Co wiemy o bitwie pod Myszyńcem

27 października br. odsłonięto Pomnik Powstańców Styczniowych poległych w Bitwie pod Myszyńcem 9 marca 1863 roku. Wydarzenie miało uroczystą oprawę z mszą św. polową przy pomniku i z Apelem Poległych. W uroczystościach wzięła udział kompania honorowa jednostki wojskowej z Przasnysza oraz orkiestra wojskowa z Giżycka. Gospodarzem uroczystości była Gmina Myszyniec, a organizatorem Regionalne Centrum Kultury Kurpiowskiej w Myszyńcu. Na okoliczność budowy pomnika zawiązał się Społeczny Komitet Budowy Pomnika. Uroczystość zgromadziła mieszkańców Myszyńca i okolic oraz gości z zewnątrz.

kalinowska

Pomnik Powstańców, wystawiony w 1933 r., projekt Romuald Macura, fot. A. Kołakowska, zb. MKK

Pomnik, który odsłonięto 27 października jest już trzecim z kolei monumentem wystawionym dla upamiętnienia powstańców, którzy pod dowództwem Zygmunta Padlewskiego stoczyli bój w pobliżu miasteczka 9 marca 1863 roku.
Pierwszy pomnik został wystawiony w 1933 roku. Wykonany z kilku bloków piaskowca, był modernistyczny w formie, w środkowej partii miał płaskorzeźbiony wizerunek strzelca kurpiowskiego i obelisk zwieńczony orłem i krzyżem. Jego autorem był Rudolf Macura, architekt związany z Ostrołęką, pedagog w ostrołęckim gimnazjum i liceum, projektant budynku Liceum Ogólnokształcącego. Odcisnął swój ślad w budowlach Białegostoku. Pomnik Macury został zniszczony w 1940 roku przez Niemców.
W 1963 roku społeczeństwo Myszyńca, w setną rocznicę bitwy, powróciło do idei pomnika, wystawiając w tym miejscu kamienny blok upamiętniający wydarzenie, wokół którego umieszczono sześcienne niewielkie głazy z krzyżami. W takiej postaci, lecz już mocno zmurszały, pomnik przetrwał do naszych czasów.
27 października 2013 roku na jego miejscu odsłonięto okazały monument z granitu strzegomskiego, w miejsce kamiennych głazów ustawiono krzyże z datą „1863”, a na dwóch nazwiska: Władysława Wilkoszewskiego i Konstantego Rynarzewskiego. Nawiązuje on do pomnika projektu Macury, a jego najbliższe otoczenie do pomnika z 1963 roku, choć jest dziełem osobnym. Jego autorami są Tadeusz Adamski (projektant) i Dariusz Kowalski (rzeźbiarz). Dariusz Kowalski ma wiele realizacji, np. rzeźbę Agnieszki Osieckiej w Warszawie, pomnik poświęcony inwalidom wojennym z lat 1918-1920, czy rzeźbę Chrystusa w kościele pw. Dzieciątka Jezus, by wymienić jedynie przedsięwzięcia z ostatnich lat.
Wróćmy do wydarzenia sprzed 150 lat pod Myszyńcem, gdzie 9 marca doszło do bitwy. Jakie były jej przyczyny, przebieg, liczebność wojsk, straty i ocena?

Przyczyny
Najmniej dyskusyjną kwestią w opisie myszynieckiej bitwy jest jej przyczyna. Powstańcy prowadzeni przez Zygmunta Padlewskiego pojawili się na prawobrzeżnych terenach Narwi w pierwszych dniach marca 1863 roku. Musieli uchodzić przed nadciągającymi wojskami rosyjskimi. Koncentracja polskich oddziałów miała miejsce w okolicach Goworowa, Szczawina Długosiodła i Przetyczy. Drugim istotnym powodem, by udać się na prowincję, na tereny przygraniczne, był plan kontrolowania przepływu broni z Prus, a to można było realizować jedynie w bliskości granicy. Wielkim propagatorem koncentracji powstania na prowincji, na Kurpiach był Stefan Bobrowski stojący na czele Komitetu Wykonawczego w Warszawie, przyjaciel Padlewskiego. Wzdłuż granicy z Prusami znajdowały się komory celne w Dąbrowach i Chorzelach. Powstańcy mieli je zajmować i rozbijać kordony przygranicznej straży, tzw. objeszczikow (granicy pilnowała 6 rota wierzbołowska). Tak też postąpił Padlewski, który przybywszy do Myszyńca poczynił wypad częścią powstańczych sił na Dąbrowy 8 marca.

