Nie chcieliśmy mieć legii cudzoziemskiej od serca

Pojechaliśmy z dyrektorem szpitala do Warszawy, żeby przedstawić nasze marzenia o powstaniu pracowni hemodynamicznej w Ostrołęce.  Dlaczego mówię o tym w kategorii marzenia? Bo wtedy, poza Warszawą nie było takiej pracowni. Dla nas to był niemal lot na księżyc! Tak pierwsze starania o wykonywanie w Ostrołęce  kardiologii inwazyjnej wspomina doktor Dariusz Karwowski.

Dariusz Karwowski | Fot. Anna Siudak

Nie wiem czy pan profesor Witold Rużyłło [pionier polskiej kardiologii inwazyjnej, wówczas również prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego – przyp. red.] pamięta, ale ja z dyrektorem Wojciechem Miazgą pamiętamy na pewno, jak po kilku telefonach w 2000 roku umówiliśmy się z nim na spotkanie. Odbyło się ono na początku listopada w gabinecie profesora Rużyłły w Instytucie Kardiologii Interwencyjnej w Aninie. Pojechaliśmy tam przedstawić nie tylko nasze marzenia, ale i konkretne pomysły oraz projekty.

Ku naszemu zdziwieniu, spotkaliśmy się z akceptacją profesora i opracowaliśmy plan działania. Jednym z pierwszych punktów było wyszkolenie zespołu. Profesor Rużyłło był zdania, by nie tworzyć pracowni, która będzie miała zespół, jak ja to nazywam kolokwialnie, złożony z legii cudzoziemskiej [czyli ze specjalistów dojeżdżających z innych ośrodków – przyp. red.]. Mogliśmy wyszkolić ludzi, którzy mieszkają w regionie i pracują w naszym szpitalu.

Wiosną 2001 roku wyjechałem na szkolenie do drugiej pracowni Instytutu Kardiologii w Warszawie kierowanej przez profesora Rużyłłę i odbyłem je pod okiem prof. Zbigniewa Chmielaka, prof. Adama Witkowskiego, prof. Marcina Demkowa i prof. Artura Dębskiego. Pamiętam je do dziś. Myślę, że w lepszym miejscu w Polsce szkolić się w tamtych czasach, ale i obecnie, nie można.

Nowoczesny projekt i stary szpital

Musieliśmy zaadaptować pomieszczenia na oddział. W starym szpitalu nie było na to miejsca, ale był to już okres, kiedy dużymi krokami zbliżała się przeprowadzka do nowego budynku. Dyrektor postanowił nas umieścić właśnie tam. Z pieniędzy pozyskanych od szczodrego dla nas województwa mazowieckiego usprzętowiliśmy pracownię. Przede wszystkim chodziło o zakup aparatu do koronarografii.

7 lutego 2002 roku nastąpiło uruchomienie pracowni hemodynamicznej w naszym szpitalu. Przyjechał wówczas prof. Chmielak i pod jego nadzorem zrobiłem koronarografię, która odbyła się bez powikłań. Była to pierwsza koronarografia, poza Warszawą na Mazowszu. Minęły kolejne dwa lata i przeprowadziłem pierwszy zabieg angioplastyki wieńcowej w Ostrołęce pod czujnym okiem doktora Dębskiego. O ile pamiętam również bez powikłań.

Od 2006 roku dyżurowaliśmy do godziny 16.00. Kto z pacjentów miał „szczęście” i zachorował na zawał serca do 16.00 był leczony na naszym oddziale. Kto jednak tego szczęścia nie miał, był przewożony karetką do Instytutu Kardiologii do Anina do kliniki prof. Rużyłły.

Już wtedy jednak zaczęliśmy myśleć o przygotowaniu oddziału do pełnienia 24-godzinnego ostrego dyżuru wieńcowego. To również nie było, na tamte czasy, prostym posunięciem, ponieważ wymagało wielu starań. To miał być pierwszy, pełniony przez siedem dni w tygodniu dyżur 24-godzinny, poza Warszawą.

