast wydajemy własnym nakładem tylko dlatego, że to my wszystko robimy – projektujemy okładkę, nagrywamy, produkujemy dźwięk, wysyłamy zamówienie do tłoczni i posiadamy wszystkie kopie tej płyty. Ja uważam siebie za dobrego kompozytora, natomiast nie twierdzę, że jestem najlepszy. Cały czas się uczę i nigdy nie przestanę się uczyć, bo to jest taka dziedzina życia, która swoje źródła informacji ma wszędzie. Nie tylko w sztuce, nie tylko w muzyce, ale na każdym kroku można spotkać jakąś inspirację. Niezależność która wiąże się z wydawaniem płyt własnym sumptem jest fajna, natomiast nie można się zamykać przed opiniami innych ludzi. Szczególnie jeśli to jest profesjonalista, naprawdę dobry producent.

karrakan (15)

Dominik Górski

–  Czy warto wydawać w ogóle wydawać płytę jako nośnik? Może w dobie social mediów lepiej zainwestować w dobrą reklamę na YouTubie?

– Płytę jednak można kupić, można ją mieć i ona nabiera mocy sentymentalnej. YouTube’a nie wszędzie można odtworzyć, gorsza jest też jakość dźwięku. Moim zdaniem nagrania internetowe mają dużo mniejszą wartość niż nośniki fizyczne i wiem, że jest dużo osób, które nadal kupują płyty i nie myślą, by przestać. Co więcej, ludzie kupują także coraz częściej płyty winylowe i kasety, o których istnieniu większość ludzi zapomniała. Nie twierdzę, że nie będziemy umieszczać naszej muzyki w internecie, bo to jest narzędzie promocyjne. Nawet ludzie, którzy kupują płyty najpierw sprawdzają czy warto.

– Jaka jest wasza płyta? Co na niej znajdą słuchacze?

– Nasza płyta będzie zawierać siedem utworów, czyli około trzydziestu minut muzyki. To będą utwory, które można znaleźć już na naszej pierwszej płycie demo, czyli te które napisałem wcześniej, w okresie działalności, kiedy ten skład nie był jeszcze ustalony, będą utwory, które napisaliśmy razem w tym składzie. Na pewno będzie słychać różnicę między jednymi a drugimi, bo te pierwsze są bardziej bluesowe, rock‚n’rollowe, potem poszliśmy w trochę cięższe brzmienia. Wszystkie utwory będą miały poetyckie teksty – niektóre autorstwa mojego dziadka Alfreda Sierzputowskiego, jeden tekst „Robak zdobywca” Edgara Allana Poe  sam przetłumaczyłem i jest parę tekstów, które napisałem sam. 

 Fot. Jerzy Żebrowski 

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.