Jestem dumna z historii mojej rodziny

Wczesne dzieciństwo kojarzy mi się z ciekawymi opowieściami dziadka Andrzeja.

 Kiedy byłam mała a rodzice musieli iść do pracy, zostawiali mnie pod opieką babci Jasi i dziadka Andrzeja, rodziców mojej mamy. Wtedy to właśnie bardzo często dziadek siadał ze mną przy starym dębowym stole nakrytym pięknie haftowanym obrusem, by powspominać dawne czasy. Rozkładał na nim albumy z rodzinnymi fotografiami i opowiadał mi ciekawe historie z nimi związane. Na początku nie bardzo interesowały mnie te opowieści, ale z biegiem czasu stały się ciekawe. Na czarnobiałych zdjęciach z dawnych lat, mocno już pożółkłych, oglądałam małe dzieci w dawnych strojach iw nieco dziś śmiesznych fryzurach. Mężczyzn w wojskowych mundurach i kobiety w pięknych żakietach. Zawsze pytałam dziadka, kogo przedstawiają te zdjęcia i prosiłam, by opowiedział mi historię danej osoby. W ten właśnie sposób poznałam bliską rodzinę mojego dziadka, jego rodziców, czyli moich pradziadków, nieżyjących od lat, jego rodzeństwo i całą historię naszej rodziny.

Dziadek Andrzej opowiedział mi o swoim ciężkim dzieciństwie. Urodził się przed II wojną światową, a jego wychowanie przypadło na trudny okres wojenny. Z opowieści swojej mamy Anny dziadek dowiedział się o losach własnego ojca, Adama.

Mój pradziadek był prawdziwym patriotą.  W swojej młodości walczył w wojnie polsko – bolszewickiej u boku słynnego marszałka Piłsudskiego. Za okazane męstwo w obronie ojczyzny w 1919 roku otrzymał odznakę „Krzyż Walecznych”.  W 1920 roku mój pradziadek brał czynny udział w obronie Warszawy w bitwie zwanej „Cud nad Wisłą”. Po wojnie z całą rodziną został przesiedlony na Kresy Wschodnie i można powiedzieć, że w nagrodę za walkę o niepodległość ojczyzny otrzymał majątek w Janowej Dolinie, w którym zamieszkał wraz z żoną i dziećmi.  Tam też pracował w kamieniołomach jako rachmistrz, czyli dzisiejszy główny księgowy.  W majątku na Kresach przyszedł na świat mój dziadek, jego młodszy bat i siostra.  Cała rodzina żyła dostatnio i szczęśliwie dopóty, dopóki nie wybuchła wojna niemiecko – radziecka.  Wówczas w 1941 roku mój dziadek został aresztowany i osadzony w więzieniu, w miejscowości Równe. Tam też stracił swoje życie. Rozstrzelano go, a miejsce jego pochówku nie zostało odnalezione do dnia dzisiejszego.

Jakiś czas później prababcia i jej dzieci cudem uszli z życiem z rzezi, którą przeprowadziła UPA (Ukraińska Powstańcza Armia) w Janowej Dolinie – miejscowości przez nich zamieszkiwanej. Stało się tak dlatego, że pewien Ukrainiec ich ostrzegł. Dzięki jego uprzejmości wdowa z piątką małych dzieci przeżyła. 

Po II wojnie światowej żona pradziadka, prababcia Anna wraz z piątką swoich dzieci, została w ramach repatriacji przewieziona do Polski, do Kwidzyna.  Stąd przeprowadzili się po kilku latach w rodzinne strony mojej prababci, do Kozienic.  Ciężko żyło się wdowie i bardzo biednie. Ponieważ prababcia nie miała środków do życia, musiała zarabiać na utrzymanie swoich dzieci, pracując w różnych miejscach. Pomagała w kuchni, u krawcowej, rolnikowi na polu przy zbiorach plonów albo po prostu sprzątając u bogatych państwa. Wtedy opieka nad młodszym rodzeństwem spadała na mojego dziadka i jego starszego brata. Bywało też, że i dziadek, jako dziecko, zarabiał dorywczo, zbierając na przykład złom.

Kiedy już wszystkie zdjęcia w albumie obejrzeliśmy, dziadek sięgał do szuflady, w której trzymał ważne dokumenty i rodzinne skarby. I wtedy wyjmował z niej czerwone pudełeczko, nadszarpniętym zębem czasu. W pudełeczku, na czerwonym aksamicie, znajdował się order mojego pradziadka „Krzyż Walecznych” na biało – czerwonej szarfie, pieczołowicie przechowywany jako ważna pamiątka rodzinna. Czasem pozwalał mi przypinać ten order do sweterka.  I zawsze wtedy mówił „Warto być patriotą”. Przed śmiercią dziadek Andrzej tę cenną pamiątkę rodzinną przekazał swojemu synowi, z nadzieją, że historia naszej rodziny nigdy nie zostanie zapomniana.     

Dominika Dąbrowska kl. VII

SP 6 im. Orła Białego w Ostrołęce

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.

podobne wiadomości

Podziel się