Co robił Bodo w Ostrołęce

Utalentowany aktor, showman, bożyszcze kobiet, dziś powiedzielibyśmy – celebryta. Spopularyzowany przez serial telewizyjny Michałów Kwiecińskiego i Rosy Eugeniusz Bodo występował w 1936 roku również w Ostrołęce.

To na pewno było kulturalne wydarzenie roku w miasteczku. Wszak w 1936 roku Eugeniusz Bodo i Tola Mankiewiczówna, z którą  wystąpił w Ostrołęce, byli u szczytu sławy.

Jedyny ślad

bodo_przegląd

Szpalta z ostrołęckiej przedwojennej gazety, zapowiadająca występ artystów scen warszawskich

Choć na pewno występ Bodo i Mankiewiczówny był wielkim wydarzeniem w życiu sennego miasteczka, to nie zachowało się na ten temat zbyt wiele śladów, Jedyna drukowana wzmianka, to krótka zapowiedź „Przeglądzie Ostrołęckim” w rubryce „Kronika ostrołęcka”. Brzmi ona następująco: Występ Bodo i Mankiewiczówny. Dnia 28 b.m.(tj. Stycznia 1936 roku przyp. red.), na czele wesołej rewji zespołowej, wystąpią znani artyści: Eugenjusz Bodo i Tola Mankiewiczówna, z bardzo urozmaiconym programem w sali kinoteatru „Uciecha”. Przedsprzedaż biletów w zakładzie Szpilmana (zakład fotograficzny, przyp. red.).”

08 bodo cyganeria

Eugeniusz Bodo podczas występu w kabarecie „Cyganeria” w Warszawie  Zdjęcie ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego

Informacja ta została wydrukowana w wydaniu, które ukazało się 19 stycznia. Niestety nie wiadomo czy do występu doszło, bo kolejne wydania gazety na ten temat milczą. Należy jednak wierzyć, że tak.

Choć nie zachowały się, żadne dokumenty ani kronikarskie zapisy, spróbujmy – jak to modnie jest obecnie, na podstawie ogólnodostępnej wiedzy – wydedukować jak mógł przebiegać pobyt w Ostrołęce ówczesnych ikon popkultury.

Liczne biografie Eugeniusza Bodo mówią, że aktorzy często wypuszczali się poza Warszawę, by grać. Tola Mankiewiczówna, po sukcesie w Warszawie operetki „Czar walca”, miała odbyć tournee po kraju. Według znawczyni dziejów dwudziestowiecznej Ostrołęki Sabiny Malinowskiej artyści mogli tu bywać przejazdem w drodze z Warszawy do Wilna, a jak wiadomo droga ta przed wojną nie trwała krótko.

Choć istniała kolej warszawsko-wileńska, można domyślać się że artyści woleli podróżować automobilem. Zapewne nocowali po drodze w różnych miejscach, a przy okazji tam występowali. Wiadomo: aktor musi grać, by żyć.

Tak zorganizowana droga z Warszawy do Wilna mogła trwać kilka dni. W 1936 roku w Rzeczpospolitej Polskiej największe miasta połączone były drogami bitymi stanu średniego i złego. Nieliczne skrawki asfaltu wokół największych miast sanacyjni dziennikarze entuzjastycznie i  na wyrost nazywali autostradami, co było powodem licznych szyderstw z tej megalomanii. W fachowym periodyku “Architektura i Budownictwo” (nr 4-5/1938) publicysta szyderczo konstatował, że Niemcy dziwią się iż do podwarszawskiego Okęcia wiedzie polna droga, którą Polacy nie wiedzieć czemu nazywają autostradą. Tymczasem z Warszawy do Ostrołęki nie wiodła nawet taka polna autostrada. Był to bity gościniec, który od Serocka na północ pozostawał w stanie raczej złym.

Nic więc dziwnego, że po przebyciu taką drogą stu dwudziestu kilometrów automobilem podróżny marzył wyłącznie o odpoczynku w hotelu. Zwłaszcza, że był styczeń, a zimy przed wojną należały do srogich i śnieżnych. Bodo z Mankiewiczówną na pewno ucieszyli się gdy po wielogodzinnej podróży wyboistym traktem ujrzeli na horyzoncie stalową konstrukcję mostu na Narwi w Ostrołęce. Tu czekał na nich nocleg.

