Nagrodą dla nich jest uśmiech dzieci

wojciech_dudkowski

Wojciech Dudkowski – człowiek wielu zainteresowań i pasji. Z zawodu nauczyciel języka polskiego. Uczy dzieci ze szkoły podstawowej jak piękna jest literatura. Wieczorami, w kapeluszu kowboja gra w zespole Droga Na Ostrołękę albo przebiera się w kimono i trenuje nowych zawodników w  klubie sportowym Gladiator Ostrołęka. Obecnie najwięcej uwagi poświęca wychowaniu syna. A jeśli w napiętym grafiku znajdzie czas to maluje figurki postaci do gier strategicznych albo czyta, bo kocha literaturę.

sylwek

Sylwek Gawrych – mężczyzna o wielkim sercu, a przy tym niezwykle skromny. Na codzień barman. W wolnych chwilach można go spotkać na boisku do koszykówki lub do gry w squasha. Tężyznę fizyczną zawdzięcza wizytom w siłowni.

SONY DSC

Witold Kuczyński (tu w stroju św. Mikołaja) – dyrektor Zespołu Szkół w Czarni. Prowadzi Kurpiowski Zespół Folklorystyczny „Carniacy” w Czarni. Jest prezesem Towarzystwa Kurpiowskiego „Strzelec” w Czarni.Radnym powiatowym i przewodniczącym Komisji Oświaty, Kultury i Sportu. Jego  zainteresowania to folklor kurpiowski, dokumentacja przejawów kultury, gawędziarstwo oraz szeroko rozumiana aktywność społeczna. Lista długa i imponująca.

Od lewej Beata Pisiak, Renata Kubeł, Anita Dąbrowska

Beata Pisiak (z lewej Beata Pisiak, Renata Kubeł, Anita Dąbrowska) – kobieta z szerokim wachlarzem aktywności. Na co dzień pracuje jako pedagog w gimnazjum Zespołu Szkół Publicznych w Łysych. Ponad to działa ochotniczo jako czynny strażak – ratownik OSP Łyse i udziela pomocy poszkodowanym w wypadkach czy pożarach. Jako strażak i pedagog udziela prelekcji i pokazów dotyczących szeroko rozumianego bezpieczeństwa. Odpoczywa trenując wschodnie sztuki walki:), ale przede wszystkim wychowuje dwójkę dzieci. Każdą lukę czasową wypełnia czytaniem książek oraz innymi zajęciami, które rodzą się „na bieżąco.

Łączy ich jedno – pomagają Mikołajowi w ramach naszej dobroczynnej akcji.

Pomagają, bo potrzebna jest pomoc
Na co dzień są zwykłymi ludźmi. Pomagają, bo widzą, że pomoc jest potrzebna. Rodzin w trudnej sytuacji materialnej jest w naszym regionie coraz więcej. Najbardziej cierpią na tym dzieci, które nie są przecież winne sytuacji w jakiej znalazła się ich rodzina .Dziecko pochodzące z rodziny biedniejszej i dziecko z zamożnej rodziny tak samo czuje, tak samo reaguje i tak samo się cieszy z faktu posiadania jakiejś rzeczy, ale to dziecko z rodziny biedniejszej ma rzadszą ku temu okazję.
– Wiem, ile osób potrzebuje pomocy. Jeśli sam mogę coś dać od siebie to czemu nie? Uwielbiam dzieci i największą dla mnie radością jest ich uśmiech. Dla takich chwil warto robić takie akcje nawet codziennie – mówi Wojciech Dudkowski. Z kolei Witold Kuczyński dodaje – Taka akcja ujmuje za serce, człowiek patrząc na dziecięcą radość szlachetnieje a życie nabiera sensu. Każdy z nich robi to bezinteresownie. Jedyną i najlepszą nagrodą jest zawsze uśmiech dziecka w momencie wręczenia mu prezentu.
– Ja sama prowadzę dom, tak jak i moje koleżanki Mikołajki – mówi Beata Pisiak. – Przed świętami jest mnóstwo obowiązków domowych, gotowanie, sprzątanie. Wszystko to odkładamy na godziny nocne, bo w ciągu dnia nie ma na to czasu.  Rozwożenie prezentów daje taki zastrzyk energii, że nie czuje się zmęczenia. Podczas naszych wizyt w domach są łzy szczęścia, wzruszenia, ale też łzy smutku i bezradności. Dzięki temu moje święta są pełniejsze, ważniejsze i lepsze. Przeżywam je w sercu. Wszystkim polecam.