Przebieg bitwy
Raczej nie budzi wątpliwości, choć można się spierać o szczegóły. Nazajutrz po wypadzie na Dąbrowy Padlewski dowiedziawszy się o nadciągających wojskach rosyjskich opuścił Myszyniec udając się w kierunku Surowego. Wojska w sile dwóch batalionów pod dowództwem Władysława Wilkoszewskiego i Karola Fryczego rozmieścił nad rzeczką Trybówką. Nadciągające wojska Wałujewa, tropiącego Padlewskiego od Przetyczy zostały ostrzelane przez powstańców. Wywiązała się dość długa strzelanina, w czasie której siły rosyjskie zostały wsparte kolumną nadciągającą z Ostrołęki. Padlewski wysłał ku niej Fryczego. Na osłabione w ten sposób siły Wilkoszewskiego Wałujew przypuścił atak, w wyniku którego Polacy musieli się wycofać. Jest też epizod związany z Padlewskim, który zsiadł z konia i ruszył na czele kosynierów do ataku na kolumnę Rosjan nadciągającą z Ostrołęki. Problem, który mają historycy, czy był na białym koniu, ubrany w biały kożuszek i w takim że kolorze konfederatkę z czaplim piórem jest dla nas tu najmniej ważny, choć dla budowy legendy wodza pierwszorzędny.

Liczebność wojsk
„Wiadomości z pola bitwy” podały 20 marca, że siły rosyjskie wynosiły przeszło 1000 piechoty, 200 jazdy i 2 działa pod dowództwem gen. Tolla idącego z Łomży. Stanisław Zieliński, którego dzieło stało się bazą wszystkich prac regionalnych na temat tej bitwy, pisał, że do Myszyńca zbliżał się Wałujew z czterema rotami (kompaniami), 300 kozakami i 2 armatami, a następnie doszła kolumna z Ostrołęki, inni historycy wskazują kolumnę Ulianowa z Łomży. Stefan Karbowski siły polskie ocenia na 700 powstańców. Ryszard Juszkiewicz dodaje jeszcze 150 jeźdźców i 170 drągalierów (uzbrojonych w drągi) oraz sztab 30-osobowy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pomnik pod Myszyńcem, odsłonięty 27 października br., autorstwa Tadeusza Adamskiego i Dariusza Kowalskiego, arch. MKK

Straty
Straty w tej kilkugodzinnej bitwie też podawane są różnie. „Wiadomości z pola bitwy” podają: Pod Myszyńcem padło z naszej strony 10, ranionych było 20; Moskale zaś stracili 100 ludzi, między którymi kilku oficerów. Stanisław Zieliński w swoich fundamentalnych „Bitwach i potyczkach” poszedł w ocenie strat za patriotyczną prasą. Tymczasem inne źródła i opracowania podają straty polskie – 120 zabitych (Walery Przyborowski), 33 zabitych (L. Nałęcz Przetocki), 120 zabitych i 15 wozów rannych („Dziennik Powszechny”), 125 zabitych (Teodor Berg), tyleż samo podaje S. Gesket. Straty rosyjskie to: kilkadziesiąt osób (T. Berg), 4 zabitych i 6 rannych (S. Gesket), 4 rannych (W. Przyborowski), około 100 zbitych i rannych „Wiadomości z pola bitwy”, 173 zabitych (L. Nałęcz Przetocki), 100 zabitych („Czas”), 4 zabitych i 8 rannych („Dziennik Powszechny”. Przywoływany tu już wcześniej Stefan Karbowski napisał uczciwie: „Straty obu stron na pewno były znaczne, jednakże trudno je dziś ustalić”. W podobnym tonie wypowiedział się Ryszard Juszkiewicz. Jednak część historyków ma w czym wybierać i podaje konkretne liczby. Na pomniku, który społeczeństwo Myszyńca wystawiło w setną rocznicę bitwy podano szęściesięciu poległych powstańców.

