Bardzo smutne mikołajki

Grudzień 2015.

Po tej historii klasa przestała organizować szkolne mikołajki. Zbyt dużo było łez a za mało radości. Zresztą nawet w atmosferze ogólnej radości, choćby jedna łza podważa sens całej akcji. Bo co z tego skoro wszyscy się cieszą, skoro jedna osoba ukradkiem połyka łzy. I w dodatku tak dużo ich napływa do oczu, że nie wszystkie da się połknąć. Ileś tam zawsze wypłynie…

dziewczeta

Klaudia nie lubi szkoły. Uczy się wprawdzie nieźle. Nie podpada nauczycielom. Nie nudzi się na lekcjach. Nadąża za programem. Szkoły jednak nie lubi.

Siedzi sama w ławce. Najlepsze co ją może spotkać ze strony koleżanek to uprzejma ignorancja. Pewnie nie umiałaby tak nawet tego nazwać. Nie ma nawet dziesięciu lat. Ale dorośli tak pewnie by to nazwali.

Klaudia nie ma wypasionego smartfona (w ogóle zresztą nie ma telefonu). Nie nosi nowych, drogich i markowych ubrań. Nie ma o czym rozmawiać z koleżankami. Nie może się pochwalić, że rodzice zabrali ją na weekend do Gołębia na baseny. Albo, że była w kinie 3D w Warszawie, a potem na zakupach w galerii handlowej. Nie planuje nart na ferie ani ciepłego morza na wakacje. Zimnego zresztą też nie planuje bo nikt jej na wakacje nie zabierze.

Klaudia nie ma ojca. Jeszcze niedawno miała, ale poszedł do pracy i nie wrócił. Wie tyle, że umarł, ale umysł dziewięciolatki nie potrafi przełożyć na język prostych pojęć złowrogo brzmiącego komunikatu: „ogólna niewydolność wielonarządowa”.

Klaudia ma matkę i trójkę rodzeństwa. Matka pracuje „na kasie” w sklepie, a wieczorami dorabia sprzątając. Córka słyszała, że żadna z tych prac nie jest dobra. Bo w sklepie mama zarabia tak mało, że zgodnie z przepisami już mniej nie można. A z tego sprzątania to Klaudia nie rozumie nic. Bo jak można sprzątać na czarno? Na czarno to chyba brudno jest po tym sprzątaniu.

Może dlatego szef z byle powodu potrąca jej pieniądze? Co to znaczy potrącać pieniądze? Mniejsza z tym. Pieniędzy z obu tych prac i renty po ojcu nie starcza na życie.

Najgorsza jest zima, gdy trzeba ogrzać podszyty wiatrem drewniany dom. Klaudia już wie co znaczy podszyty wiatrem, bo jej starszy brat miał taką pracę domową, żeby wyjaśnić co znaczą te słowa.

Jej brat też nie lubi szkoły. Z tych samych powodów co Klaudia. Wykluczenie dzieci z powodu ubóstwa to wstydliwy problem polskich szkół. Bywa, że niedostrzegany, albo celowo ukrywany. Ale jest. Ma się dobrze, choć sam w sobie dobry nie jest. Nosi nawet swą naukową nazwę.

Zjawisko to nazywa się klasizmem. I ma podwójne znaczenie. Bo ramach jednej klasy szkolnej dzieci lubią podkreślać swoją przynależność do zamożnej klasy społecznej i dokuczać tym, którzy do niej nie należą. Żadna w tym wina dzieci. One jeszcze są nieukształtowane intelektualnie i emocjonalnie. One przenoszą do szkoły zachowania, które obserwują w domu.

Dzieci w szkole w najlepszym wypadku nie chcą przyjaźnić się z biednymi. W gorszych przypadkach demonstrują swoją wyższość. W najgorszych – dokuczają i pastwią się nad kolegami z ubogich domów.

W przypadku Klaudii klasizm objawił się w mikołajki. Jej jakimś cudem udało się wyłudzić od matki trzydzieści złotych na prezent dla kolegi którego wylosowała. Kupiły domostradę i pastę do robienia balonów. Pachnące nowością gadżety starannie zapakowały i Klaudia poszła do szkoły, marząc co też ona dostanie i jak prezent będzie zapakowany.

Dostała używaną lalkę Barbie. Z przytartym makijażem i poplamioną sukienką. Ktoś widać doszedł do wniosku, że jak lalka rok temu kosztowała sto złotych, to po roku będzie w sam raz za trzydzieści, a dziewczyna z biednego domu powinna się cieszyć, bo przecież nawet takiej nie ma.

Klaudia bez radości czeka na Gwiazdkę. No bo z czego się cieszyć… Że będą wszyscy razem w święta? Przecież nie będą, bo ojciec już nigdy nie zorganizuje domowych zawodów kto pierwszy wypatrzy pierwszą gwiazdę ani nie przeczyta przy stole fragmentu Ewangelii św. Łukasza.

Prezenty pewnie jakieś będą, bo matka zawsze stara się dać dzieciom po skromnym i praktycznym upominku. Klaudia marzy o różnych prezentach, ale wie, że Mikołaj musi nastarczyć wszystkim dzieciom. Na razie więc marzy o butach do chodzenia po szkole. Żeby koleżanki nie mówiły jej, że wygląda jak Rumunka.

Luty 2016.

pomagamy-mikolajowi-jpg_16_11_2011Klaudia ma nowe buty. Markówki w modnych kolorach. Ma też kilka nowych koleżanek. To znaczy są to stare koleżanki, ale zmieniły do niej nastawienie. Nie, wcale nie z powodu nowych butów.

Tamte mikołajki otworzyły dorosłym oczy na to co czuje Klaudia w swojej klasie. Zareagowali. Rozmawiali z dziećmi. Zorganizowali karnawałową choinkę. Kulig z ogniskiem. Obyło się bez składki. Nie wszystkie dzieci wyraźnie zmieniły nastawienie do Klaudii. Widać złe wzorce wyniesione z domów są zbyt silne. Dlatego wychowawczyni trwa w postanowieniu, że w grudniu nie będzie żadnych mikołajek.

Ale część klasy normalnie traktuje już Klaudię. Klaudia też czuje się lepiej w klasie. Najważniejsze, że koleżanki odnoszą się do niej życzliwie i z szacunkiem. Ale buty są nie bez znaczenia. Umocniły w niej poczucie własnej wartości. Jak to u kobiety…

Te buty to był prezent od Mikołaja. Sąsiadka namówiła Klaudię, żeby napisała list. Wysyłkę wzięła na siebie…

 

Na początku  grudnia w serwisie Rozmaitosci.com publikujemy kilka historii, które pokazują, że warto pomagać potrzebującym. Historie są prawdziwe, choć część szczegółów została zniekształcona, tak aby nie można było zidentyfikować konkretnych osób. Naszym celem nie jest bowiem obnoszenie się z wysiłkiem i ze skutecznością, a pokazanie, że dzięki Państwa zaangażowaniu można uczynić wiele dobra.
Uwaga! Od 1 grudnia na stronie PomagamyMikolajowi.pl  publikujemy listy dzieci do Mikołaja, które każdy z Państwa może spełnić. Nadawcami tych listów są najmłodsi z rodzin, w których zwykle nie starcza pieniędzy na prezenty pod choinkę. Na stronie PomagamyMikolajowi.pl znajdą Państwo również komplet informacji na temat zasad działania tej dobroczynnej akcji i sposobu, w jaki fundacja ją organizująca weryfikuje autentyczność potrzeb wyrażanych w listach dzieci.

 

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.