Kartkówka z historii Ostrołęki

 

orle_pióro_normalWtorek rozpoczął się lekcją historii. Od początku  panował duży hałas i harmider. Buzie wszystkich prawie nie zamykały się, a to wszystko przez wczorajszy, wygrany mecz polskiej drużyny w piłkę nożną. Pani nie mogła nad nami zapanować, aż w końcu wstała i powiedziała donośnym głosem.

– Jutro będzie kartkówka z historii Ostrołęki.

– Proszę Pani, nie ! – jęknęli wszyscy uczniowie. – No cóż, nie dajecie mi dojść do słowa, więc pokażecie jutro jacy jesteście mocni. Będziecie mieli możliwość wykazania się swoją wiedzą.

Po szkole przygnębiona wróciłam do domu, gdzie o wszystkim opowiedziałam  rodzicom i jeszcze dodałam:

– Historia Ostrołęki jest taka nudna.

– Oj, już nie przesadzaj. Na pewno dasz sobie radę – pocieszyli mnie rodzice.

– dobrze się składa, że twój dziadek Marian wszystko dokładnie pamięta.

– To na co czekamy ? Jedziemy do dziadka ! – krzyknęłam radośnie.

– Alicjo, lepiej weź kartkę i długopis, ponieważ dziadek potrafi długo i dużo opowiadać  o historii, a zwłaszcza Ostrołęki – powiedział mój brat, który właśnie wrócił ze szkoły.

     Po dwudziestu minutach byliśmy już u dziadka, któremu powiedziałam w jakiej sprawie do niego przyjechaliśmy. On zaczął opowiadać, jak powstała Ostrołęka i jak, kiedyś tutaj było.

– Wiesz co, łatwiej mi będzie opowiadać, jak przejdziemy się na spacer – szepnął swoim „starym” głosem.

       Razem z dziadkiem szliśmy wałem i w pewnej chwili on zatrzymał się przy niedużym pagórku.

– Widzisz, pewnie nie uwierzysz, ale ten pagórek to była dawniej Ostrołęka, inaczej grodzisko ostrołęckie. Z niego „wyrastają” dzieje naszego miasta. Jest ono świadkiem istnienia Ostrołęki, jej rozkwitu i różnych wydarzeń, takich jak: bitwy, epidemie, pożary. Nasze miasto otrzymało prawa miejskiej 12 maja 1373 roku, nadane przez księcia mazowieckiego Siemowita III w Wyszogrodzie.

– Mam pomysł. Chodźmy do naszego Muzeum Kultury Kurpiowskiej – powiedział dziadek.

– Ale po co? – zapytałam.

– A no po to, że tam właśnie jest makieta naszego grodziska i łatwiej będziesz mogła to wszystko sobie wyobrazić. Jest także wystawa i eksponaty z dziejów Ostrołęki I i II wojny światowej.

– To chodźmy! – krzyknęłam z zachwytem i zdziwieniem, że dziadek tak bardzo zaangażował się w moją sprawę.                                                              

         Podczas drogi dowiedziałam się, że nazwa naszego miasta jest ściśle związana z właściwościami topograficznymi terenu, ponieważ położona jest na lewym brzegu środkowego biegu rzeki Narwi i „ostre łąki” nadrzeczne zalewane były wiosną. Stąd nazwa Ostrołęka.

        Dziadziuś opowiadał historię naszego miasta z czasów dwóch wojen światowych. Jak żyli wówczas mieszkańcy, kiedy do miasta wkroczyli Niemcy, czy też Rosjanie.

        Szliśmy tak szybko, że nawet nie zdążyłam się zorientować, a już staliśmy przed makietą grodu naszego miasta.

        Tu zaczęła się opowieść mojego dziadka, który bardzo dokładnie opisał mi, jak była zbudowana osada. Znajdował się tam majdan (plac wewnątrzwałowy) z dwukondygnacyjną, drewnianą wieżą obronno-obserwacyjną, z paleniskiem obudowanym kamieniami wylepionym gliną. Był tam pasaż obronny, most zwodzony, a także korona wału, brama i fosa wypełniona woda. Grodzisko rozwijało się i rozbudowywało. Dziadziuś opowiedział mi o najsłynniejszej i najbardziej krwawej bitwie pod Ostrołęką, która miała miejsce w czasie powstania listopadowego. Zasłynął w niej gen. Józef Bem. Miasto zostało wtedy doszczętnie zniszczone.

