Emocje prosto ze zdjęcia

Udowodnili sobie i otoczeniu, że w Szczawinie, Rybienku czy Ostrołęce można przeprowadzić profesjonalne sesje zdjęciowe. Że fotografowie z małego miasta mają pomysły, warsztat i umiejętności. I że potrafią się uczyć jeden od drugiego.

11 plener 6

 

Adam Wołosz i Jarosław Boczkowski fotografują od najmłodszych lat swojego życia. Dziś są statecznymi mężczyznami po czterdziestce, ale w głowach wciąż mnóstwo młodzieńczych pomysłów, nietuzinkowych koncepcji i odważnych planów na przyszłość.

Kiedyś wpadli pomysł, aby zrobić plener fotograficzny na dobrym krajowym poziomie. Chcieli by było on nietypowy. Taki którego w do tej pory w Ostrołęce nie było. Udało się po trzykroć, bo plener miał trzy odsłony.

Plener polegał na fotografowaniu kobiet. W różnych ujęciach, strojach, wnętrzach krajobrazach i z różnymi emocjami. Długo zastanawiali się nad budżetem. Doszli do wniosku, że sami nie udźwigną takiego ciężaru finansowego. Oprócz więc własnego wkładu starali się nawiązać współpracę z osobami, które dadzą im coś od siebie. Dzięki znajomościom Jarka udało się namówić do wspólnego działania fryzjerki, wizażystki, stylistki, garderobiane, a nawet ochroniarzy..

Pierwszy plener odbył się w pałacu Szczawinie pod Goworowem w maju 2013 roku, gdzie znajduje się odrestaurowany przez prywatnych właścicieli pałac po niegdysiejszej ziemiańskiej rodzinie Glinków.

Do pozowania zaprosili modelki z agencji Nobody’s Perfect. Brały one udział w pokazach mody Nataszy Urbańskiej i Małgorzaty Baczyńskiej. Podczas pleneru do zdjęć pozowała również MIlena Stachacz, finalistka Miss Polski.

Zdjęcia modelkom robiło dziesięciu fotografów, większość z Ostrołęckiego Towarzystwa Fotograficznego. Stylizacje do zdjęć wykonała Anna Ładny.

– Przywiozła cały samochód ubrań, które wysypała na sam środek sali – wspomina z uśmiechem Jarosław Boczkowski. – Korzystaliśmy wtedy ze strojów projektantki Izy Kuleszy. Przy organizowaniu sesji zdjęciowej pomagały nam wizażystki i fryzjerka: Monika Lipińska, Dorota Chodkowska i Milena Stachacz.

11 plener 1Celem Adama i Jarka było to, żeby zdjęcia przekazywały emocje. Zaprosili do współpracy Jarosława Holdena, który miał wystąpić w roli prowadzącego. Posiada dużą wiedzę i organizuje warsztaty fotograficzne na terenie całej Polski.

– My bardziej ten plener traktowaliśmy jako spotkanie towarzysko-fotograficzne niż warsztat.  Ideą nie było napchanie głowy wiedzą, ale uczenie się od siebie nawzajem. Można było przy tym skorzystać z wiedzy prowadzącego spotkanie Jarka Holdena. W każdym plenerze mieliśmy taką osobę, która swoim autorytetem i doświadczeniem powodowała, że było się od kogo uczyć. Kiedy pojawia się autorytet z zewnątrz łatwiej też jest skrytykować siebie nawzajem, wytknąć błędy i później je skorygować – mówi Adam Wołosz.

Fotografując młode kobiety autorzy zdjęć chcieli pokazać ich zwykłe, proste życiowe emocje takie jak: złość, strach, szczęście czy ciekawość. Później dyskutowali między sobą nad tym czy rzeczywiście się to udało. Bo współpraca fotografa z żywym człowiekiem wcale nie jest taka prosta.

– Ja osobiście nieczęsto fotografuje pod kątem uzyskania jakiegoś konkretnego efektu – mówi Adam Wołosz. – U mnie jest to bardziej taka gra między fotografem a modelką. Coś tam po drodze przy fotografowaniu się klaruje i jak dziewczyna sama coś zasugeruje to ja się staram to wykorzystać. Gdy pokaże mi że jest pewna siebie, to ja tę pewność siebie staram się uwidocznić na zdjęciach.

