Narew wioślarzy

W okresie niewoli w Królestwie Polskim funkcjonowało kilka towarzystw wioślarskich. Pierwsze powstało w 1882 roku Warszawskie Towarzystwo Wioślarskie, w 1884 płockie, w 1886 włocławskie, a w 1890-1891 łomżyńskie.

Władze zaborcze bacznie im się przyglądały, gdyż stawały się one placówkami, które integrowały społeczeństwo polskie. Towarzystwo ostrołęckie powstało dopiero w okresie międzywojennym, choć kontakty z wioślarzami miała Ostrołęka znacznie wcześniej. Działało w oparciu o statut towarzystwa określający jego cele i zadania, skład, warunki przyjmowania, regulujący sprawy organizacyjne, wyłanianie władz towarzystwa, funkcjonowanie komisji, odnoszący się do własności sprzętu oraz majątku i jego użytkowania, budżetu, określający strój wioślarza, flagę, zadania członków towarzystwa i wiele innych kwestii.

Ostrołęka okiem wioślarza
Gdy w 1912 roku kilku wioślarzy z Włocławskiego Towarzystwa Wioślarskiego, przemierzając szlak wodny z Łomży do Włocławka, zawitało do Ostrołęki, nie spotkało w mieście przystani wioślarskiej. Na drodze wodnej jaką przebyli, towarzystwa wodniaków znajdowały się jedynie w Łomży, Płocku oraz we Włocławku. Skrzętnie to odnotowali w sprawozdaniu z odbytej wyprawy. W przystaniach towarzystw mogli wszak odpocząć, posilić się czy przenocować. Zwyczajem było, że miejscowi wioślarze zajmowali się turystami, uprzyjemniając im pobyt, np. poprzez spotkanie czy organizację wycieczki po mieście. Zdani więc sami na siebie, z powodu mielizny w rzece, zmuszeni byli zatrzymać się na środku Narwi przy filarze drewnianego mostu i wspiąć się z bagażami po drabinie na drewniany most. Na nocleg udali się do hotelu Victoria, a o świcie opuścili Ostrołękę. Zanim to jednak nastało po „zainstalowaniu się w brudno utrzymanych numerach”, wyszli na miasto, po czym taki zostawili o nim przekaz – „Wrażenie wywarło ono na nas niezbyt miłe. Ulice wąskie, zaśmiecone, brak chodników; przez otwarte bramy zalatywał nas z brudnych podwórzy zaduch; domy murowane, przeważnie piętrowe, wznosiły się jeden przy drugim; nigdzie ani ogrodu, ani drzew na ulicach, dlatego też powietrze w mieście było duszne i ciężkie. Tłumy żydostwa w długich kapotach pomimo niedzieli zalewały miasto.” Zostawili również opis sytuacji zbliżając się do Ostrołęki: „Rzeka ogromnym łukiem niosła nas obok fortów i czerwonych budynków wojskowych, obok dużego parku miejskiego, skąd dochodziły nas wesołe dźwięki orkiestry.”
Wspomnienia o Ostrołęce i jej mieszkańcach zostawili również warszawscy wioślarze, którzy w 1925 roku płynęli Narwią. Na wypożyczonej od wioślarzy łomżyńskich czwórce (gdyż ich „Świteź” utknęła na dworcu kolejowym w Ostrołęce i nie dotarła na czas do Łomży), dopłynęli w środku nocy do Ostrołęki. Jeden z uczestników wyprawy – Władysław Grzelak – zapisał: „Majaczą niewyraźnie przęsła mostu. Szukamy przystani… Oto jest! Nadspodziewanie blisko – omal nie pominięta w rozbiegu. Czerni się nad brzegiem mały budynek, przy brzegu zaś – pomost i kilka łodzi. Wielkie znużenie, z którym walczyliśmy w łodzi, pierzchnęło natychmiast, wyparte radosnym uczuciem dumy, że jednak dopięliśmy celu”. Przystaniowy pomógł wioślarzom opróżnić łódź, wskazał garderobę, by mogli zostawić rzeczy, po czym pobiegł co tchu powiadomić prezesa Jana Radgowskiego (był sędzią hipotecznym, związany z ruchem narodowym, działaczem ostrołęckiej Lutni i straży pożarnej). Prezes towarzystwa wioślarskiego podjął podróżnych wieczerzą w swoim mieszkaniu. Części z nich zaoferował również nocleg, pozostali zaś spędzili noc…w więzieniu, gdyż jego naczelnik (Baranowski?) był wielbicielem wioślarstwa i przyszedł z pomocą oferując nocleg w więziennych murach.
Następnego dnia były Zielone Świątki. Podczas tego święta, wioślarze ostrołęccy zwyczajowo otwierali swą przystań i rozpoczynali nowy sezon. „Świteź” tymczasem dostarczona została furmanką z dworca i wioślarze mogli wyruszyć w dalszą drogę. Nie było to jednak takie łatwe, gdyż „druhowie, a zwłaszcza druhny ostrołęckie, tak urozmaicały nam czas, tak czarująco omotały nas koronkową siecią swej gościnności, i tak zawzięcie tłumiły każdą chęć, każdą myśl wyjazdu, że zmuszeni byliśmy skapitulować.” Zostali więc uczestnicząc w nabożeństwie, w otwarciu przystani, w bankiecie koleżeńskim, spacerując po mieście i do kapliczki na forcie, a wreszcie w zabawie tanecznej. Noc spędzili w mieszkaniach ostrołęckich wioślarzy, a wczesnym rankiem wyruszyli w dalszą drogę żegnani przez licznie zebranych kolegów, których osada złożona z dwóch wioślarzy i dwóch wioślarek odprowadziła ich 10 km za miasto.
Czesław Rybicki, badacz historii Łomży, opisując towarzystwo łomżyńskie podał, że był wśród wodniaków taki piękny zwyczaj, że wycieczkowicze z innych towarzystw otoczeni byli opieką członków towarzystwa z miejscowości, przez którą przepływali. Nie tylko odprowadzano gości, ale też wypływano im naprzeciw, dokonywano zmian w osadach, by ulżyć turystom w wiosłowaniu, podejmowano składkowym obiadem i noclegiem, za który nie musieli płacić. Nie ulega wątpliwości, że idea towarzystw wioślarskich sprzyjała tworzeniu się społeczności, które mogły na siebie liczyć nawet podczas trudnych sytuacji, których na trasie wodnych wędrówek nie brakowało. Idea koleżeństwa wychodziła poza ramy towarzystwa. Wioślarze z sąsiednich towarzystw stale ze sobą współpracowali. Towarzystwa ostrołęckie i łomżyńskie np. informowały się wzajemnie telegraficznie o płynących po szlaku turystach, a ich członkowie wzajemnie się odwiedzali. Czesław Rybicki np. wspomina o wizycie w łomżyńskiej przystani załogi Ostrołęckiego Towarzystwa Wioślarskiego 27 czerwca 1925 roku, w składzie Janina i Maria Popławskie, Irena i Maria Piwowarskie oraz sternik Zygmunt Alt. Wioślarki z Ostrołęki 60-kilometrową trasę, pod prąd, pokonały w ciągu jednego dnia, a po dniu odpoczynku, mimo deszczu i wiatru, udały się w drogę powrotną. Również w Ostrołęce odnotowano wizyty łomżan-wioślarzy. Znacznie wcześniejsze, gdyż Łomżyńskie Towarzystwo Wioślarskie powstało na początku lat 90. XIX wieku.

