Do Betlejem nie jest daleko…

Ostatni dzień przed zimową przerwą świąteczną w polskich szkołach był czasem zadumy i refleksji. Odbywały się szkolne jasełka, dzielono się opłatkiem, śpiewano kolędy i wracano myślami do tego, co stanowi o istocie świąt Bożego Narodzenia, a o czym nazbyt łatwo zapominamy w ferworze przedświątecznych przygotowań.

betlejem1W Zespole Szkół w Myszyńcu, w tym szczególnym dniu poprzedzającym świętowanie w gronie najbliższych, młodsi uczniowie obejrzeli jasełka, w których do betlejemskiej stajenki oprócz pasterzy i Trzech Króli przybyli ze swoimi darami również  bohaterowie dziecięcej wyobraźni: Czerwony Kapturek, Calineczka, Pinokio, Smerfetka, pszczółka Maja. Wspaniała oprawa muzyczna, piękna scenografia i barwne kostiumy sprzyjały przekazaniu przesłania, że tak naprawdę to chodzi o to, by na co dzień pamiętać o byciu radosnym i dobrym. Oczywiście ważne są też odwiedziny św. Mikołaja i prezenty, i suto zastawiony stół, ale to wszystko ma swój szczególny urok i smak jedynie w gronie kochających się i bliskich sobie ludzi.

betlejem2Z kolei misterium przygotowane dla gimnazjalistów poruszało problem samotności człowieka we współczesnym świecie. Pojawiły sie tu postacie zgoła niebajkowe. Był kurator, któremu sąd powierzył pieczę nad rodziną chłopca, który uciekał z domu, bo brakowało w nim miłości. Pojawiła się też matka, która chciała synowi kupić coś wyjątkowego, co sprawi mu radość i będzie rekompensatą za ciągłą nieobecność rodziców w domu. Usłyszała od sprzedawczyni: „Przykro mi. My nie sprzedajemy rodziców…” Ta bolesna samotność nastolatków, dla których zabiegani i zapracowani rodzice nie mają czasu, przynosi niepowetowane szkody. Można ich uniknąć, a przynajmniej zminimalizować. Byle tylko znaleźć czas na rozmowę i być obecnym w życiu swego dorastającego dziecka…

betlejem3Bo przecież do Betlejem nie jest daleko. Jak refren powtarzały się te słowa podczas misterium. Nie jest daleko. Wystarczy uważna obecność, dobroć, odrobina serdeczności i tych różnych drobnych wyrazów zwykłej ludzkiej miłości, której nie da się kupić w prezencie pod choinkę. Trzeba ją znaleźć w sobie. Zatrzymać się i zobaczyć drugiego człowieka. I wtedy co dzień będzie Boże Narodzenie.

„Samotność to taka straszna trwoga…” – sprawmy, by nikt z naszego otoczenia jej nie doświadczał. Wystarczy otworzyć serce, a okaże się, że do Betlejem nie jest daleko. Ono może być w nas. Nie tylko w święta. A na liście noworocznych postanowień (tych do zrealizowania w pierwszej kolejności) uwzględnijmy tym razem także to, co jest naprawdę najważniejsze.

Barbara Wojciulewicz

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.