Dżepetto z ostrołęckiej starówki

Przez wiele lat dzieliła się z ostrołęczanami swoim talentem, prowadząc galerię AUtoPORTRET. Oddając na płótnie i papierze swe natchnienia zyskała sympatię i uznanie w oczach mieszkańców miasta. Eliza Łosiewicz-Kowalczyk dziś tworzy w Gostyninie. Nie zapomniała jednak o Kurpiowszczyźnie.

13 Mierzejewska Eliza1

Mimo, że pracownię przeniosła do innego miasta, nadal współpracuje z  artystami z regionu. Całkiem niedawno prezentowała plakaty Zenona Kowalczyka, wcześniej prace twórczyni ludowej Wiesławy Bogdańskiej z Kadzidła.
– Ostrołęka, to wieloletni, na trwałe zapisany etap w moim życiu – podkreśla artystka. – Zostawiłam tu kawał serca, poznałam wiele wartościowych osób, dużo się nauczyłam. Co kilka miesięcy odwiedzam stare kąty. Niezwykle miłe jest, że i „Ostrołęka nadal mnie pamięta”, wciąż zamawiają u mnie klienci z Kurpi. Potrzebne informacje znajdują na mojej stronie www.autoportret.net, a portrety lub karykatury wysyłam kurierem.

To już trzeci rok jak Galeria Sztuki AUtoPORTRET została przeniesiona z ostrołęckiej starówki do Gostynina. Właścicielka marzyła, by prezentować tam również twórczość artystów z naszego regionu.
– Na przełomie lutego i marca ubiegłego roku zorganizowałam wystawę wycinanek pani Wiesławy Bogdańskiej. Znana i wybitna twórczyni ludowa z Kadzidła zrobiła pokaz warsztatowy. Goście byli pod wrażeniem jej kunsztu i talentu, a w ramach poczęstunku skosztowali regionalnych specjałów: piwa kozicowego, swojskiego chleba ze smalcem  i fafernuchów. To był niezwykły powiew sztuki kurpiowskiej na drugim skraju Mazowsza – podkreśla Eliza.  – Czuję się też zaszczycona, ponieważ z mojego zaproszenia skorzysta wybitny artysta Zenon Kowalczyk. Jego plakaty prezentowałam w listopadzie.

Śmiało można powiedzieć, że Eliza wprowadziła do Ostrołęki nowe spojrzenie na sztukę.  Wcześniej mało popularne, a po jej przybyciu robiące furorę portrety, karykatury zdobią ściany wielu mieszkań. Stały się symbolem jej pracy twórczej. Ostatnio do swoje kolekcji dołączyła kilka kukiełek, marionetek, które własnoręcznie wykonała.
– Niewiele osób na świecie się tym zajmuje – zauważa. – Natknęłam się w internecie na zdjęcie marionetki portretowej. To był impuls, by odżyły pragnienia sprzed lat- lalkarstwo i animacja w jednym. Niewiele myśląc powiedziałam sobie: „Start!”.  Autoportretowa marionetka powstała jako wersja demo. Czy byłam bardziej wymagająca? Hmm… Rzeczywiście jestem w stosunku do siebie wymagająca, niezależnie czy tworzę na zlecenie, czy „do szuflady”. Wykonując tę portretową lalkę byłam mocno skupiona i podekscytowana. Metodą prób i błędów testowałam różne rozwiązania techniczne.

Teraz oprócz małej Elizy na półce z marionetkami zasiada m.in. Zbigniew Wodecki.
– Wykonuję lalki na indywidualne zamówienia, jest to świetny pomysł na ekskluzywny prezent. Reakcję osoby „zminiaturyzowanej” do gabarytów marionetki mogę opisać tak: zachwyt, brak oddechu, radość, zaduma. Mówiąc ogólnie, pozytywny szok.

AUtoPORTRET to przede wszystkim pracownią portretu i karykatury, ale ekspozycja to również rękodzieło artystyczne: rzeźba ludowa, wyroby ceramiczne, batik rodem z Ostrołęki, ręcznie szyte pluszowe koty, biżuteria itp. Praca artysty daje Elizie duży komfort wewnętrzny i spełnienie. Najbardziej kocha to, że jej twory wywołują emocje.
– To prawda, że tworząc na zamówienia najczęściej nie mogę uwolnić stu procent potencjału, który we mnie drzemie. Niemniej kocham wyzwania, przed jakimi niekiedy staję podejmując się zleceń niestandardowych, np. wykonania scenografii, malowidła wielkoformatowego, renowacji ramy lub obrazu. To bardzo rozwojowe – komentuje „Dżepetto z ostrołęckiej starówki”.

Tekst. mm. Fot. Arch. artystki.

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.