Pokój z wanną i garażem

08 Mankiewiczówna

Tola Mankiewiczówna Zdjęcie ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego

Jak podaje Barbara Kalinowska, w opublikowanym przed laty w “Rozmaitościach Ostrołęckich” artykule „Retroprzewodnik po Ostrołęce” w okresie międzywojennym baza noclegowa w Ostrołęce była dość dobra. Istniały sale bankietowe, w których można było przenocować, co najmniej cztery hotele, a nocleg oferowało także Towarzystwo Wioślarskie. Biorąc jednak pod uwagę, że Eugeniusz Bodo już wówczas był człowiekiem bardzo bogatym i eleganckim (w 1936 roku przyznano mu tytuł króla elegancji), niemal pewne jest, że nocował on w jednym z dwóch hoteli w mieście, czyli Victorii mieszczącej się na ulicy 11 Listopada 34 lub Hotelu Polskim przy Bernardyńskiej 13..

Ten drugi był mniejszy, za to posiadał dodatkowo pokoje z wanną i miejsce w garażu, gdzie można było zostawić automobil. Należy bowiem założyć, że człowiek tak bogaty, podróżujący z damą nie poruszał się po mieście pieszo. Za pokój z wanną w Hotelu Polskim należało zapłacić około 9 złotych (wraz z utrzymaniem, bez podatku), a za dodatkowy garaż około 3 złotych. Były to ceny średnich hoteli w stolicy, za te lepsze jak Victoria na ulicy Jasnej czy hotel Europejski należało zapłacić nawet od 20 do 28 złotych.

Obiad w „Kurpiance” a deser u Leszczyńskich

08 Bodo kto kogo

Rewia „Kto kogo” w kabarecie Tip Top w Warszawie. Eugeniusz Bodo w jednej ze scen rewii

Jeśli para aktorska zatrzymała się w Hotelu Polskim, mogła tam również zjeść przyzwoity obiad Według Barbary Kalinowskiej, która informacje te podaje za Mieczysławem Orłowiczem i jego „Przewodnikiem po województwie białostockim”, w hotelu należącym do Szymańskiego była restauracja o nazwie „Kurpianka”. Co mogło się znajdować w menu hotelowej restauracji, która mocno wzorowała się na tych ze stolicy? Zapewne dania niewiele inne. Jak podaje Wiesław Wiernicki w książce „Warszawa, jakiej nie ma” bazowano głównie na daniach tradycyjnej kuchni polskiej. Menu zmieniało się wraz z porą roku i stosowano wiele produktów sezonowych.

Ponieważ Bodo miał być w Ostrołęce 28 stycznia, należy zakładać, że w menu obowiązywały raczej dania zimowe. Wiesław Wiernicki podaje kilka pozycji z menu warszawskiego hotelu „Bristol” z 14 stycznia 1927 roku, a wśród nich: łosoś wiślany na ruszcie, sandacz po parysku, karp po angielsku, lin sote Menier, schab pieczony z kapustą, curry z baraniny z ryżem, móżdżek smażony ze szpinakiem, kotlet z jagnięcia, bryzol z kapłona z groszkiem, kaczka z jabłkami, comber z zająca z borówkami, perliczka z sałatą włoska, indyczka z kompotem, kwiczoły z jałowcem i dudą. Wśród deserów znajdziemy: napoleonki, gruszki imperiale, ananas melbę, sałatkę z pomarańczy, puchar z mandarynkami, lody.

Należy jednak założyć, że para choć na kilka kwadransów wybrała się gdzieś poza hotel, w którym mieszkała. A jak spacer, to i cukiernia. Zgadnijcie kto tak śpiewał… Bodo i Mankiewiczówna mogli wybrać np. kawiarnię przy ulicy Kościuszki 11, którą prowadził Chawa Tobiasz albo kawiarnię przy ulicy 11 Listopada 35 należącą do Anieli Szymańskiej. Od 1918 roku działała też przy ulicy 11 Listopada cukiernia Leszczyńskich, czynna do dzisiaj. Ostrołęczanie uwielbiają ją od dawien dawna, a jeśli w 1936 roku Leszczyńscy tworzyli choć częściowo tak pyszne wypieki, jakie ludzie pamiętają, to można przypuszczać, że polecono aktorom tę lokalizację.

Śladem Świątkowskiego

Co Eugeniusz Bodo i Tola Mankiewiczówna mogli zobaczyć w Ostrołęce i jak zareagowali na miasto na rubieżach Puszczy Kurpiowskiej? Jeżeli mieli spostrzeżenia mieli podobne do tych, które spisał dziewięć lat wcześniej Wacław Świątkowski, to zapewne wspominali, że “Ostrołęka jest miastem niewielkim, liczy do 10 tysięcy ludności, leży nad traktem wodnym, po którym mnóstwo tratw drzewnych płynie. Ulice brukowane posiadają chodniki; (…) Do osobliwości miasta zaliczyć należy skromny ogródek spacerowy oraz ubogie pracownie wyrobów z bursztynu, którego wydobywanie w ostatnich czasach podupadło z powodu zakazu kopania go na gruntach rządowych”.

