Tak to się kiedyś cięło zboże

Zaprzęgało się do niej konia, a najlepiej dwa. Prosta przekładnia zamieniała ruch jej kół na posuwisto-zwrotny ruch kosy, przypominającej kształtem grzebień, choć zamiast zębów mający rząd trójkątnych noży.

Tak działała kosiarka konna. Gdy jechała, kosa się poruszała w tę i z powrotem i cięła zboże. Zewnętrzną część tego „grzebienia” stanowiły zaś stalowe zęby, które czesały zboże tak, aby równo układało się po ścięciu.

Źródło zdjęcia: Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce

Kosiarka ma dwa siedzenia. Na jednym jechała osoba powożąca, czyli wydająca komendy koniom i pilnująca aby równo szły. Na wyższym zaś siedzeniu siedziała osoba, która co jakiś czas unosiła i opuszczała drewniany lub metalowy ogranicznik. Wyglądało to jak by nabierał on skoszonego zboża, a później zostawiał je porcjami na ziemi. Dzięki temu ścięte zboże nie układało w się w jeden pas, a w wiele stosów. Stosy te wystarczyło później powiązać pasami ze słomy i tak powstawały snopki.

W ten sposób kosiło się zboże w Ostrołęckiem jeszcze pod koniec lat 80. XX wieku. Następczynią kosiarki konnej była snopowiązałka traktorowa, która też robiła snopki, tyle że niemal w pełni automatycznie.

Dziś, gdy wszyscy koszą zboże kombajnami, kosiarka konna może być co najwyżej eksponatem muzealnym. Nie wszystkie trafiły na złom, choć stal w ostatnich latach droga. Jedna została ofiarowana do Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce.

Muzeum opublikowało niedawno listę przedmiotów podarowanych przez mieszkańców Ostrołęki i okolic, które wkrótce mają szanse na wyeksponowanie dla zwiedzających. Kosiarkę podarował Michał Chrzanowski. 

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.