Historia (nie)wyjątkowej imigracji na rozpoczęcie DKF „Rejs

Bezdyskusyjna była inauguracja kolejnego sezonu Dyskusyjnego Klubu Filmowego. Bezdyskusyjna z dwóch powodów – po pierwsze dyskusji wyjątkowo nie zaplanowano, a po drugie „Wszyscy albo nikt” to film bezdyskusyjnie świetny.

dkf-2

Jak zwykle na inauguracji DKF-u pojawił się tort, a w nim ukryte trzy M&M’S-y. Ci, którzy mieli szczęście je odnaleźć w swoim kawałku otrzymali darmowy karnet na seanse DKF

Na początek tego sezonu Barbara Cichoń, prowadząca DKF wybrała film o niezwykle pozytywnym przekazie, ale film społecznie ważny i potrzebny. To oparta na faktach historia Hibata Tabiba, Irańczyka, który brał udział w obaleniu szacha Mohammada Rezy Pahlawiegoirańskiej rewolucji islamskiej. W gorącym okresie rewolucji, kiedy pozostanie w Iranie wiązało się z wielkim ryzykiem, Hibat wraz z rodziną uciekł do Turcji, a potem do Francji, gdzie otrzymał azyl polityczny. Tu musi się zaaklimatyzować do zupełnie nowych warunków.

Reżyser, nota bene syn Hibata Tabiba, pokazuje widzom, że nie każdy uciekający przed wojną, rewolucją czy innym konfliktem mieszkaniec Bliskiego Wschodu to terrorysta, siejąc postrach. Pokazuje kulturę mieszkańców Iranu, ich muzykę, obyczaje. Widzimy tradycyjne wesele, choć odbywające się szybko i w strachu, że pana młodego niebawem aresztują, rolę kobiety, która wcale nie jest niewolnicą swego męża czy ojca (Hibat nie bał się odmówić zjedzenia ciastka od szacha, a boi się sprzeciwić swojej żonie), wreszcie trud jaki musiał znieść Hibat będąc więźniem politycznym.

dkf-4

Gości przywitała Barbara Cichoń i Jarosław Pasztaleniec, kierownik kina Jantar. Prowadząca DKF miała dla zebranych garść świeżych doniesień z Festiwalu Filmowego w Gdyni, na którym się pojawiła

Społecznie ważna jest druga część filmu, kiedy bohaterowie przenoszą się do Francji. Choć fabuła pokazuje sytuację z końca XX wieku, a nie dzisiejszą sytaucję uchodźców, łatwo jest porównać obie historie. Hibat nie wprowadza się na osiedle, gdzie mieszkają inni imigranci. Trafia do multikulturowej dzielnicy. Są tu muzułmanie, afroamerykanie i Francuzi. Muszą się zaasymilować, by ze sobą żyć w zgodzie. Oni nie przyjechali do Francji po zasiłek socjalny, żeby wysadzić wszystkich w powietrze czy namawiać do swoich racji. Przyjechali, bo potrzebują pomocy. Osiedlowe Centrum daje reżyserowi możliwość pokazania w pigułce jak działa cały kraj.

Dużą zaletą filmu był wprowadzony w nim, obok dramatyzmu, komizm. Trudno było nie śmiać się, kiedy podczas wycieczki dwie kobiety z Centrum, rozkładają się na zabytkowych meblach będących eksponatami albo kiedy dwaj byli więźniowie rozmawiają o tym, dlaczego Hibat za niezjedzenie ciastka odsiedział aż siedem lat w więzieniu. Bawi scena, kiedy Aziz odmawia kradzieży kluczy, ale nie ma problemu z kradzieżą torby. W końcu kradzież ubrania to nie kradzież. Postaci, nawet drugo- czy trzecioplanowe są jakieś. Mają charakter i cechy charakterystyczne, choćby miało to być zamiłowanie do kradzieży ubrań, nawet tych własnych.

wszyscy-albo-nikt-1

Hibat stał się w Iranie bohaterem odmawiając w więzieniu zjedzenia ciastka od przywódcy kraju

Dzisiejsze głosy mówiące o tym, że w Europie, a już na pewno w Polsce, nie ma miejsca dla uchodźców z Bliskiego Wschodu podszyte są w dużej mierze strachem i niewiedzą. Takie filmy jak „Wszyscy albo nikt” pozwalają na oswojenie nieznanego. Nic tu nie dzieje się na siłę, nikt nikogo nie faworyzuje, nie odrzuca ze względu na pochodzenie. Kluczem jest zrozumienie, że wszystko jest wspólne. Hibat pod koniec filmu mówi znamienne słowa o tym, że każdy może wnieść do wspólnoty coś swojego, by tworzyć ją wspólnie, wszyscy albo nikt.

Podczas poniedziałkowego spotkania widzowie zajęli niemal całą dużą salę kina Jantar. Niestety, prawdopodobnie był to ostatni w tym roku seans, który odbył się w takich warunkach. Pozostałe spotkania DKF, choć chętnych nigdy na nie nie brakuje, a w poprzednim sezonie regularnie oblegane przez widzów były schody, odbywać się będą na mniejszej sali. Z wielkim rozczarowaniem mówiła o tym podczas otwarcia Barbara Cichoń. Szkoda, bo okazuje się, że na filmy mniej popularne, nie te z głównego nurtu nie brakuje chętnych. A nie brakuje dlatego, że są one dobre, ich wybór to wynik śledzenia tego co dzieje się w światowym kinie i analiza. Nie każdy film szarpie nerwami widza, ale każdy zostawia w nim ślad.

Warto zauważenia jest również to, że dzięki „Rejsowi” ostrołęczanie mają okazję zobaczyć filmy japońskie, francuskie, hiszpańskie, rumuńskie czy niemieckie. One rzadko trafiają do głównego repertuaru, a są doceniane na wielu festiwalach filmowych. Ten sezon DKF zapowiada się właśnie mutikulturowo. Zajrzeć będzie można do szwedzkich sypialni, na rosyjskie ulice, do domu koreańskich seniorów czy na argentyńskie sceny, gdzie bije serce tamtejszej muzyki. Część z tych filmów to dokumenty, których w innym wypadku w kinie nie udałoby się zobaczyć.

Nie będzie filmów polskich, np. z Festiwalu Filmowego w Gdyni, na które z pewnością czekała część publiczności DKF, ale niektóre z nich mają pojawić się w stałym repertuarze kina Jantar. Ostrołęczanie będą mieli okazję zobaczyć np. „Ostatnią rodzinę”, „Jestem mordercą” czy „Wołyń”.

Inauguracja kolejnego sezonu DKF „Rejs” odbyła się w poniedziałek 26 września w kinie Jantar, o godzinie 18.00.

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.

podobne wiadomości

Tagi

Podziel się