Na kłopoty… ogród

Ostrołęckiej hafciarka Danuta Pliszka swoje umiłowanie piękna wyraża nie tylko na tamborku.

Danuta Pliszka, którą ostrołęczanie mogli poznać, gdy w grudniu w miejskiej bibliotece pokazywała swe haftowane obrazy, tym razem zaprosiła  nas do swojego ogrodu, gdzie ma ponad dziewięćdziesiąt host – pięknych choć trudnych w utrzymaniu roślin  ozdobnych.

Najpiękniejszy widok na ogród jest z ostatniego schodka tarasu. Pani Danuta lubi tu przesiadywać wieczorami i podziwiać swoją pracę. Ogród to, po hafcie krzyżykowym jej druga pasja.

Najpiękniejszy widok na ogród jest z ostatniego schodka tarasu. Pani Danuta lubi tu przesiadywać wieczorami i podziwiać swoją pracę. Ogród to, po hafcie krzyżykowym jej druga pasja.

Jak mówi gospodyni, ogród to jej odskocznia, która pozwala zapomnieć o troskach dnia codziennego, ale też poczuć się dumną, bo wbrew pozorom prowadzenie ogrodu to nie jest zwyczajna sprawa. Nawet jeśli się mieszka na osiedlu Kwiatowym.

Ogród pani Danuty z pewnością nie jest typowym polskim ogrodem. Nie znajdziemy tu setek jednorocznych kwiatów posadzonych bez ładu i składu, gdzie było wolne miejsce ani drzew owocowych. Nie ma nawet krzewów róż. Centralną część ogrodu za domem zajmuje trawnik , który nie jest obsadzony. Dookoła niego, w cieniu rosną hosty. Integralną częścią ogrodu jest również dwupoziomowy taras.

ogród (3)

Integralną częścią ogrodu jest dwupoziomowy taras. Powstał, kiedy jedna z córek założyła firmę brukarską. Na co dzień stanowi idealne miejsce dla nielicznych kwiatów kwitnących. Jest również wygodny, gdy na osiedle Kwiatowe przyjedzie cała rodzina Pliszków.

– Teraz chcę zaprowadzić trochę porządku – mówi Danuta Pliszka, mówi budząc zdziwienie bo jak można zaprowadzić porządek w miejscu, które już jest wzorowo uporządkowane. – Wcześniej rośliny rosły wszędzie. Kupiłam i sadziłam bez żadnego planu. Teraz kwitnące biorę na taras, hosty rosną w cieniu, wzdłuż ogrodzenia. W sierpniu będzie tu pięknie i kolorowo, bo zakwitną rozchodniki i rudbekie – żółte z brązowymi środkami. Mam dużo lilii, dwa lata temu odkryłam lilie drzewiaste. Ale z kolei, kiedy już wszystko jest tak po linijkę, to trochę bałaganu też potrzeba.

Ogród zaczął powstawać w 2002 roku, kiedy małżeństwo Pliszków przeprowadziło się na osiedle Kwiatowe. Właścicielka, choć pracy w ogrodzie poświęca bardzo dużo czasu, żałuje że nie rozpoczęła swojego działania wcześniej. Niestety ogrodem mogła się zająć tak naprawdę dopiero, kiedy wychowała dzieci, czyli stosunkowo niedawno. Dziś już siła nie taka – przyznaje z żalem.

Największą powierzchnię w ogrodzie zajmuje trawnik. Pani Danuta nie chce już na nim sadzić krzewów, bo niestety brakuje jej sił, by się nimi zająć. Choć przyznaje, że gdyby miała możliwość, by ogród stworzyć wcześniej nie wahałaby się ani chwili.

Największą powierzchnię w ogrodzie zajmuje trawnik. Pani Danuta nie chce już na nim sadzić krzewów, bo niestety brakuje jej sił, by się nimi zająć. Choć przyznaje, że gdyby miała możliwość, by ogród stworzyć wcześniej nie wahałaby się ani chwili.

Pasję do kwiatów zaszczepiła u niej babcia i mama. Ta pierwsza do dziś pomaga jej, kiedy kwiaty nie chcą rosnąć.

– Pamiętam, że babcia miała zawsze piękne hortensje – mówi Danuta Pliszka. – Hodowała  je w domu, w doniczkach. Kiedy sama miałam hortensje i było z nimi coś nie tak, a za każdym razem kiedy kupowałam nowe, były przez tydzień, dwa i schły, to zawsze mówiłam – Babciu, pomóż mi, żebym ja też miała. I modliłam się za nią tak porządnie. I to pomaga. Teraz też dostałam jedną białą hortencje od moich córek i niestety przez te upały zaczęła brązowieć. Znów zwróciłam się do babci, bo tak szkoda mi tej akurat.

