Deprawacja umysłowa

Jak dalece nieżyczliwą i rzygającą żółcią trzeba być osobą, aby głosić hasła: „ręce precz od naszych dzieci”, „stop dewiacji”, „stop gender”? Jak dalece zdeprawowanym umysłowo trzeba być człowiekiem, aby – wykorzystując myśl Wielkiej Rewolucji Francuskiej – głosić hasła równości, wolności i braterstwa, pod którymi w gruncie rzeczy kryje się zniewolenie, wykluczenie i dzielenie ludzi na lepszych i gorszych? Ostrołęko – tak zwana „nowa prawica” nadchodzi wielkimi krokami, kopiąc buciorami ubrudzonymi błotem i fekaliami w nasze drzwi.

portrait-317041_1280

Ćwierć wieku to zbyt mało czasu, aby wszystko w państwie było normalne, poukładane i przyjazne. Zwłaszcza po stu dwudziestu trzech latach zniewolenia przez zaborców i ponad półwieczu pozostawania w „bratnich” stosunkach ze Związkiem Radzieckim. Ćwierć wieku to jednak aż nadto, aby obywatele potrafili oddzielać ziarno od plew, szczere intencje od wyrachowanego politykierstwa, którego celem nie jest budowanie, a niszczenie. Populistyczne hasła przemawiają do nas bardzo żywo, dlatego że coraz częściej jesteśmy rozczarowani tym, co nas otacza. Trafiają one na żyzne i podatne podglebie – do ludzi niezamożnych, młodych bez perspektyw na rozwój i godne życie, emerytów, którym nie wystarcza od pierwszego do pierwszego, ale też do awanturników, hochsztaplerów i oszustów różnej maści, dla których jest to po prostu szansa na zaistnienie. Nie wyciągamy wniosków z naszej przeszłości, wcale zresztą nieodległej, pozwalając mamić się obietnicami i straszyć wyimaginowanymi wrogami. Dokąd zajdziemy krocząc tą wyboistą i pełną zasadzek ścieżką?

 

Wspólny wróg jednoczy najbardziej

Ze zgrozą i zażenowaniem obserwowałem wydarzenia, które rozegrały się w miejscu publicznym, w samym sercu Ostrołęki. Pomiędzy domami handlowymi „Kupiec” i „Handlowiec”, na scenie miejskiej, na której wcześniej występowali piosenkarze, zespoły, teatry, przedszkolaki, wreszcie wokół której rokrocznie organizowana jest szopka i miejskie spotkanie wigilijne dla wszystkich mieszkańców, pamiętnego 27 września 2014 r. w samo południe zebrali się „wyznawcy” Kongresu Nowej Prawicy i organizacji kryjącej się pod wielce groźną nazwą „Narodowa Ostrołęka”. Sceneria tego happeningu, rzecz jasna, różniła się od dziewiętnastowiecznego obyczaju rozpowszechnionego wśród ciemnego ludu, który polegał na obnoszeniu od wsi do wsi kukły Judasza jako symbolu „żydowskiej zdrady chrześcijan”. Tutaj, ponad sto lat później, wspólnym wrogiem jest coś niewidzialnego, ukrytego i dlatego tym bardziej niebezpiecznego – gender, o którym nikt nic nie wie, ale o którym wszyscy chętnie opowiadają (zwłaszcza w kategoriach „niebezpieczny”) oraz seksualizacja polskich dzieci, cokolwiek miałoby to znaczyć i z czegokolwiek – choć nie wiadomo z czego – wynikać. Wspólny wróg jednoczy najbardziej, zwłaszcza, jeśli jest tak ulotny i nieuchwytny. Wspólny wróg, który w dodatku owiany jest tajemnicą i niedopowiedzeniami jest już nie tylko niebezpieczny, ale i przeznaczony do likwidacji. Stąd wezwania: „ręce precz od naszych dzieci”, „brońmy się przed gender”, „walczmy z seksualizacją dzieci”. W tym samym duchu utrzymane były hasła każdej propagandy: hitlerowskiej, leninowsko-stalinowskiej, castrowskiej czy wreszcie antysemickiej, bez względu na szerokość geograficzną i czas, w którym były wypowiadane. Wytworzenie wrażenia, że coś lub ktoś nam zagraża, może nam wyrządzić krzywdę, spowodować utratę naszego status quo – jest dla tych ideologii sprawą pierwszorzędną i życiodajną. Dalej jest już tylko jeden krok od nawoływania do realnego użycia przemocy, bo tylko poprzez nią – jak twierdzą głosiciele tych i innych ideologii – można uratować naród. Warto w tym miejscu przypomnieć sobie wydarzenia w nazistowskich Niemczech z lat 30. XX w., a szczególnie kryształową noc, czy pogrom ludności żydowskiej w Jedwabnem albo we Lwowie, zaledwie kilka dni po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Mechanizm działania niebezpiecznych haseł, głoszonych i trafiających do ludzi radykalnych, jest identyczny.