Co prawda, kilka miesięcy przed nami, czyli pod koniec 2006 roku ruszył taki dyżur w Radomiu, ale tam był pełniony co drugi dzień, przez dwie pracownie. To wiązało się z przełamaniem pewnych barier i oporów, przede wszystkim ze strony mazowieckiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, który musiał wyasygnować dość duże fundusze.

Starania o wsparcie i o pieniądze

Z wyliczeń zespołu administracyjnego dyrektora Miazgi wynikało, że w dyżury trzeba zainwestować kilka milionów złotych. Nikt nam tych pieniędzy nie chciał dać. Dzięki wsparciu władz szpitala, ówczesnego posła Arkadiusza Czartoryskiego i prezydenta miasta Janusza Kotowskiego odbyły się liczne spotkania z wiceministrem zdrowia Bolesławem Piechą, z ministrem zdrowia Zbigniewem Religą, z władzami NFZ, łącznie z Andrzejem Sośnierzem, wtedy prezesem NFZ. W sumie to wszystko doprowadziło do pewnych uzgodnień, które dały nam zielone światło do działania. Punktem kulminacyjnym było uzyskanie zgody pani prof. Hanny Szwed [konsultant wojewódzka w dziedzinie kardiologii – przyp. red] na pełnienie takiego dyżuru. Dostaliśmy glejt do Narodowego Funduszu Zdrowia i wtedy uzyskaliśmy obietnicę pieniędzy.

27 lutego 2007 roku odbył się pierwszy dyżur. Jeszcze wtedy skromny zespół zabiegowy nie wystarczył, żeby obsadzić dyżury przez siedem dni w tygodniu. W związku z tym, wsparcie merytoryczne i logistyczne zapewniał zespół lekarzy z kliniki prof. Rużyłły, a w tym zespole byli między innymi prof. Adam Witkowski, prof. Marcin Demkow, prof. Zbigniew Chmielak, prof. Artur Dębski, czyli śmietanka kardiologii interwencyjnej w Polsce i w Europie. Przyznam, że większość z tych nazwisk, które wymieniałem, dyżuruje w Ostrołęce do dziś, z czego jestem niezmiernie zadowolony i bardzo wdzięczny.

Sprzęt bezczynnie nie stał

Minęły kolejne lata, zużył nam się sprzęt, który pracował dzień i noc. Dzięki porozumieniu marszałka i administracji szpitala znalazły się fundusze z  Regionalnego Programu Operacyjnego województwa mazowieckiego, co pozwoliło nam zakupić jeden z nowocześniejszych aparatów do badań angiograficznych, czyli po prostu nowy koronarograf. I tak 23 września 2015 roku zaczęliśmy pracować na nowym sprzęcie. Dokupiliśmy do tego nowe techniki, które pozwalają jeszcze dokładniej  diagnozować pacjentów z chorobą wieńcową, polegające na tzw. ultrasonografii wewnątrznaczyniowej i pomiarze cząstkowej rezerwy wieńcowej. Odpowiednie osoby zostały też pod tym kątem przeszkolone i od tamtej pory wykonujemy także te procedury, które w życiu codziennym i w sytuacjach trudnych diagnostycznie, okazały się niezmiernie przydatne.

Nasz oddział to szesnaście łóżek, w tym siedem w pełni wyposażonych łóżek intensywnego nadzoru kardiologicznego oraz pracownia hemodynamiczna. Wykonujemy koronarografie – zarówno planowane jak i w sytuacjach ostrych, angioplastyki wieńcowe – planowe i ostre, procedury ultrasonografii wewnątrzwieńcowej i pomiary cząstkowej rezerwy wieńcowej, w sytuacjach zakłóceń pracy serca wprowadzamy elektrodę endokawitarną do czasowej elektrostymulacji serca. W systemie dyżurowym służymy też pomocą pacjentom w innych oddziałach szpitala, gdzie sytuacje zaburzeń pracy serca również się zdarzają.

