Dlaczego śmieci drożeją i będą drożeć

Już nawet samorządowcy przyznają, że nowe prawo o odpadach skazuje mieszkańców na pełzające podwyżki cen.

01 smieci okładkoweGminy, głosząc ustami swoich włodarzy troskę o interesy mieszkańców, chcą wywozić śmieci własnymi siłami, omijając procedury przetargowe. Chyba udało się im przekonać rządzących, bo trwają prace legislacyjne umożliwiające rozwiązanie „in home” w gminnej gospodarce odpadami. Tyle, że zdaniem firm wywożących śmieci to rozwiązanie prowadzące donikąd, bo gminne zakłady budżetowe, nie muszące dbać o rachunek ekonomiczny, wcale nie będą wywozić śmieci taniej, bo jednocześnie nie mogą generować straty. Gminy – jak słusznie niedawno zauważył wójt Rzekunia Stanisław Godzina – nie mogą finansować gospodarki odpadami z innych pieniędzy niż te, które zbiorą od  mieszkańców w postaci podatku śmieciowego. Jeżeli więc jakiś gminny zakład wyłączony z rynkowej gry, a więc nie muszący dbać o jak najniższe koszty funkcjonowania, będzie generował stratę, gminy natychmiast kolejny raz podniosą opłatę za śmieci.  Dlatego firmy wywożące śmieci protestowały w środę 30 marca w Warszawie przeciwko rozwiązaniom wprowadzającym uprzywilejowaną konkurencję. 

Ale wywóz odpadów drożeje  i bez rozwiązań „in home” – będących na razie kwestią przyszłości. Dlaczego? Analizowała to w jednym z ostatnich wydań „Rozmaitości Ostrołęckich” Anna Siudak.

                                                     Nie tylko w Rzekuniu będą droższe śmieci

Głośny ostatnio stał się spór wójta Rzekunia Stanisława Godziny z Radą Gminy i częścią sołtysów. Szło w nim o cenę odbioru odpadów od mieszkańców. Wójt chce podwyższyć  mieszkańcom ceny, bo jak twierdzi, pieniędzy z opłat nie starcza na sfinansowanie usług firmy, która odpady wywozi.

Radni się na to nie zgodzili, a wójt wydał oświadczenie, w którym poinformował, że nie ma prawnej możliwości aby gmina mogła opłacać wywóz odpadów z innych pieniędzy niż te, które ściągnie od  mieszkańców w postaci podatku śmieciowego.

 

Taniej już było

04 śmieciDlaczego jednak nagle przestało starczać pieniędzy, skoro do tej pory starczało? Żeby  poznać odpowiedź na to pytanie, trzeba się cofnąć w czasie o trzy lata. Gdy nowe prawo o odpadach umożliwiło gminom ręczne sterowanie gospodarką odpadami, którą wcześniej doskonale regulował rynek, wszystko wydawało się piękne. Opłaty za odpady ustalono na stosunkowo niskim poziomie, bo firmy biły się o zamówienia z gmin i oferowały w przetargach bardzo niskie ceny, czasami wręcz na granicy opłacalności.  Kto nie dostawał zamówień z gmin, wypadał z obiegu, bo w centralnie sterowanej gospodarce odpadami nie było dla niego miejsca. Nie przetrwała również część firm, które otrzymywały zamówienia, bo żeby wygrać przetargi składały oferty z niedoszacowanymi kosztorysami. Przetrwali nieliczni najsilniejsi.

Teraz – jak wynika z naszego rozeznania w gminach powiatu ostrołęckiego – oferty w przetargach na wywóz odpadów składają praktycznie dwie-trzy, wszędzie te same, firmy. Gdy konkurencja przestała być tak wyczerpująca, oferty do gmin są konstruowane tak, aby na nich zarobić, Trudno się zresztą temu dziwić, bo sensem istnienia każdej firmy jest nadwyżka dochodu nad kosztami. Bo tylko wtedy firma może płacić podatki i rozwijać się.

W dodatku w międzyczasie wzrosły koszty. Z każdym rokiem idą w górę opłaty środowiskowe za składowanie nieprzetworzonych odpadów na wysypiskach. Rosną koszty pracy, bo rośnie płaca minimalna. W dodatku od trzech lat w firmach zajmujących się odpadami zamówienia pozyskują nie zwykli handlowcy, a lepiej kwalifikowani i lepiej opłacani specjaliści od przetargów. Każdy przetarg wymaga zatrudnienia obsługi prawnej. Koszty zresztą są po obu stronach, bo kosztuje również obsługa przetargów w gminach, które jeszcze cztery lata temu nie organizowały wywozu śmieci od swoich mieszkańców. A teraz muszą.