 

Pomieszanie pojęć

Manipulacja faktami jest charakterystyczna dla każdej ideologii. Podczas spotkania jego organizatorzy używali pojęć o różnej konotacji i znaczeniu, niekoniecznie zgodnie z ich językowym przeznaczeniem. Główny prowodyr spotkania głosił ze sceny herezje typu: „Dzieci potrzebują miłości i rodziców, a nie seksu! Brońmy swoje dzieci przed maniakami seksualnymi wywodzącymi się spod tęczowej flagi, za którymi stoi pornobiznes i biznes aborcyjny. To z ich pieniędzy opłaca się fundacje Materac czy Ponton, które chcą już od przedszkolnych lat deprawować dzieci, uczyć ich masturbacji, zabawiać się wibratorami. A małe dzieci powinny przecież bawić się w piaskownicy i na huśtawkach” – mówił ze sceny Mariusz Nurczyk z Kongresu Nowej Prawicy (cytat za portalem www.moja-ostroleka.pl). Wypowiedź ta znamionuje faktyczne intencje organizatorów i wskazuje konkretniej na wspólnego wroga. Są nimi „maniacy seksualni wywodzący się spod tęczowej flagi”, czyli w domniemaniu homoseksualiści i aktywiści na rzecz równego statusu płci w społeczeństwie, walczący także o równe traktowanie związków partnerskich, nie na zasadzie zrównania ich ze związkami małżeńskimi, ale nadania im prawnej opieki. U źródła postanowiłem dowiedzieć się, czy wskazane w wypowiedzi organizacje społeczne – szczególnie Ponton – rzeczywiście stawiają sobie za cel uczyć dzieci „masturbacji i zabawiać się wibratorem”.

– To są wierutne bzdury – mówi Karina Grudelska z Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton działającej przy Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. – Fundacja Pro – Prawo do życia, pod hasłem „Stop Pedofilii” przeprowadziła akcję, której zwieńczeniem jest projekt ustawy całkowicie zakazującej edukacji seksualnej w polskich szkołach. Twórcom tej kontrowersyjnej inicjatywy udało się zebrać 250 tys. podpisów pod swoim projektem. Dla rodziców bezpieczeństwo ich dzieci jest najważniejsze, a wszelkie sygnały o zagrożeniu mobilizują ich do działania. Osoby, których poczucie bezpieczeństwa – jedna z fundamentalnych potrzeb każdego człowieka – zostaje zaburzone, naturalnie szukają sposobu, aby je przywrócić np. wspierając osoby/inicjatywy, które rzekomo mają je chronić. Tworzy to pole do manipulacji oraz nadużyć; tak stało się w tym przypadku. Za pomocą demagogii i niezgodnych z prawdą informacji, społeczeństwo zostało wprowadzone w błąd. Pierwsze przekłamanie mówi, iż Inicjatywa Stop Pedofilii stara się chronić dzieci przed przestępstwami na tle seksualnym, gdy w istocie zajmuje się walką z edukacją seksualną. Drugie przekłamanie dotyczy istoty edukacji seksualnej, która w interpretacji autor ów projektu ustawy polega na seksualizacji młodzieży, nauce masturbacji dzieci w przedszkolach oraz dostarczaniu małoletnim antykoncepcji. Powyższe kuriozalne treści nie mają nic wspólnego z faktycznymi celami edukacji seksualnej oraz z jej prawidłową realizacją w szkołach. Fundacji Pro udało się jednak skutecznie zafałszować istotę edukacji seksualnej; bazując na wytworzonym silnym lęku rodziców przed tak „zagrażającą” edukacją, uzyskali oni poparcie dla swojego projektu.Pragniemy wyraźnie podkreślić, że właściwie prowadzona i wszechstronna edukacja seksualna to nie tylko wiedza na temat metod antykoncepcji czy

