Doula. Ona wie

Na ludzką miarę skrojony. Do czego można zastosować tę dewizę? Dr Temperance Brennan, bohaterka serialu kryminalnego pt. „Kości”, powiedziałaby, że do tych rzeczy, które mają nie więcej, niż 2 metry. Pani doktor od szkieletów patrzy na świat trochę jak osoba z zespołem Aspergera, tylko bez właściwych tym ludziom ubytkom intelektualnym. Kto to taki, wiemy, m. in dzięki kampaniom społecznym na rzecz rozpowszechnienia wiedzy o autyzmie.

Zespół Aspergera w przybliżeniu jest odmianą tej dysfunkcji. Dotknięci nim ludzie są bystrzy, ale w ograniczonych dziedzinach. Mogą sobie słabo radzić w normalnych, życiowych sprawach. Jednym z  powodów jest brak asertywności i ignorowanie metafor. Nam się wydaje, że nawet trzylatek będzie się śmiał z żartów, opartych na użyciu innych słów, niż właściwe. Czyż nie wywołuje uśmiechu określenie: wystrzelił jak z procy, jeśli ktoś szybko wybiegł? Albo: złapał zająca, jeśli się przewrócił? Osoba z Aspergerem będzie się dopytywać o tę procę i zająca.

W  mojej rodzinie krąży anegdota o pawiu (nie pytajcie…).  Zatem dr Brennan, genialna w wielu dziedzinach, w zakresie ludzkich spraw musi się pytać innych, o co właściwie chodzi. Co ważne, ktoś zostaje jej przewodnikiem

Kiedy przez środowisko gwiazd i gwiazdek, skłonnych dzielić się ze społeczeństwem swoimi intymnymi sprawami, przetoczyła się moda na naturalne rodzicielstwo, owo społeczeństwo usłyszało o doulach. W tradycji afrykańskiej doula jest „matką matki”. Jej zadaniem jest wspierać niepewną nowej roli kobietę, żeby szybciej i mniej kolizyjnie nauczyła się bycia ciężarną, rodzącą, karmiącą, bo prostu mamą. Na ogół to starsza kuzynka. Istnienie tych doradczyń w XXI wieku daje świadectwo naszej potrzebie wsparcia w sprawach, w których czujemy się niepewnie. To jedno z przekleństw nowych czasów: jakaś zawieszona w powietrzu ogólna sugestia, że trzeba być ekspertem we wszystkich swoich sprawach. To nie jest tylko presja otoczenia. Nie wiedzieć kiedy, sami zaczynamy od siebie oczekiwać, że: a) wiem, co mi dolega, b) wiem, jak się tego pozbyć, c) zrobię to skutecznie.

Zapytajcie lekarzy. Pacjenci, którzy do nich przychodzą z opisem swoich dolegliwości, diagnozą i planem leczenia, wydrukowanymi z internetu, to już plaga. Gdy im się ordynuje coś innego, niż „jedna baba drugiej babie” doradziła na blogu, robią się podejrzliwi. To zjawisko mieści się w nurcie, który nazywam Wielkim Projektem. Jest projekt na życie, na rozwój kariery, na rzeźbienie ciała, na budowanie związku, na doprowadzenie potomstwa do bycia potomstwem idealnym. Nawet projekt na najbardziej super zwierzątko domowe w dzielnicy. W ubiegłym tygodniu strażacy wyłowili żółwia, który ledwo zipał w jakimś stawie pod Zamościem, bo ktoś sobie zafundował egzotycznego gada i się nim rozczarował. Nie kupił żółwia greckiego czy błotnego, jakie się w Polsce trzyma w terrariach, bo przecież to banał. Zamiast tego omal nie zabił zmiennocieplnego zwierzęcia, z gorącego klimatu, zwracając mu wolność w oblodzonym stawie.

 

Zatem przewodnicy są nam niezbędni. Bywałam nim dla mojego kumpla daltonisty, gdy wybierał się do sklepu po ubrania. Ludzie, w czym on by chodził, gdyby sobie te swetry sam kupował… Mnie z kolei inny mężczyzna nauczył, jaki krój spodni mam nosić. Żadna koleżanka jakoś nie zwróciła uwagi, że zakładki są dla takich nóg zabronione. Challenger (naprawdę tak go nazywaliśmy, pozdrawiam!) tylko spojrzał na mnie i bezbłędnie wybrał spodnie w typie levisowkich 501. Trzeba się pytać i trzeba umieć przyjmować uwagi. Skoro ktoś ma gust, albo oryginalne hobby czy osobliwe doświadczenie, zna się na jakiejś wąskiej dziedzinie, czemu nie skorzystać z jego wiedzy? Zanim pierwszy raz sama wyszłam na skraj szosy,  żeby łapać stopa, przeszłam szkolenie u człowieka, który przez lata jeździł w ten sposób po całej Polsce.  Stąd wiem, do czego autostopowiczowi służy karton, jakich typów kierowców należy unikać, dlaczego trzeba mieć na sobie dobre buty oraz czemu plecak jest lepszy od torby. Ten człowiek był wówczas jedyną znaną mi osobą, która takie doświadczenia zebrała na własnej skórze.

Za treści, wrzucane taczkami do internetu, mało kto czuje się odpowiedzialny. Natomiast doule, w jakiejkolwiek dziedzinie, matkują i ojcują swoim podopiecznym. To już jest zupełnie inny stopień wtajemniczenia. Warto w nie wejść.

Anna Wołosz

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.

podobne wiadomości

Podziel się