Niezły z niego był agregat…

Zdjęcie ilustracyjne | Autor: PanipalY | Źródło: Wikimedia Commons |Licencja: CC BY-SA 4.0

Wchodzisz do lodówki, żeby zdjąć myszy klips. Już ci się to udaje, już mysz jest twoja, gdy nagle do lodówki zagląda policjant w cywilu. Czy to halucynacja heavy usera LSD? O nie! To wydarzyło się naprawdę. I to w Ostrołęce.

W złodziejskim fachu najważniejsze jest, aby nie dać się ponieść emocjom. Profesjonaliści kradną z rozmysłem. Beznamiętnie. Na chłodno.

Tę wiedzę najwyraźniej przyswoił sobie pewien mieszkaniec powiatu makowskiego, ale musiał czegoś nie dosłyszeć, albo coś przekręcić w pamięci. Kradzieży na chłodno postanowił bowiem dokonać… wewnątrz lodówki stojącej w sklepie w Ostrołęce.

Wszedł do wnętrza chłodziarki i sądząc, że nie jest tam przez nikogo widziany, próbował rozbroić zabezpieczenie antykradzieżowe myszy komputerowej. Lodówki więc nie ukradł. Nawet nie próbował.

Gdy jednak na chłodno zmagał się z myszą, do lodówki zajrzał… policjant. Funkcjonariusz był po służbie, ale gdy zobaczył człowieka w lodówce, mocującego się z jakimś towarem, policyjny nos podpowiedział mu, że oto trzeba interweniować.

Krótkotrwały lokator lodówki próbował opuścić sklep z myszą w kieszeni, ale zostało mu to udaremnione. Policja pisze, że sprawca kradzieży „nie uniknie odpowiedzialności karnej”. Albo więc mysz była bardzo droga i jej wysoka wartość przesądza, że kradzież jest przestępstwem, a nie wykroczeniem. Albo też mocowanie się z klipsem w lodówce przesądza po wyczerpaniu znamion np. kradzieży zuchwałej, która jest przestępstwem zawsze, niezależnie od wartości skradzionego przedmiotu.

Swoją drogą ciekawe, czy w miejscu swojego zamieszkania mężczyzna z lodówki zyska przydomek „Agregat”?

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.