Czas niespełnionych obietnic

kleczkowski_2Przed nami dwuletni maraton wyborczy, ale to także czas rozliczeń z niespełnionych obietnic. W tym roku posłów do Parlamentu Europejskiego wybierzemy 25 maja. Głos na prezydenta Ostrołęki, radnego miejskiego i wojewódzkiego oddamy 16 listopada i najpewniej dwa tygodnie później, podczas drugiej tury wyborów prezydenckich. Latem przyszłego roku czekają nas wybory prezydenta kraju, a jesienią parlamentarne.

W 2009 r. europosłami z naszego okręgu, obejmującego całe Mazowsze bez stolicy i kilku przyległych powiatów, zostali Jolanta Hibner (PO), Jarosław Kalinowski (PSL) i Adam Bielan (PiS). Dla przypomnienia otrzymali oni w Ostrołęce i powiecie ostrołęckim – 1491 i 571 głosów (Hibner), 1018 i 2995 (Kalinowski) oraz 1795 i 1855 (Bielan). Podczas swojej kadencji jedynie ten ostatni zmienił polityczne barwy i to aż podwójnie. W listopadzie 2010 r. wystąpił z PiS i związał się z ugrupowaniem Polska Jest Najważniejsza, z którego został wykluczony w marcu 2011 r.  W stycznia br. ogłosił przystąpienie do Polski Razem. Porzucił także Mazowsze, gdyż w tym roku zamierza zostać europosłem z okręgu małopolsko-świętokrzyskiego. Co ciekawe w 2004 r. został wybrany do Parlamentu Europejskiego z okręgu obejmującego województwa małopolskie i świętokrzyskie. Dla mnie to taki polityczny „Fircyk w zalotach”, który przez 10 lat posłowania w europarlamencie nie znalazł dodatkowego czasu na zdobycie wyższego wykształcenia.

Zdecydowanie więcej emocji wzbudzają wybory samorządowe, które odbędą się już za osiem miesięcy. Warto przypomnieć, co obiecała nam ekipa PiS, która włada miastem od ośmiu lat. A kwiatków było wyjątkowo sporo. Obecny prezydent Ostrołęki Janusz Kotowski obiecywał m.in. rozszerzenie Specjalnej Strefy Ekonomicznej, nową halę sportową przy ul. Witosa, budowę wału przeciwpowodziowego chroniącego os. Leśne, połączenie ul. Gorbatowa i ul. 11 Listopada na wysokości ul. Korczaka, kompleksowe zmodernizowanie wszystkich wylotowych ulic z miasta, budowę rond na skrzyżowaniu ulic Żebrowskiego, Goworowskiej i Pomian oraz Stacha Konwy, Słonecznej i Padlewskiego, internet szerokopasmowy (ok. 20 Mb/s dla użytkownika końcowego), modernizację kortów przy ul. Hallera, powstanie w każdej części miasta punktów zajmujących się pomocą osobom najbardziej potrzebującym, nową syntetyczną nawierzchnię na stadionie miejskim oraz nową szatnię wraz z modernizacją trybun na ok. 4 tys. widzów, wprowadzenie projektu „Przedszkole dla dziecka, praca dla mamy” (zapewnienie dzieciom bezpłatnego pobytu w przedszkolach miejskich na czas aktywnego poszukiwania pracy przez mamy), a zaległości czynszowe ostrołęczanie mieli odpracować pomagając innym. To tylko część niespełnionych obietnic.

Mało już kto pamięta, ale w 2010 r. prezydent Janusz Kotowski przekonywał, że powstanie również amfiteatr na Narwią, obserwatorium astronomiczne (!), a całe miasto zostanie pokryte bezprzewodowym internetem. Wyszło jak jednemu rolnikowi, który chciał odzwyczaić konia od jedzenia. Eksperyment się udał, ale nie całkowicie, bo koń zdechł. Kiedy spytałem prezydenta czemu nie realizuje swoich obietnic, odpowiedział i tu cytuję „swój program zaprezentowałem mieszkańcom miasta i tylko przed nimi jestem gotów się rozliczać”.

W programie wyborczym PiS nie było najmniejszej wzmianki o budowie za 32 mln zł Muzeum Żołnierzy Wyklętych, gdzie sam projekt architektoniczny pochłonął już z budżetu miasta blisko 70 tys. zł.

Tak więc do dzieła. Rozliczajmy naszą władzę.

Maciej Kleczkowski

Artykuł pochodzi z rubryki „U nas w polityce” publikowanej w „Rozmaitościach Ostrołęckich”. W rubryce tej zamieszczane są teksty prezentujące poglądy osób nie związanych z redakcją. Autorzy rubryki „U nas w polityce” zgodzili się przekazać honoraria za artykuły na gwiazdkowe prezenty dla potrzebujących dzieci z naszego regionu – pomagamymikolajowi.pl

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.