Fotowspomnienia: Henryk Krauze

Henryk Krauze (1912-1991) wspominany jest jako artysta malarz, projektant, pedagog, działacz turystyczny i społeczny. Ja bym tę kolejność odwrócił i na pierwszym miejscu postawił jego rolę pedagoga. Prowadzone przez niego zajęcia plastyczne w Wojewódzkim Ośrodku Kultury w Wojciechowicach ukształtowały bowiem los wielu, wtedy młodych, dziś dojrzałych ludzi.

Henryk Krauze  (3)

Jednym z nich jest Marek Kulikowski – artysta plastyk a jednocześnie rzemieślnik zajmujący się oprawianiem obrazów. – Gdyby nie pan Henryk, moje życie potoczyłoby się zapewne inaczej – wspominał niedawno. – Dzięki niemu pozostałem wierny sztuce, jako młody człowiek wyjechałem do Zakopanego, zrobiłem dyplom rzeźbiarza, a dalsze moje życie potoczyło się wśród obrazów i fotografii.

Marek Kulikowski był jednym z młodych ludzi, którzy dwa razy w tygodniu chodzili na zajęcia plastyczne do Wojciechowic. Wprawiali się w rysunku, rysowali martwe natury, nadnarwiańskie pejzaże i ostrołęckie ulice. Ale przede wszystkim słuchali i rozmawiali o sztuce i znaczeniu dla człowieka.

Henryk Krauze nie był profesjonalnym plastykiem. Przed wojną był nauczycielem przysposobienia wojskowego w Państwowym Gimnazjum im. Króla Stanisława Leszczyńskiego. Kiedy wybuchła wojna, miał 27 lat i stopień podporucznika rezerwy.  Zgłosił się na ochotnika do Batalionu Obrony Narodowej formowanego przede wszystkim z mieszkańców Ostrołęki i Kurpiowszczyzny. Jako dowódca plutonu zwiadu brał udział w walkach od pierwszego dnia wojny w rejonie Myszyńca. Wtedy myślał o wojowaniu, a nie o malowaniu.

Malować zaczął w obozie jenieckim Woldenberg (obecnie Dobiegniew w woj. lubuskim), gdzie spędził całą wojnę. W Woldenbergu jeńcy prowadzili ożywioną działalność: organizowali kursy dokształcające (prof. Kazimierz Michałowski, światowej sławy archeolog prowadził np. seminarium o starożytnym Egipcie). Organizowali przedstawienia teatralne (z udziałem Kazimierza Rudzkiego). Odbywały się zawody sportowe. Wszystko to chroniło jeńców przez załamaniem psychicznym. Henryk Krauze zajął się rysowaniem. Można powiedzieć, że sztuka ocaliła mu życie. I tę właśnie wiedzę przekazywał po wojnie młodym ludziom. Uczył, że nawet gdy jest bardzo źle, pozostaje jeszcze sztuka.

Rysunkowi i malarstwu pozostał zresztą wierny do końca życia. Wydał m.in. zbiory rysunków pt. „Kapliczki kurpiowskie ze szkicownika Henryka Krauze”, „Ostrołęka w rysunkach Henryka Krauze” i „Dawna Ostrołęka”. Trwałą pamiątką po Henryku Krauze jest także medal 600-lecia Ostrołęki, wykonany według jego projektu. Był autorem wielu innych projektów: pomnika szarży artylerii pod dowództwem Józefa Bema, wzniesionego na miejscu bitwy ostrołęckiej w powstaniu listopadowym (dziś przy ulicy Fortowej), odznaki za zasługi dla województwa ostrołęckiego i pomnika Ostrołęckich Żydów. Po pożarze kościoła poklasztornego w Ostrołęce wykonał kopię obrazu przedstawiającego fundatora klasztoru i kościoła Tomasza Gocłowskiego.

W mojej pamięci Henryk Krauze zapisał się jako człowiek ciepły i serdeczny. Tworzył wokół siebie miła atmosferę, chętnie i interesująco rozmawiał. Mam nadzieję, że takim udało mi się go uchwycić na zdjęciach, wykonanych u niego w domu.

Sławomir Olzacki 

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.