Na planie filmowym

08 bodo rzeźbiarz

Film „Człowiek o błękitnej duszy”. Eugeniusz Bodo jako Rzeźbiarz w jednej ze scen filmu.

Eugeniusz Bodo, jako aktor ale również właściciel wytwórni filmowej „Urania”, mógł w Ostrołęce odwiedzić kolegów po fachu, czyli ekipę filmową z Niemiec, która w 1936 roku przygotowywała scenografię do filmu, który miał nosić tytuł „Ritt in die Freiheit” i snuć opowieść osnutą na tle historycznym lat 1830/31, tj. w okresie powstania listopadowego.

Jak podaje artykuł zamieszczony w 1936 roku w „Przeglądzie Ostrołęckim”: „Przygotowania przybyłej do Ostrołęki ekspedycji finansowej z ramienia największej niemieckiej wytwórni „Ufa” – do nakręcenia filmu, na motywie historycznym polskim, zostały już zakończone. Obecnie już odbywają się normalne prace w zaimprowizowanym atelier na terenie koszar 5 pułku ułanów Zasławskich w Wojciechowicach, gdzie pobudowano odpowiednie budynki,  a nawet most na pobliskiej rzece.”

Nie wiadomo, czy w styczniu 1936 roku ekipa z Niemiec przywiozła już do Ostrołęki profesjonalny sprzęt, jakim film potem kręcono, ale w artykule,  którego skan udostępnił nam Remigiusz Makowiecki, na temat pracy na planie napisano o niespotykanych w Polsce wówczas samochodach do realizacji dźwięku oraz olbrzymich dekoracjach jakie wybudowano. Pewne wydaje się, że początkujący jako producent Eugeniusz Bodo mógł być taką realizacją niezmiernie zainteresowany.

Czy nie przesadzamy wyobrażając sobie, że przedwojenny celebryta tak dużo uwagi poświęcał miasteczku w województwie białostockim, w którym przejazdem zatrzymał się na nocleg? Raczej nie. Czas przed wojną płynął wolniej. Ludzie, w tym zapracowani artyści, mieli więcej czasu.

Dziś, gdy gwiazdy koncertujące na Dniach Ostrołęki, wpadają do miasta ledwie na parę godzin i nawet tu nie nocują bo i po co, trudno sobie wyobrazić takie sielankowe tournee artystów. Przed wojną nie dało się jednak wpaść do Ostrołęki na kilka godzin, dać koncert i ruszyć w dalszą podróż, Choćby ze względu na stan dróg i trudy podróży. Zakładając, że Bodo jako profesjonalista dbał, aby występować wypoczętym, można założyć, że przyjechał do Ostrołęki 27 stycznia, wystąpił w Kinie Uciecha nazajutrz wieczorem i dopiero następnego dnia rano wyruszył w dalszą podróż. Zapewne miał więc czas, żeby co nieco obejrzeć miasto.

A gdy już wystąpił w Kinoteatrze Uciecha, na pewno na widowni był komplet. Bodo był artystą rozpoznawalnym i uwielbianym pod każdą długością geograficzną dość rozległego podówczas terytorium Rzeczpospolitej Polskiej. Radości ze słuchania na żywo “Umówiłem się z nią na dziewiątą” zapewne nie mąciła ostrołęczanom duchota panująca w przyciasnej sali widowiskowej przy ulicy Mickiewicza. Jeżeli nawet nad publicznością unosił się w tej duchocie jakiś przykry zapach, nic się nie działo. Obsługa kinoteatru rozpylała z galeryjki nad widownią… wodę kolońską. To akurat fakt udokumentowany, niebędący wytworem publicystycznej wyobraźni.

W kinoteatrze Uciecha jeszcze przed wojną w budynku powstały garderoby dla artystów, scena miała kurtynę i kulisy, jak w teatrze. Na widowni zasiadali robotnicy, rzemieślnicy, kupcy, przychodziło też wielu Żydów.

Inspirujące “Ulice wspomnień”

Do napisania tego artykułu zainspirowało nas spotkanie z cyklu “Ulicami wspomnień” poświęcone życiu rozrywkowo-kulturalnemu Ostrołęki w pierwszej i na początku drugiej połowie XX wieku. Obszerną i bogato ilustrowaną relację z tego spotkania, zorganizowanego w klubie Przy Studziennej Miejskiej Biblioteki Publicznej w Ostrołęce zamieściliśmy w serwisie Rozmaitosci.com.  Natomiast tajemniczy i enigmatycznie tylko zasygnalizowany wątek pobytu Eugeniusza Bodo w Ostrołęce wymagał potraktowania zupełnie osobno.

Anna Siudak

 

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.