Gminie Rzekuń pieniędzy zebranych od mieszkańców przestało więc starczać – jak twierdzi wójt Godzina – nawet na opłacenie usług firmy, która w przetargu oferuje najniższą cenę i przetarg wygrywa.

 

Wójt tłumaczy mieszkańcom skutki braku rynku  

05 śmieciOstatniego dnia lutego podczas sesji Rady Gminy Rzekuń radni odrzucili w głosowaniu projekt uchwały o podniesieniu cen za odbiór odpadów komunalnych w gminie. Wójt zaproponował podniesienie cen nawet o kilkanaście złotych w przypadku śmieci niesegregowanych.

Czy wójt rzeczywiście dobrze liczy pieniądze za śmieci i czy gmina ściąga je od wszystkich gospodarstw domowych – skontrolują to zapewne radni, Stanisław Godzina nie rezygnuje bowiem z podwyżki opłat za śmieci dla mieszkańców i wprowadził taki punkt na kolejną, tym razem nadzwyczajną, sesję Rady Gminy. Radnych, sołtysów i wójta czeka więc wielkie liczenie

Wójt w opublikowanej w internecie odezwie Zapewnił, że mieszkańcy gminy Rzekuń mieli dotychczas jedną z najniższych opłat w stosunku do sąsiednich gmin. Co okazało się jednak tylko wójtowską interpretacją rzeczywistości, bo jak sprawdziliśmy w sąsiadujących z gminą Rzekuń gminach Olszewo-Borki, Lelis  czy Troszyn, tam mieszkańcy płacą mniej. Ten stan rzeczy może się jednak szybko zdezaktualizować, bo nie tylko Rzekuń, ale i inne gminy powiatu ostrołęckiego szykują się do podwyżek. Z tych samych zresztą powodów co Rzekuń.  Nie udaje się zebrać od mieszkańców tyle pieniędzy, żeby zapłacić nawet za najtańsze zamówienie wynegocjowane na przetargu.

Wójt gminy Rzekuń chce rozłożyć podwyżkę nierówno. Największy wzrost miałby dotyczyć tych mieszkańców, którzy nie chcą segregować śmieci. Bo to właśnie zagospodarowanie zmieszanych odpadów kosztuje gminę najwięcej. Firma, która obecnie zagospodarowuje odpady w gminie Rzekuń, podniosła – według relacji wójta – ceny odbioru odpadów niesegregowanych w stacji segregacji z 219,7 zł netto do 320 zł netto za tonę. Trzysta tysięcy złotych, jakie gmina miała zarezerwowane na ten rok na zapłatę za śmieci, okazało się zdecydowanie za małą kwotą. Potrzeba prawie o połowę więcej.

 

Cywilizacja popiołu w koszu

W dyskusji nad cenami wywozu odpadów okazało się również, że mieszkańcy gminy w cenie wywozu śmieci ponoszą również koszty… rozwoju cywilizacyjnego. Kto pali węglem, ekogroszkiem, peletem, lub drewnem, musi gdzieś wyrzucać popiół. Kiedyś popiół węglowy wysypywało się na drogę, bo drogi były głównie gruntowe. Popiół drzewny wysypywało  się na pola, lub wprost na podwórza. Teraz większość dróg w gminie pokryta jest asfaltem. Mało też kto chce wysypywać popiół na swoje wypielęgnowane i wychuchane ogródki. Wielu mieszkańców wysypuje więc popiół do kubłów na śmieci, znacząco w ten sposób zwiększając masę nieposegregowanych odpadów, płatnych przecież od tony.

– Tam gdzie jest zabudowa jednorodzinna i ciasna jak w Rzekuniu czy częściowo Olszewie-Borkach, nikt nie chce wysypywać popiołu na podwórko. Ja też mam 10 arów działki i wyrzucam popiół do kosza. Wiem po sobie, że gdyby zważyć moje śmieci, to w miesiącach zimowych jest ich  trzy razy tyle co latem – konstatuje wójt Stanisław Godzina.

Niezależnie od losów popiołu wytwarzanego przez mieszkańców logiczne wydaje się jeszcze jedno pytanie. Czy skoro firma wywożąca śmieci podnosi ceny, to gmina może się na to nie zgodzić i kazać wywozić odpady po starych stawkach. Otóż nie może, bo pozostanie z górą odpadów, których nie będzie komu zagospodarować. Problemy ze śmieciami istnieją w gminie Rzekuń nie od dziś.