– To jego pomnik stoi naprzeciwko ratusza miejskiego ? I jego imieniem nazwano ten skwer ?  

– Tak, to właśnie plac gen. Józefa Bema. Ten tutaj, obok muzeum.

– O nie ! – krzyknął dziadek – już 18ºº. Lepiej wracajmy do domu, bo zaraz będzie ciemno.

– Masz rację, dziadku – powiedziałam.

– ale wiesz co, wnuczusiu. Zajdziemy jeszcze w jedno miejsce. Jeszcze kogoś chcę Ci przedstawić.

Szliśmy może z 5 minut, nie dłużej. Moim oczom ukazał się stary, zniszczony budynek, na którym  widniał napis „Związek Harcerstwa Polskiego” i piękny krzyż harcerski. Weszliśmy do środka. Na górę prowadziły duże, stare, drewniane schody. Na końcu długiego ciemnego korytarza był pokój, w którym świeciło się słabe światło. Podeszliśmy bliżej.  Za biurkiem siedział starszy pan w harcerskim mundurze.

– Czuwaj, druhu ! Krzyknął dziadek.

– Czuwaj … Marianie, stary druhu, co Ty tu robisz ?

– Przyszedłem ze swoją wnuczką, której trzeba opowiedzieć o patriotyzmie i historii Ostrołęki. O naszej historii Tadziu, historii ostrołęckich harcerzy.

Gdyby wtedy, zobaczyły mnie koleżanki z klasy, zapewne śmiałyby się ze mnie,  że spędzam czas z dwoma, starszymi dziadkami, którzy na pewno są nudni i zrzędliwi. Natomiast ja, siedziałam wtedy z wypiekami na twarzy i ku mojemu zdziwieniu mocno zaangażowałam się w rozmowę ze starszymi harcerzami. Nie wiedziałam, że w zasadzie moi rówieśnicy mają swój udział w walce o wolność naszego miasta, że byli oni tak dzielni i niezłomni w tym co robili.

W drodze powrotnej dziadziuś powiedział mi jeszcze jedną bardzo ciekawą informację na temat historii mojego rodzinnego miasta. Mianowice, że pierwszym herbem  miasta był czarny niedźwiedź, kroczący po zielonym wzgórzu na tle błękitnego nieba, a nad nim umieszczono złoty krzyż kawaleryjski.

Po chwili byliśmy w domu dziadka i babci. I od razu usłyszeliśmy.

– Co tak długo? Gdzie byliście?

– Oj, nieważne. Istotne, że już wiem, jak powstała Ostrołęka.

– No dobrze. Nie rozbieraj się, bo już jedziemy do domu, za chwilę 21ºº – powiedziała mama.

– Alicjo, chodź do mnie na sekundę – szepnął dziadek.

– Już idę – odpowiedziałam.

– Trzymaj. To mój pamiętnik, który pisałem, jak byłem w Twoim wieku – rzekł dziadziuś.

– Dziadku … ale, czy na pewno na to zasługuję? Czy chcesz, abym poznała tajemnice Twojego dzieciństwa?

– Kochanieńka moja. Byłem wtedy tylko trochę starszy od Ciebie, gdy do naszego rodzinnego miasta wkroczyły wojska niemieckie. I od tamtej pory, przez cały okres II wojny światowej pisałem w tym notesiku obawy o swoich lękach i radościach .        

– Po dzisiejszej naszej wyprawie i rozmowach jestem  przekonany, ze to właśnie Ty powinnaś stać się właścicielem moich wspomnień.

– Dziękuję Ci, dziadku.

Z wielką nieśmiałością, ale i radością wzięłam pamiętnik mojego dziadka.

Następnego dnia nie stresowałam się kartkówką, bo wyniosłam z tej wspaniałej „lekcji” coś więcej niż wiedzę na temat historii naszego miasta. Zawiązała się między nami więź i przyjaźń. Natomiast od spotkania ze „starym druhem Tadziem” do dnia dzisiejszego jestem harcerzem – ostrołęckim harcerzem. Uczę się tam historii i patriotyzmu. Nie tylko tego lokalnego.

          Mojego dziadka już dzisiaj nie ma … ale został mi jego pamiętnik.   

Alicja Zembrzucka kl. VI

Szkoła Podstawowa nr 10 im. Jana Pawła II w Ostrołęce

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.

podobne wiadomości

Podziel się