Jej mama, kiedy mieszkała na ulicy Jaracza, w jednym z okien prowadziła wystawkę niczym w sklepie. Zmieniała ją regularnie, by rośliny przyciągały wzrok. Pierwsze niespotykane okazy kwiatów kupowała pani Danuta właśnie dla niej. Potem sama się wciągnęła.

Na Celnej miałam taką loggie małą, balkonik i miejsce na półpiętrze. Tam hodowałam kwiaty – mówi moja rozmówczyni. –  Miałam tam takie piękne białe skrętniki. I papirusa. On był specyficzny. Kiedy ja wyjeżdżałam papirus on opadał, choć miała wodę i był zadbany. Kiedy wracałam, stawałam obok niego, a on po jakimś czasie odżywał. Niestety, kiedyś wyjechałam na tydzień i on usechł.

Dziś jej pasją są hosty lub po polsku funkie. Rośliny te uwielbiają cieniste i półcieniste miejsca i nie wymagają ogromu pracy przy ich pielęgnacji. Mają za to tysiące odmian, które różnią się wielkością, kolorem liści i kwiatów.

ogród pliszka (1)

Ogród otacza z jednej strony niewielki las. Do niedawna kompozycję domykał sporych rozmiarów świerk, ale podczas jednej z tegorocznych nawałnic, złamał się i musiał zostać usunięty.

Kiedy zaczęłam hodować hosty to ich jeszcze nie było aż tak wielu w sklepach – mówi Pliszka. – Wtedy np. jak na zakupy chodziłam z sąsiadką to zawsze wybierałyśmy doniczki, gdzie były dwie sadzonki i się dzieliłyśmy. Ona kupowała jeden gatunek, ja drugi i miałyśmy już dwa. Potem w internecie znalazłam szkółkę w Sochaczewie i zaczęłam tam zamawiać. Są one dosyć drogie, bo za sztukę trzeba zapłacić około 30-40 złotych, ale w sklepach zwykłych tak pięknych okazów się nie dostanie. Dodatkowo, zawsze dostawałam do zamówienia poradniki na temat pielęgnacji tych roślin.

ogród (1)

Funkia nie ma spektakularnych kwiatów. Jej urok tkwi w liściach, które w zależności od odmiany mają inny kolor. Posadzone obok siebie tworzą kuliste dywany. W ogrodzie Danuty Pliszki jest ich ponad dziewięćdziesiąt, a pierwsze sztuki sprowadzała na zamówienie ze szkółki w Sochaczewie.

Najpiękniejszy moment, dla właścicielki ogrodu to wczesna wiosna, kiedy wszystkie rośliny budzą się do życia. Moment ekscytacji, oczekiwania, bo początkowo wszystkie rośliny są do siebie podobne. Nie wiadomo też czy wszystkie przetrwały zimę, choć te ostatnio są wyjątkowo łagodne. Wtedy też następuje skrupulatne liczenie.  Pani Danuta host ma ponad dziewięćdziesiąt.

Kiedy przychodzi wiosna, to ja dostaje jakiegoś amoku. Myślałam, że w tym roku już nie będę sadzić tylu kwiatów, ale znów biegam ze sklepu do sklepu i kupuję. Albo chociaż popatrzę – śmieje się moja rozmówczyni.

Niewielkie drzewa tworzą cienistą przestrzeń dla host. Posadzone wzdłuż ogrodzenia tworzą uporządkowaną całość. Po kilku latach sadzenia bez projektu i setkach obejrzanych aranżacji ogrodowych w programach telewizyjnych i internecie Danuta Pliszka postanowiła przeszczepić u siebie choć odrobinę angielskiej harmonii.

Niewielkie drzewa tworzą cienistą przestrzeń dla host. Posadzone wzdłuż ogrodzenia tworzą uporządkowaną całość. Po kilku latach sadzenia bez projektu i setkach obejrzanych aranżacji ogrodowych w programach telewizyjnych i internecie Danuta Pliszka postanowiła przeszczepić u siebie choć odrobinę angielskiej harmonii.

Danuta Pliszka, choć jest osobą skromną drzemie w niej pasja, która przez wiele lat nie była doceniana. Ludziom może się wydawać, że prowadzenie ogrodu czy haftowanie obrazów to zajęcia w sam raz dla pani domu, osoby na emeryturze i cichej, spokojnej kobiety. Nic bardziej mylnego. Oba wymagają talentu, pasji i cierpliwości, a takie połączenia nie są częste.

– Bardzo lubię siadać wieczorem tu na najniższym stopniu tarasu i oglądać to wszystko. Jest już wówczas cień i tak pięknie to wszystko wygląda – zachwyca się wspomnieniem tych chwil Danuta Pliszka. – Kiedy na jesieni wszystkie drzewa się przebarwiają to las też wygląda pięknie. Mam też takie momenty, że siedzę i robię coś, nagle przychodzi taka chwila, że rzucam wszystko i biegnę zobaczyć ogród. Potem wracam i już mi lepiej. To jest moja odskocznia.

Anna Siudak

 

 

 

 

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.