Ocena
Była naszym zwycięstwem – piszą Polacy. Była polską klęską – piszą Rosjanie. R. Juszkiewicz napisał, że obie strony poniosły pod Myszyńcem straty, a „zwyciężyła przewaga liczebna i techniczna przeciwnika”. Jeśli spotkamy się w literaturze ze stwierdzeniem, że bitwa była zwycięska, to zazwyczaj (nie zawsze) oznacza to fakt, że oddział powstańców nie został rozbity do końca i zebrał się na nowo.

Bohater w innej bitwie
Na dwóch krzyżach, które stoją wokół obelisku odsłoniętego 27 października br. nie ma już informacji o liczbie poległych. Pojawiła się natomiast nowa – na jednym z krzyży umieszczono nazwisko Konstantego Rynarzewskiego. Jako osoba odwiedzająca pomnik powinnam rozumieć, że chodzi o człowieka, który nie tylko brał udział w bitwie, ale w niej poległ.
Do dzisiaj historycy borykają się z ustaleniem faktów, którymi tak skutecznie manipulowano już na etapie wytwarzania źródeł, czy to ze względów patriotycznych dla podniesienia ducha w narodzie, czy propagandowych, by niszczyć jego morale. Toczy się wprawdzie dyskusja, czy Władysław Wilkoszewski rzeczywiście zginął pod Myszyńcem 9 marca skoro kilka dni później wydawał rozkazy w Feliksowie koło Broku. Wspomina o tym Ludomir Benedyktowicz, późniejszy malarz, który 14 marca, z rozkazu Wilkoszewskiego patrolował okolicę. Pamięta ów dzień doskonale: Dnia 14 marca dowódca wysłał nas w pięć koni na rekonesans. Wypełniając ten rozkaz bardzo przykry i niebezpieczny ze względu na panujące mgły, natknęliśmy się na sotnię kozacką. Benedyktowicz został wówczas okrutnie raniony przez kozaków. O śmierci Wilkoszewskiego pod Myszyńcem wspomina natomiast Zbigniew Chądzyński autor Pamiętników powstańca 1861, 1862 i 1863 roku. Za zmarłego uważa go również Stanisław Zieliński, a za nim inni historycy. Mieczysław Bartniczak, podaje, że „14 marca patrol konny z oddziału Władysława Wilkoszewskiego („Winiona”) stoczył niepomyślną potyczkę pod Feliksowem w rejonie Broku.” Umiem zrozumieć te sprzeczne „prawdy” w całej zawiłości przekazów źródłowych z czasów powstania 1863 roku. Jednak w przypadku Konstantego Rynarzewskiego już takich dylematów nie ma. Przeszedł ów oficer niżegorodskiego pułku piechoty do powstańców w lipcu 1863 roku. Uczynił to razem z oficerami z kółka muromskiego pułku piechoty. Miał dobry przykład, z niżegorodskiego pułku 20 maja postąpili tak jego koledzy Palemon Nowicki i Józef Trąbczyński, których postaci odcisnęły ślad w historii lokalnej. Wszyscy dowodzili oddziałami powstańczymi, wszyscy też zginęli, choć każdy w innych dramatycznych okolicznościach. Interesujący nas tu Rynarzewski zmarł po pewnym czasie z ran odniesionych w bitwie pod Żelazną, która miała miejsce 6 listopada 1863 roku. I to z tym wydarzeniem należy kojarzyć tę szlachetną postać. Nie wiemy, czy brał udział w bitwie myszynieckiej. Jeżeli tak, to po stronie rosyjskiej, podobnie jak w bitwie pod Stokiem (5 maja 1863). Jako jeden z niewielu powstańców znalazł miejsce pochówku na cmentarzu parafialnym w Myszyńcu, nie w bezimiennej zbiorowej mogile. Umiejscowienie krzyża z jego imieniem przy pomniku bitwy myszynieckiej wprowadza tu zamęt (by nie użyć słowa fałsz) mylny przekaz historyczny, który powinien być jasny i zrozumiały, szczególnie dla młodzieży, której pozostaje już tylko wierzyć, że Rynarzewski zginął pod Myszyńcem 9 marca. Tymczasem fakty historyczne są inne. Nie ma powodów, by gmatwać 150 lat później i tak już bardzo skomplikowane powstaniowe historie.

Barbara Kalinowska

Ilustracja na stronie głównej to fragment obrazu Andriollego „Walka powstańcza”

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.