Od czasu przeprowadzenia pierwszej angioplastyki, czyli 2004 roku do końca roku 2016  przeprowadziliśmy w naszym szpitalu ponad 7,5 tysiąca takich zabiegów, z czego 4700 w przypadkach ostrych. Od początku istnienia oddziału, czyli 2002 roku do końca ubiegłego roku wykonaliśmy ponad 20 tysięcy koronarografii. Ta różnica w liczbach wynika stąd, że zabiegi angioplastyki wieńcowej są wykonywane od 2004 roku. Co dziesiąty pacjent został skierowany na operację pomostowania aortalno-wieńcowego, czyli co dziesiąty pacjent miał wykonane bajpasy.

Ostrołęka współpracuje z liderami

Współpracujemy z najlepszymi ośrodkami w kraju i nie tylko: z Kliniką Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej kierowaną przez prof. Adama Witkowskiego, z Kliniką Choroby Wieńcowej i Strukturalnych Chorób Serca kierowaną przez prof. Marcina Demkowa i z Kliniką Kardiochirurgii i Transplantologii kierowaną przez prof. Mariusza Kuśmierczyka.

Z panem profesorem Kuśmierczykiem mamy szybkie łącze, więc film z badania pacjenta w Ostrołęce,  profesor lub jego ludzie mogą odczytać [w Aninie – przyp. red.] natychmiast i wówczas zapada decyzja czy pacjent jest do operacji pilnej czy nie, lub do leczenia innego niż operacyjne. Bardzo sobie cenimy tę współpracę. Podobnie współpraca z profesorem Witkowskim, prof. Chmielakiem i prof. Demkowem. Część zabiegów, które wykraczają poza nasze możliwości, choćby z tego powodu, że nie mamy sali ani  oddziału kardiochirurgii, są wykonywane właśnie w klinikach panów profesorów. Dzięki temu nasi pacjenci nie giną. Życzę każdemu takiej współpracy.

Współpracujemy także z oddziałami takimi jak nasz z innych szpitali, i tu bardzo sobie cenię współpracę z prof. Romanem Krynickim ze Szpitala Wojewódzkiego w Łomży, który przede mną uruchomił pracownię, tylko że to jest województwo podlaskie. Trochę mu tego zazdrościłem, jeździłem do niego wcześniej. Przez te wszystkie lata uzupełnialiśmy się. Bywały sytuacje kryzysowe, kiedy doszło np. do awarii aparatury zarówno w Łomży lub u nas, pacjenci z zawałami z Łomży jeździli do nas, a nasi zawałowcy do Łomży. Nigdy żaden pacjent nie został odesłany z kwitkiem, dzięki tej współpracy.

Zaproszenie do życia

W naszym szpitalu, na miejscu bardzo sobie cenię współpracę z oddziałem kardiologii prowadzonym przez doktora Janusza Jankielewicza, z doktorem Stanisławem Aptacym, który prowadzi na bardzo wysokim poziomie oddział anestezjologii i intensywnej terapii. Mam to szczęście, że jesteśmy z panem doktorem przez ścianę, a to nawet mało powiedziane, bo mamy drzwi, które są niemal cały czas otwarte. Korzystamy ze swojej pomocy często, choć myślę, że my częściej z pomocy doktora Aptacego. Przyznam szczerze, że w latach naszej współpracy było kilka spektakularnych ozdrowień pacjentów, szczególnie dzięki metodzie chłodzenia pacjenta. Sprawdza się to świetnie w przypadkach nagłego zatrzymania krążenia po zawale serca, szczególnie w warunkach przedszpitalnych. Jak wiemy, ci pacjenci bardzo źle rokują, śmiertelność jest bardzo wysoka. Serdecznie dziękuję, Stasiu!

