Beton (częściowo) przestaje rządzić Ostrołęką

Jeszcze cztery lata temu próbowaliśmy rozwikłać zagadkę dlaczego coraz to nowe przestrzenie w mieście wykłada się betonową kostką. W dodatku w Ostrołęce osobliwie – na przemian szarą i czerwoną. I choć szukaliśmy w odmętach dziejów, nie znaleźliśmy przekonującej odpowiedzi.

Faktem jest, że betonowa kostka, która wydawała się ładna gdy Polska wydostawała się z komunistycznej szarości i połamanych kwadratowych płyt chodnikowych, w drugiej dekadzie XXI wieku nie uchodzi już za estetyczny szał. Wręcz przeciwnie. Jej nadmiar przytłoczył wiele miast, Ostrołęki nie wyłączając.

.

W czym różnica, można przekonać się na Starym Mieście w Ostrołęce. Głowackiego jest betonowa, a poprzeczne do niej Mickiewicza, czy Bernardyńska – mają nawierzchnię z kostki granitowej. I wydają się o wiele bardziej „miejskie”, „staromiejskie” niż ta betonowa Głowackiego. Nawet gdy na Mickiewicza zieleń rośnie niemal w każdej spoinie (wszak Stare Miasto coraz bardziej pustoszeje i obumiera), to i tak jest to bardziej klimatyczny zaułek niż niejedna niby nowoczesna ulica osiedlowa.

Kostka granitowa jest jednak ze trzy razy droższa w materiale i z dwa razy droższa w układaniu niż polbruk. Trudno mieć pretensje do władz miasta, że nie na każdej ulicy kładzie się granit. Trudno jednak też akceptować fakt, że wszędzie pleni się kostka betonowa.

Na osiedlu Łazek znaleziono rozwiązanie. Kompromisowe i raczej z sensem. Na ulicy Ordona mieszkańcy i miasto (bo to była wspólna inwestycja) doprowadzili do połączenia materiałów.

„Nawierzchnię wykonano z kostki brukowej, uzupełnienie z kostki granitowej, taki też ułożono krawężnik” – czytamy w komunikacie ratusza z odbioru ulicy. Firma Amstone (hm, ma jednak w nazwie kamień, a nie beton) daje gwarancję, że przez pięć lat normalnego użytkowania ulica się nie rozleci.

Źródło zdjęcia: Urząd Miejski w Ostrołęce

Na zdjęciu widać jeszcze zdobienie przepustu i wjazdu na posesję naturalnym kamieniem polnym. To chyba już inicjatywa właściciela nieruchomości, ale nie gryzie się z resztą krajobrazu.

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.