Grunt to logistyka
Pracy podczas akcji jest masa. Aby wszystko się udało potrzebna jest doskonała organizacja. Tym właśnie zajmuje się Sylwek Gawrych. Każdego dnia spędza w siedzibie Mikołaja na ul. Hallera 13 po kilka godzin pilnując przebiegu akcji – od momentu przyjścia listu do redakcji aż po rozwiezienie paczek. Każdy list trzeba przejrzeć, pogrupować na poszczególne gminy, wprowadzić dane do bazy danych. Potem listy zeskanować na stronę, zadzwonić do każdego darczyńcy, żeby potwierdzić spełnienie listu. – Ważny jest też ostatni etap czyli paczki. Nie można się pomylić. Każda paczka musi trafić do odpowiedniej osoby – mówi Sylwek.

Równie odpowiedzialne zadanie ciąży na koordynatorach w poszczególnych gminach. Muszą oni sprawdzić każdego nadawcę listu. – Poprzez weryfikację listów, które dzieciaki piszą do Mikołaja, mogę też lepiej poznać ich funkcjonowanie w środowisku rodzinnym, a dzięki temu bardziej zrozumieć położenie w społeczności szkolnej- mówi Beata Pisiak.

Ale ich zadanie często nie kończy się na tym. To oni namawiają dzieci do napisania listu, potem sami przeprowadzają wstępną weryfykację. – Listy piszą wszystkie dzieci na lekcjach języka polskiego czy na godzinach wychowawczych. Zdarza się też, że uczniowie mają przygotowane listy, które wcześniej napisały w domu. Chcemy w ten sposób uniknąć wyróżniania dzieci. Bywa, że wybieramy dodatkowo dzieci, które w danym roku potrzebują dodatkowej porcji uśmiechu i radości. Są czasem trudne sytuacje rodzinne, które powodują smutek na dziecięcych buziach, a my tego nie lubimy, dlatego staramy się wywołać uśmiech na ich twarzach.- mówi Beata.

 Pomoc poszczególnych gmin jest też ważna podczas rozwożenia paczek. To oni znają adresy dzieci i są w stanie szybciej dotrzeć do poszczególnych domów. Witold Kuczyński z rozwożenia paczek zrobił prawdziwą uroczystość. Początkowo robił to sam i zajmowało mu to kilka dni. Później pomagał syn, a w ostatnim roku pomogli strażacy OSP z Czarni, Bandyś i Brzozowego Kąta.Po wejściu do domu wspólnie z rodziną śpiewają kolędy, dzieci deklamują wierszyki, modlą się.

Jest jeszcze inna forma aktywności, która jest niezwykle ważna podczas akcji. To promocja. Świetnym przykładem takiego działania wykazuje się Wojciech Dudkowski. W zeszłym roku, wraz z zespołem Droga na Ostrołękę, zorganizował koncert, z którego dochód przeznaczony został na paczki dla dzieci. Promuje też akcję na prowadzonych przez siebie stronach internetowych, podczas koncertów i na gali, którą co roku organizuje z klubem karate MKKK Shinkyokushin Ostrołęka 20 grudnia.

Akcje typu Pomagamy Mikołajowi, jeśli są dobrze zorganizowane potrafią pobudzić do współpracy całe rzesze ludzi. Jest to szczególnie ważne w małych społecznościach takich jak Ostrołęka. Poczta pantoflowa to najlepszy sposób, by ludzie dowiedzieli się, że coś się w mieście dzieje. Jeśli ktoś usłyszy o akcji od znajomego to ma to bardziej osobisty wymiar niż gdyby to samo przeczytał na plakacie. – Pierwszy raz do udziału w akcji zaprosiła mnie koleżanka. Od tamtej pory biorę udział w każdej edycji – mówi Sylwek Gawrych.

Do osiągnięcia sukcesu potrzebne są chęci i odpowiednia edukacja. – Na początku, kiedy wraz z koleżankami z pracy rozkręcałyśmy akcję, okazało się, że były osoby, które chciały pomóc, ale miały trudności związane z najmniejszymi umiejętnościami technologicznymi – nie wiedzieli jak sobie poradzić ze stroną internetową i wyborem listów. Wówczas wydrukowałam karteczki z dokładną i bardzo szczegółową instrukcją, jak krok po kroku spełnić marzenie dziecka.

Warto pomagać
Zapytani czy warto pomagać jednogłośnie odpowiadają, że tak. – Zawsze jest warto pomagać, bo nigdy nie wiadomo co cię jutro czeka i czy ty sam nie będziesz czekał na pomoc, więc póki możesz pomagaj. Kiedy masz szansę dzielić się człowieczeństwem to korzystaj z tego, nie czekaj, bo życie nie jest wieczne – mówi Witold Kuczyński. Dlaczego? – Dla wspólnego szczęścia. Dawanie daje dużą satysfakcję. Kiedy rozwoziłem paczki i widziałem reakcję dzieci to było niesamowite. Wiele z nich jest na początku wystraszonych. Są też takie, które nie potrafią powstrzymać radości. Właśnie dlatego warto pomagać – tłumaczy Sylwek Gawrych.

Anna Siudak

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.

podobne wiadomości

Podziel się