Nie sposób nie wspomnieć o współpracy z doktorem Andrzejem Jabłońskim, prowadzącym oddział chirurgii ogólnej. Tam jest pododdział chirurgii naczyniowej, bez którego nie wyobrażam sobie pracy. Uważam, że takie oddziały jak nasz, nie mające kardiochirurgii i chirurgii naczyniowej, są bardzo biedne. Ja mam wyjątkowe szczęście. Myślę, że posiadanie w szpitalu takich specjalistów jak doktor Jabłoński i jego ludzie i doktor Aptacy i jego ludzie to nie jest takie oczywiste. Ze względu na wysoką liczbę zabiegów zdarzają się i powikłania, szczególnie powikłania miejscowe. Robimy bardzo dużo z nakłucia promieniowego, czyli tętnicy promieniowej. Jest to dobre dla pacjenta, jednak tam są bardzo drobne naczynia i nierzadko występują problemy. W piśmiennictwie mówi się, że mogą one stanowić od 7 do 10%. Dzięki współpracy z doktorem Andrzejem Jabłońskim jakoś tych powikłań jest mniej. A przynajmniej tak nam się wydaje.

Podwójny dyżur każdego dnia i okolice

Wśród współpracowników w naszym szpitalu bardzo sobię cenię duży dział, jakim jest diagnostyka obrazowa reprezentowana przez firmę TMS Diagnostyka. Jest to firma zewnętrzna, zadomowiona w naszym szpitalu od lat. Szefową jest doktor Anna Gumkowska. Nie będę tu jakimś zarozumialcem, kiedy powiem, że mam dostęp do rezonansu, tomografu i ultrasonografii o każdej porze dnia i nocy.W tym szpitalu pracujemy w bardzo komfortowych warunkach. Taka pracownia jak nasza do tomografu dostęp mieć musi, bo nierzadko pacjenci, którzy trafiają do nas mają takie choroby jak zatorowość płucna lub rozwarstwienie aorty. I to są również przypadki, które dają bóle w klatce piersiowej i mogą przypominać zawał serca. Bardzo dziękuję pani doktor i jej zespołowi za pomoc.

Kadra naszego oddziału składa się z dosyć rozbudowanego personelu pielęgniarskiego i elektroradiologicznego, na czele z pielęgniarką oddziałową Agnieszką Białczak. Mamy 16 pielęgniarek na części łóżkowej i oddzielną pielęgniarkę na części siedmiołóżkowej, 11 pań pielęgniarek instrumentariuszek i cztery techniczki elektroradiologii. Personel lekarski podstawowy jest codziennie w gotowości ośmiogodzinnej od ósmej do piętnastej. Zespół ten składa się z czterech lekarzy specjalistów kardiologii, ze mną włącznie i czterech młodych lekarzy, którzy są w trakcie specjalizacji z kardiologii.

Obsada dyżurowa, która funkcjonuje przez cały rok, siedem dni w tygodniu to dwunastu lekarzy specjalistów kardiologii, w tym lekarze z Instytutu Kardiologii i pięciu lekarzy w trakcie specjalizacji. Wydaje się, że ta liczba jest spora, ale tyle potrzeba żeby obsadzić podwójny dyżur każdego dnia. Przez te kilkanaście lat, na prowadzonym przeze mnie oddziale sześciu lekarzy uzyskało specjalizację. Ja miałem ją już wcześniej. Pięciu lekarzy właśnie odbywa szkolenia, ośmiu lekarzy uzyskało certyfikat samodzielnego operatora. Myślę, że jest to spory dorobek jak na tych kilkanaście lat działalności.

Dariusz Karwowski

Od redakcji: powyższa publikacja jest przemówieniem ordynatora oddziału kardiologii interwencyjnej Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Ostrołęce dr. n. med. Dariusza Karwowskiego, wygłoszonym na konferencji poświęconej rozwojowi kardiologii w Polsce, na Mazowszu i w Ostrołęce. Odbyła się ona z okazji piętnastej rocznicy funkcjonowania kardiologii interwencyjnej w ostrołęckim szpitalu.

Tytuł,  śródtytuły, adiustacja –  od redakcji.

 

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.