Pierwszy przetarg na ten rok został unieważniony. Jak podaje wójt Godzina, firmy w nim startujące zaoferowały usługi za ceny niemożliwe do zaakceptowania dla gminy. Drugi przetarg niewiele zmienił. Przystąpiły do niego te same dwie firmy, co za pierwszym razem. MPK Pure Home z Ostrołęki – obniżyła cenę za cały okres usługi o dwa tysiące złotych, w stosunku do poprzedniego przetargu i zdobyła zamówienie warte 438 tys. zł. Mniej konkurencyjna oferta firmy  MPO z Białegostoku wynosiła prawie 480 tys. zł. Tymczasem, przypomnijmy, gmina – jak utrzymuje wójt – może przeznaczyć na wywóz śmieci z opłat ściąganych od mieszkańców zaledwie trzysta tysięcy rocznie.

Powstaje pytanie czy skoro firma nagle podniosła ceny to czy  wynosiła wójt musiał się na nie zgodzić? Otóż prawdopodobnie tak. Przetarg w Rzekuniu był ogłaszany dwa razy. Za każdym razem stanęły do niego dwie firmy – MPK z Ostrołęki i firma MPO z Białegostoku. Pierwszy przetarg został unieważniony, bo obie ceny były nie do zaakceptowania, ale ponowne rozpisanie konkursu niczego znacząco nie zmieniło. MPK obniżyło cenę o 2 tysiące złotych, z 440 tysięcy do 438 tysięcy złotych, co jest  w tym wypadku kwotą symboliczną jedynie. Firma MPO proponowała niemal 480 tysięcy złotych.

 

Drożej będzie i to wszędzie

Praktycznie w każdej gminie, nie tylko w Rzekuniu, możliwa jest też taka sytuacja, że jakaś firma, która wywozi odpady od mieszkańców zechce podnieść cenę nawet w środku trwania umowy, bo na przykład z przyczyn niezależnych i nie dających się przewidzieć, wzrosną jej koszty. Gminy, jeśli nie chcą zostać z górami śmieci, muszą się na taką ewentualność godzić. Kary umowne  w zamówieniach publicznych są bowiem tak symboliczne, że firmom opłaca się płacić te kary niż trwać do końca nierentownej umowy.

Był czas gdy w gminie Rzekuń odpady zbierał Zakład Usług Komunalnych Wiesława Kisiela z Laskowca. Część mieszkańców pyta dlaczego nie ubiega się on o zlecenia z gminy i nie proponuje konkurencyjnych cen. Okazuje się, a nie wszyscy o tym wiedzieli, że przegrupowania na rynku zagospodarowania odpadów wyrażają się również w tym, że ZUK z Laskowca nie świadczy już usług wywozu odpadów.

– Ja też lubię niskie ceny – deklaruje wójt Stanisław Godzina. – Ostatnią rzeczą jaką ja chciałbym robić to podwyższyć mieszkańcom ceny. Ale na gminy zostały narzucone pewne działania i gminy muszą je wykonywać. Wina jest po stronie ustawodawcy, który ustawą z 2013 roku doprowadził do likwidacji mechanizmów rynkowych w usługach zagospodarowania odpadów. Przed wejściem w życie obecnie obowiązujących przepisów była duża konkurencja. A dziś my ogłaszamy przetargi na całym terenie i jest jedna albo dwie firmy.

Z tego samego powodu mieszkańcy innych gmin powiatu ostrołęckiego powinni przygotować się do podwyżek cen za odbiór odpadów komunalnych. W Olszewie-Borkach zmiany mają nastąpić od 1 lipca, a w Lelisie na pewno jeszcze w tym roku. Wójtowie zapowiadają, że podwyżki nie będą drastyczne, ale faktem jest, że wpływy z podatku śmieciowego nie pokrywają obecnie kosztów zagospodarowania odpadów.

Część gmin żyje jeszcze nadzieją, że obniżenie cen wymusi częściowo uruchomienie miejskiej stacji segregacji odpadów w Ostrołęce, które ma nastąpić 14 marca.  Jednak na pierwsze efekty przyjdzie jeszcze mieszkańcom gmin poczekać. Tymczasem powinni się oni raczej uzbroić w cierpliwość do włodarzy gmin i przygotować swoje portfele na podwyżki.

Tekst Anna Siudak

Rysunki Marek Sachmata

 

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.