– U mnie z kolei jest odwrotnie – mówi Jarek. – Ja staram się wejść na plan z już gotowym pomysłem. Czasami długo pracuję nad jednym zdjęciem, aż do momentu, w którym zacznie mi się ono podobać.

Dla wielu fotografów, którzy uczestniczyli w plenerze, był to pierwszy kontakt z sesją portretowo-modelingową. Przeważnie fotografowali martwą naturę, a tutaj stanęli twarzą w twarz z żywym11 plener 5 człowiekiem. Ale profesjonalne fotomodelki wykonały za fotografów połowę pracy. Nie trzeba było im tłumaczyć jak mają pozować. One to po prostu wiedziały.

Na drugi plener, który odbywał się w stylowej sali bankietowej w Rybienku Leśnym przybyła kostiumografka Ewa Jopko. Szyje ubrania do sztuk teatralnych i filmów.

– Z poprzedniego pleneru wiemy, że zawsze trzeba mieć modelek więcej w zapasie.- dzieli się swoim doświadczeniem Jarek.- Część z nich zawsze w ostatniej chwili odpada. Nie pasuje im termin lub coś im wypada. Z kolei w Rybienku mieliśmy taką sytuację, że modelek mieliśmy za dużo a fotografów za mało. Nigdzie w Polsce jeszcze czegoś takiego nie było. Problemy mieliśmy również z fryzjerką Magdą Połomską. Miała za dużo pracy i nie nadążała. Musiała uczesać osiem dziewczyn w krótkim czasie. Wywiązała się jednak z zadania bardzo dobrze.

Podczas drugiego pleneru makijaż dziewczynom  zrobiły Dorota Chodkowska i Kamila Jószkiewicz. Ewa Jopko zadbała o to by modelki dobrze wyglądały w jej sukniach. Kreacje były bardzo strojne, w stylu retro. Ewa używa dużo materiałów typu pióra i koronki.

Plener w Rybienku nastawiony był na stylizacje. Bardziej chodziło o modę, niż o emocje.

Adam i Jarek na dwóch projektach nie poprzestali. Postanowili zorganizować warsztaty poświęcone tylko zdjęciom portretowym.

Pora była zimowa i postanowili zrobić zdjęcia studyjne. Jarek który jest właścicielem sali bankietowej w Ostrołęce, udostępnił ją na potrzeby sesji zdjęciowej. Stworzono tam dwa profesjonalne studia fotograficzne. Podczas organizacji tego projektu, nasi fotografowie chcieli znaleźć i zaprosić do współpracy autorytet, od którego można było nauczyć się wielu rzeczy. Wybrali Gregora Laubscha, fotografa zajmującego się robieniem zdjęć portretowych. Greegor jest Niemcem, który na stałe mieszka w Berlinie. W Polsce organizuje warsztaty głównie we Wrocławiu i Szczecinie. Po namowach Jarka i Adama zgodził się zrobić warsztaty indywidualne.

Liczba fotografów, która wzięła udział w tym przedsięwzięciu była taka sama jak podczas wcześniejszych plenerów. Modelek natomiast było tylko trzy.

– Gregor pokazał nam swoje techniki fotografowania. Ustawił modelkę, zrobił zdjęcie i później każdy sam mógł spróbować swoich sił w robieniu zdjęć portretowych. Gregor wytknął nam nasze błędy, jak również pokazał swój sposób obrabiania zdjęć. Można było naprawdę wiele sie od niego nauczyć.- mówi Jarek.

Adam Wołosz i Jarosław Boczkowski - pomysłodawcy, wykonawcy i autorzy zdjęć na plenerach fotograficznych    Fot. Archiwum Prywatne

Adam Wołosz i Jarosław Boczkowski – pomysłodawcy, wykonawcy i autorzy zdjęć na plenerach fotograficznych Fot. Archiwum Prywatne

Da się zauważyć, że Gregor fotografuje tylko w jednym stylu. Ma wiele swoich sposobów. Lubi czarno- białe zdjęcia albo pozbawione koloru. U osób znajdujących się na jego zdjęciach, można zaobserwować charakterystyczne wygięcie pleców.

Za fryzury modelek odpowiedzialna była Emilia Szczęsna. Stylizacje dziewczyn to z kolei zasługa żony Jarka. Do zdjęć użyto nietypowych ubrań, przystosowanych specjalnie do sesji zdjęciowych.

Owocem  trzech projektów Jarka i Adama była wystawa, w hallu Ostrołęckiego Centrum Kultury.

Aleksandra Nowicka

 

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.