ryzykownych zachowań seksualnych, ale przede wszystkim nauka dbania o własne granice, nauka świadomych wyborów oraz asertywnych zachowań w sferze seksualnej – dodaje.

 

Ostrołęczanie o akcji

Największy odzew ostrołęczan po akcji ultraprawicowej organizacji „Narodowa Ostrołęka” można znaleźć na portalu www.moja-ostroleka.pl, na którym mieszkańcy miasta w różnorodny sposób reagowali na hasła padające podczas spotkania. Oprócz komentarzy typu: „Brawo. Popieram takie akcje!!!”, „Brawa dla organizatorów, popieram takie akcje!” (pisze ktoś o nicku „Matka Polka”). Użytkownik „laleczka” idzie jeszcze o krok dalej: „Zboczeńców do krematorium, trzeba Hitlera, to by zrobił porządek”. Znajdowali się internauci patrzący dalej i widzący więcej: „I tego wszystkiego dzieci słuchały, szok!”, albo zauważały, że akcja nie spotkała się z szerokim odbiorem społecznym: „O matko! Jakież dzikie tłumy tam przybyły!” (użytkownik o nicku „xyz”). Pojawiły się też komentarze sugerujące, że problem tkwi w czym innym. Użytkownik o nicku „danka” zauważył: „Ręce przecz od naszych dzieci – to w kościołach trzeba powiesić!”, co spotkało się z reakcją innych internautów: „Na 1000 osób osadzonych w więzieniach za pedofilię tylko jedna to osoba duchowna, a 400 to osoby homoseksualne, więc daruj sobie takie komenty, bo mają niewiele wspólnego z lansowaną prawdą. PS Nie, nie jestem katolem, wręcz przeciwnie, ale nie pozwolę na szerzenie wrogiej propagandy”. Ale i ta wypowiedź została skontrowana: „Dopiero w tym momencie, a tak naprawdę od przejęcia władzy w kościele przez Franciszka, coś w Polsce też zaczyna pękać. Wszystkim sprawom pedofilii wśród księży ukręcano łeb, a księży przenoszono i właśnie dlatego tylko jeden siedzi, a pozostałym się upiekło!!! I kto ulega propagandzie i jest ślepy, no kto?”, a użytkownik bez nazwy zauważył: „A ten pan wyjaśnił, co takiego złego jest w masturbacji? Włosy rosną na palcach czy może wzrok się traci, jak to w kościele mówią? A może mityczne bzdury o niszczeniu nasienia? U mężczyzny może i tak, a jak kobieta marnuje nasienie masturbując się? Rozumiem, że tym intelektualnym gigantom edukacja seksualna nie jest potrzebna, w końcu waląca się po kątach młodzież prędzej wzbogaci o nowego członka swoją parafię, same zyski. Jednak najlepsza jest ta geniuszka pisząca, że tylko 1 duchowny siedzi w więzieniu na 1000 osób złapanych na pedofilii. A ile miało być? 200? Przecież większość księży kończyło swoje ekscesy przerzuceniem na inna parafię”.

Dobrze, że po ćwierćwieczu budowania nowej polski mamy pluralizm i każdy może wypowiedzieć swoje zdanie. A jakie jest Twoje w tej sprawie?

Paweł Trzemkowski

 

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.