Wychowanie przez sport
W okresie międzywojennym działalność towarzystw wioślarskich, nie tak chętnie tolerowanych przez władze carskie, była ważna. Angażowały one młodzież, całe rodziny, w aktywny wypoczynek. To swojego rodzaju fenomen dwudziestolecia międzywojennego, że sportem zainteresowano społeczeństwo, stworzono możliwości jego uprawiania praktycznie każdemu. Sport stanowił instrument wychowania. Wioślarstwo dodatkowo stwarzało możliwość poznania historii i geografii kraju. Aby towarzystwo mogło funkcjonować, wiele ostrołęckich rodzin wspierało je funduszami. Byli wśród nich Lendowie, Bednarscy, Ostaszewscy i wiele, wiele innych osób. Z towarzystwami wioślarskimi łączono wiele nadziei. Z druhami-wioślarzami również. Gdy dr Oswald Hanke otwierał nową przystań w Ostrołęce, powiedział: „Od prezencji wioślarzy, od bijących w ich postaci tężyzny radości życia, atmosfery koleżeństwa, zależeć będzie pozyskanie nowego kandydata. Wioślarstwo musi pomnożyć swoje szeregi i nasza nowa przystań stoi dla każdego otworem. Ludzi z brzegu musimy pozyskać i zdobyć na zawsze dla idei wodnej. W życiu naszym (…) niech przeważa optymizm, zaciskajmy pasa, ale nie rezygnujmy, lecz przezwyciężajmy ogólną gnuśność z młodzieńczą energią. Sport wioślarski niesie masowe wytchnienie, radość i siłę w myśl olimpijskiego hasła. Wyżej, mocniej, szybciej.”. Właśnie takich ludzi oglądamy na fotografiach przedstawiających ostrołęckich wioślarzy – poznajemy na nich np. rodzeństwo Ostaszewskich – Ryszarda, Janinę i Jadwigę oraz ich koleżanki i kolegów. Przez lata wspominali wspaniałe chwile spędzone na Narwi czy majówki na „Rogalu”.

