Michał Bajor – dziecięco młodzieńcze fascynacje

Michał Bajor wystąpił16 lutego w Ostrołęckim Centrum Kultury. Publiczność wypełniła salę po brzegi, by wysłuchać recitalu zatytułowanego „…Od Piaf do Garou” Koncert był częścią trasy promującej 17 krążek w dorobku artysty. Na płycie można znaleźć utwory najsłynniejszych francuskich artystów z ostatnich kilkudziesięciu latach. Z Michałem Bajorem rozmawiała Marta Mierzejewska.

Co zainspirowało Pana do nagranie płyty z piosenką francuską?
Michał Bajor: Dzieciństwo, młodość, potem spotkanie Wojciecha Młynarskiego. Od małego chłopaka śpiewałem piosenki w różnych wymyślonych językach, a najlepiej wychodziło mi właśnie po francusku, bo łatwo było mi udawać to „r”. Fascynowałem się też od początku piosenkami zarówno polskich jak i francuskich mistrzów. To się z czasem pogłębiało. Potem było spotkanie w Ateneum z Wojciechem Młynarskim. W międzyczasie rożne festiwale, na których słuchałem tych utworów. To moja młodość, moje dzieciństwo. Pomyślałam więc po latach, że fajnie będzie mieć w sowim dorobku, w swojej przygodzie z fonografią krążek z fascynacjami dziecięco młodzieńczymi.

Publiczności bardzo przypadł do gustu ten repertuar, potwierdzają to  gromkie brawa na stojąco. Czy tak jest zawsze?
MB:Tak jest zawsze, nie będę udawał skromnisia. Mam wrażenie, że publiczność która wybiera akurat mój koncert, moje piosenki, mój sposób wykonywania, wie doskonale, że kupując bilet za ciężko zarobione pieniądze, nie kupuje kota w worku, tylko jednak idzie posłuchać artysty, którego sobie, na ten moment wybrała. Ta publiczność jest podobna w całej Polsce, bo to jest publiczność niezwykle wierna, niezwykle skupiona. Ja zresztą daje jej z siebie jak najwięcej, nie odcinam kuponów, wciąż czegoś szukam , co dwa lata nagrywam nową płytę. Ja jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy i  mojej publiczności nie zamieniłbym na żadną inna.

Po koncertach spotyka się Pan ze swoimi fanami, sympatykami. O co najczęściej pytają? Czy potrafią zaskoczyć?
MB: Najczęściej dziękuję mi za rolę Nerona.  To mnie bardzo bawi, oczywiście w miły sposób, mimo, że Nerona grałem 10 lat temu, to oni nadal o tym pamiętają i wracają do tego. Ponadto dziękują za koncerty, mówią, że się wzruszyli. Większość stanowią oczywiście panie, przyprowadzają swoich mężów, którzy mówią, że  sami niekoniecznie by przyszli, ale teraz,  jak widza, że to nie jest żadna ściema, że to nie jest takie na pomniku, że muzycznie jest i pogodnie, radośnie i dramatycznie, to przyjdą na kolejny koncert, w przyszłym roku. To jest dla mnie nagroda.

A aktorstwo, to ważny element Pańskiego życia artystycznego, czy te role, w które Pan się wcielił to tylko epizody ?
MB: Aktorstwo miało być tym, co na cale życie, ponieważ skończyłem szkolę teatralną, zagrałem kilkanaście głównych ról w filmach ,w teatrze w telewizji i w teatrze stacjonarnym, ale piosenka zawładnęła moim życiem. Ja się kojarzę oczywiście z Neronem, z tym, że jestem z wykształcenia aktorem, ale mimo to częściej mówi się o mnie: Michał Bajor – piosenkarz albo pieśniarz. Nie uraża mnie to, ani nie przestrasza, sam to sobie wybrałem i konsekwentnie kontynuuje. Krystyna Janda, jak jej kiedyś zaśpiewałem „Ogrzej mnie”, bo to utwór dla niej napisany, powiedziała mi, że jak chcę coś osiągnąć w piosence, to muszę się jej oddać całkowicie i tak się stało. Stworzyłem swój teatr piosenki i ta konsekwencja, oddanie publiczności, szacunku dla niej okazywanego chociażby przez to, że wciąż nagrywam nowe piosenki, zaowocowało też tym, że ten kryzys, który jest też obecny w środowisku artystycznym,  nie dotknął mnie jeszcze aż tak mocno. Wierzę, że potrwa to jak najdłużej.

Komu Pan zawdzięcza to, że zajmuje się Pan dzisiaj tym, co kocha, co daje Panu satysfakcję?
MB: Wiele czynników złożyło się na to. Na pewno dom rodzinny, na pewno śpiewająca babcia, na pewno umuzykalniona mama, na pewno ojciec aktor i teatr w Opolu, a także festiwale opolskie, szkoła teatralna i muzyczna no i też krąg rówieśników, z którymi przebywałem. Oni interesowali się podobnymi dziedzinami jak ja. Od początku było wiadome, że nie będę lekarzem ani matematykiem.

Nad czym Pan teraz pracuje?
MB: Pracujemy nad nową płytą.  Do studia wchodzimy w czerwcu. Mój 18 krążek będzie nosił tytuł „Moje podróżne”. Teksty są już gotowe, wszystkie napisał Wojciech Młynarski.

Kończąc naszą rozmowę chciałabym uciec od tego co przyziemne – o czym marzy Michał Bajor.
MB: Ja zawsze marzę o kolejnych porożach. Można powiedzieć, że przejeżdżam to, co zarobiłem, ponieważ wydaje na podróże lwią część moich zarobków. Marzę też o tym, by to, co dzieje się w moim życiu zawodowym i prywatnym zostało tak jak jest , będę z tego powodu zadowolony.

Życzę samospełnienia marzeń i dziękuje za rozmowę.
Fot. Radio Oko

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.