Jak ci się wiedzie, Szwedzie?

Druty do usztywnienia złamanej kości, bez szkody dla pacjenta zastępuję szprychami – mówi doktor, Szwed, który prowadzi praktykę w  Etiopii. Uważa, że nie tylko ubodzy mogą się uczyć od tych, którym na niczym nie zbywa. Również ci syci powinni czerpać naukę od swoich braci.

Kadr z filmu “Szwedzka teoria miłości”

Kadr z filmu “Szwedzka teoria miłości”

Żeby nie być gołosłownym, pozwala sfilmować zabiegi wokół myśliwego, którego niechcący przebito włócznią.  Pierwszym narzędziem chirurgicznym doktora była piłka do metalu. Kiedy ostrze dzidy już odpadło od ciała, pacjent laduje na dalekim od sterylności stole. Doktor, zakochany w Afryce i swoje żonie Etiopce, pokazuje cały zestaw przedmiotów codziennego użytku, które z powodzeniem wykorzystuje w swoim szpitaliku w dżungli. A to plastikowy zacisk, do mocowania wyżej wspominanych szprych w kościach a to klamra do włosów, która pomaga panom po operacji prostaty a to wiertarka z supermarketu (szwedzka, solidna – zachwala doktor) zamiast takiej chirurgicznej na kilka tysięcy euro. Brak pieniędzy i opieki ze strony instytucji wyzwala niezwykłą pomysłowość. Oraz, co  nie mniej ważne, utrzymuje w dobrej kondycji więzi międzyludzkie. W końcu tego myśliwego z włócznią w boku przynieśli na rękach jego koledzy.

Film jest jednak o innych Szwedach, nie o tym pogodnym panu z wiertarką w ręku. Szwed prawdziwy to taki, który statystycznie ma szanse jak 1 do 4, że umrze samotny i niezauważony. W tym kraju działa specjalna instytucja, która zajmuje się wyłącznie szukaniem spadkobierców takich zmarłych. Ponieważ opłaty za mieszkanie itp. są zlecone on-line, komputer nie odnotowuje zniknięcia obywatela. Płaci, to chyba żyje, nie? Sąsiedzi też nie doniosą o śmierci, w każdym razie, niezbyt szybko. Aby ludzkie zwłoki zaczęły wydzielać dokuczliwy zapach, musi minąć tydzień lub dwa. Dopiero wówczas telefonują do instytucji i mówią: zróbcie z tym coś. Urzędnicy wchodzą do mieszkania po zabraniu zwłok, żeby poszukać śladów więzi społecznych. Czy zmarły miał dzieci? Partnera? Czy zostawił testament? Czasami nie znajdują nic. Podobno jest jakaś córka, ale nie odzywała się od 30 lat. Brakuje zdjęć, adresów, listów. Gdy mija urzędowo wyznaczony czas dla potencjalnych spadkobierców, rzeczy wartościowe się sprzedaje a po resztę zajeżdża wóz z zakładu oczyszczania miasta. Materialne świadectwo życia Johana lub Elsy zostaje wywiezione na śmietnik.

Szwedzki doktor w Afryce oraz znikający bez śladu zmarli to bohaterowie dokumentu fabularyzowanego „Szwedzka teoria miłości”. Autor, Erik Gandini, jest Włochem z pochodzenia, od lat mieszkającym w Szwecji. Tytuł pochodzi od eksperymentu socjalnego, zapoczątkowanego w tym kraju w latach 70. XX wieku. Kto ciekaw, na czym polega, niech poszpera w sieci. Szwecja jest jedynym krajem na świecie, który go prowadzi. Został zainicjowany za zgodą obywateli. Nie do końca się udał, ale jedno trzeba powiedzieć: nie zmuszano do niego siłą. Jako „siłę” rozumiem tu również szantaż, nacisk ekonomiczny, grę na emocjach.

Jakże inaczej, niż w Polsce. Przychodzą jakieś mądrale, o nieudowodnionych kompetencjach i oznajmiają: będzie tak i tak. A dlaczego? Ze względu na ponieważ. Bo chcemy dokuczyć naszym poprzednikom, na przykład. Smutne i infantylne. Jak reforma oświaty, która o rok skróci proces wprowadzania młodego człowieka w zasady funkcjonowania świata, żeby mógł być jego pełnoprawnym i aktywnym „użytkownikiem”. Siatka godzin już zdradza, że zredukowane zostaną przedmioty użyteczne praktycznie, jak fizyka i zajęcia artystyczne (tak, tak, to nie zabawa z pędzelkiem, tylko nauka krytycznego myślenia). Obywatel, który umie sformułować własne zdanie a jeszcze się zna na zasadach rządzących światem, budzi grozę.

Na mnie myśl, że  jestem groźna, działa ożywczo.

Anna Wołosz

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.