Przystań Ostrołęckiego Towarzystwa Wioślarskiego
Już w 1935 roku oferowano w przystani wioślarzy przy ul. Kościuszki 50 większą liczbę noclegów na siennikach i słomie, a także herbatę. W przyszłości zapowiadano oddzielne pokoiki noclegowe i stały bufet, a dla wioślarzy i towarzystw pokrewnych – noclegi bezpłatne i łodzie do wynajęcia. Uroczystego otwarcia nowego gmachu Towarzystwa Wioślarskiego dokonano 31 maja 1936 roku, również w święto Zesłania Ducha Świętego (Zielone Świątki). Otwarcie połączono z jubileuszem dziesięciolecia prezesury towarzystwa dra Oswalda Hankego, który był powiatowym lekarzem weterynarii. Przewodnik z 1936 roku informował o przystani Ostrołęckiego Towarzystwa Wioślarskiego nad Narwią, o skromnym noclegu i bufecie (od 1930 roku dzierżawionym przez Wacława Leszczyńskiego) oraz o restauracji Towarzystwa Wioślarskiego na rogu uli Staromostowej i Farnej. Dancingi i sobótki u wioślarzy skupiały towarzystwo, które w doskonałym nastroju spędzało tam wieczory. W latach 30. XX wieku w siedzibie Ostrołęckiego Towarzystwa Wioślarskiego urządzano w karnawale wielki bal maskowy. Przychodzili tam również „posępni” brydżyści „niczym członkowie tajemniczej sekty, wiecznie polujący >>na czwartego<<, schodzą się w zacisznych gabinetach na wysokiej wieży, gdzie odprawiają swe misteria. Zawzięcie milczą i odwalają robry”. Towarzystwo posiadało również swój teatr. Na łamach „Przeglądu Ostrołęckiego” w 1936 roku pisano, że „otwarte podwoje pięknego gmachu własnej przystani, pobudziły do życia martwotę naszego partykularza. Kto tylko docenia potrzebę trzech niezbędnych dla zdrowia czynników: wody, słońca, dobrego powietrza, ten codziennie spieszy na przystań”.

Informacja o szlaku na Narwi
Przewodniki po Polsce, a przede wszystkim specjalistyczne przewodniki po szlakach wodnych, informowały o szlaku wodnym na Narwi, o mapach, w jakie należało się zaopatrzyć, podawały długości całkowitą (479 km) oraz długości poszczególnych odcinków (od 33 do 65 km), szerokość rzeki, charakteryzowały bieg, głębokość rzeki, spadek, trudność itp. Informowały o dojazdach kolejowych i autobusowych. Opisywały walory mijanych terenów, wskazywały możliwość założenia obozu i skorzystania z kwater (zazwyczaj bardzo skromnych, a od Łomży dobrych) i sprawy aprowizacji (zakupy w miasteczkach). Podawały możliwość wynajmu motorówek, ostrodenek wioślarskich, płaskodenek rybackich czy kajaków. Jako przeszkody wskazywano mielizny i tratwy. Przestrzegano także przed zawiłym biegiem rzeki w górnym odcinku.

Dziękuję p. Zbigniewowi Cześnikowi za udostępnienie fotografii ostrołęckich wioślarzy spędzających na Narwi ostatnie przed drugą wojną wakacje, w lipcu 1939 roku.

Barbara Kalinowska

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.