Jak Mikołaj miał kłopot z nie swoim strojem

struiDawid. Dziś lat 11. W poprzednim roku szkolnym nie ćwiczył na wuefie. Nie był ani otyły, ani nieruchawy, ani leniwy. Nic nie stało na przeszkodzie, żeby się ruszał i dostawał dobre oceny. Przecież dziś z tego przedmiotu oceny dostaje się za chęci, a nie za umiejętności. Ale Dawid nie ćwiczył. Minął pierwszy, drugi, trzeci miesiąc roku szkolnego. Za chwilę trzeba będzie zrobić pierwszą przymiarkę do ocen okresowych, a u Dawida w librusie ani jednej oceny z wychowania fizycznego. O interwencję została poproszona pani pedagog, mądra doświadczona nauczycielka, co to wie, że zwykłą szczerą rozmową załatwi więcej niż wdrażaniem skomplikowanych procedur współczesnej szkoły.

 

***

Zdążył. Przez styczeń zaliczył wszystkie sprawdziany. Od zwisu dwuręcznego po pchnięcie kulą. Nie dostał na półrocze piątki, bo byłoby to niesprawiedliwe wobec reszty klasy, która systematycznie przychodziła na zajęcia. Wiedział jednak, że szanse na piątkę ma na koniec roku. Skrzętnie skorzystał zresztą z tej szansy. Dziś jest w swoim roczniku reprezentantem szkoły w piłce nożnej. Co się stało?

Czasem osobie, którą widzi się pierwszy raz w życiu, łatwiej wyjawić swe problemy i marzenia, niż komuś z kim widujesz się codziennie. Dlatego Dawid podzielił się z panią pedagog swoją wstydliwą tajemnicą, której nie wyjawił ani matce, ani wychowawcy.

Chodziło o strój sportowy, który zdaniem Dawida nie był wcale sportowy. Podczas gdy koledzy nosili kolorowe, nowoczesne koszulki i spodenki, z tych lekkich śliskich materiałów, ze znakami znanych firm, albo numerami i nazwiskami sportowców, on miał w torbie (bo miał strój ale nigdy go nie zakładał) zwykłą bawełnianą koszulkę. W dodatku była ona pod starszym bracie. Sprana do granicy wytrzymałości, ze szwami, które nie trzymały pionu, sfatygowana przy szyi. Nad spodenkami i butami lepiej się nie rozwodzić.

Bo w domu Dawida się nie przelewa. Matka, stając na co dzień przed trudnym zadaniem jak utrzymać rodzinę za głodową pensję i rentę po mężu, wyszła ze słusznego założenia że jak ma się dziecko pobrudzić na ćwiczeniach, to niech założy strój którego nie szkoda.

Dawid stał się mistrzem w wymyślaniu powodów dla których nie ćwiczy. Z jednej strony nie chciał matce sprawiać przykrości. Z drugiej za żadne skarby nie chciał przyznać się w szkole, że jego rodzina cierpi niedostatek. Umiejętnie balansował więc między wymyślaniem kolejnych dolegliwości a celowym zapominaniem stroju.

Dopiero pani pedagog zjednała jego zaufanie. Nie dość, że powiedział co go gnębi, to jeszcze dał się namówić na napisanie listu do Mikołaja. Choć dziesięciolatki raczej już z dystansem podchodzą do tego typu zadań, Dawid dał się namówić pod warunkiem, że pani pedagog nie pokaże tego listu ani matce, ani nikomu w szkole.

Pani pedagog dotrzymała słowa. Po przeczytaniu włożyła list do koperty i szczelnie zakleiła. Potem wrzuciła do skrzynki pocztowej.

pomagamy-mikolajowi-jpg_16_11_2011Dalszego ciągu Czytelnicy już zapewne się domyślają. I wiedzą skąd Dawid ma strój. Darczyńca, którego ujął list Dawida, jeszcze tego samego dnia sprawił mu gustowny, dobrej jakości komplet. Nie wiedział tylko czy ma być w granatowo czerwone pasy z napisem „Messi”, czy burgundowy z napisem „Ronaldo”. Zasadą akcji „Pomagamy Mikołajowi” jest jednak niekontaktowanie się darczyńców z obdarowanymi. Musiał zdać się na intuicję.

Z dobrze poinformowanych źródeł (pani pedagog), wiemy jednak, że ten darczyńca trafił doskonale. Jak Messi w światło bramki.

Uwaga! Już 1 grudnia na stronie PomagamyMikolajowi.pl zostaną opublikowane listy dzieci do Mikołaja, które każdy z Państwa może spełnić. Nadawcami tych listów są najmłodsi z rodzin, w których zwykle nie starcza pieniędzy na prezenty pod choinkę. Na stronie PomagamyMikolajowi.pl znajdą Państwo również komplet informacji na temat zasad działania tej dobroczynnej akcji i sposobu, w jaki fundacja ją organizująca weryfikuje autentyczność potrzeb wyrażanych w listach dzieci.
Na przełomie listopada i grudnia w serwisie Rozmaitosci.com publikujemy kilka historii, które pokazują, że warto pomagać potrzebującym. Historie są prawdziwe, choć część szczegółów została zniekształcona, tak aby nie można było zidentyfikować konkretnych osób. Naszym celem nie jest bowiem obnoszenie się z wysiłkiem i ze skutecznością, a pokazanie, że dzięki Państwa zaangażowaniu można uczynić wiele dobra.
Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.