Alarmujący raport sanepidu. Psy gryzą dwa razy częściej!

Sanepid alarmuje: znacząco wzrosła liczba osób pogryzionych w Ostrołęce przez psy pozostawione bez opieki. W ubiegłym roku zgłoszonych przypadków pogryzień było prawie dwa razy więcej niż w roku 2014.

Takie informacje i niepokojące wnioski zawarte są w raporcie o stanie bezpieczeństwa sanitarnego Ostrołęki  w 2015 roku. Dokument ten rozpatrzy Rada Miasta na najbliższej sesji, zaplanowanej na 31 marca.

Średnio dwa razy na miesiąc dochodzi w mieście do pogryzienia ludzi przez zwierzęta – najczęściej psy. W liczbach bezwzględnych przedstawia się to następująco.

„W roku 2014  zgłoszono 14 osób pokąsanych, z tego 5 osób zakwalifikowano i wykonano u nich szczepienia przeciwko wściekliźnie, u 9 osób nie podjęto szczepień. W 2015 roku zgłoszono 26 osób pokąsanych, z tego 15 osób zakwalifikowano i wykonano u nich szczepienia przeciwko wściekliźnie”

– czytamy w raporcie Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego.

Z danych ostrołęckiego sanepidu wynika, że psy atakują najczęściej dzieci    Fot. Shutterstock

Z danych ostrołęckiego sanepidu wynika, że psy atakują najczęściej dzieci    Fot. Shutterstock

Co ciekawe, ludzi nie atakują bezpańskie psy – to bowiem są systematycznie odławiane (przynajmniej w mieście). Po każdym zgłoszonym przypadku pogryzienia, przeprowadzane jest dochodzenie. W większości przypadków okazuje się, że zwierzęta które zaatakowały ludzi, mają swoich właścicieli, tylko że właściciele nie potrafili lub nie chcieli zwierząt upilnować.

Jeszcze bardziej niepokojący jest wniosek, że psy które pogryzły ludzi i w toku dochodzenia ustalono ich właścicieli, nie były szczepione przeciw wściekliźnie, choć właściciele mają taki obowiązek.

Sanepid ostrzega również, że ofiarami agresywnych psów są najczęściej dzieci. Dzieci na zagrożenie reagują instynktownie – ucieczką. Tymczasem psy mają instynkt pogoni. Gdy widzą, że ktoś przed nimi ucieka, rzucają się w pościg i jeszcze bardziej narasta ich agresja.

Swoje spostrzeżenia w tej kwestii Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny formułuje w następującym wniosku, umieszczonym na stronie 5 wspomnianego raportu.

„Odnotowano wzrost pokąsań ludzi przez zwierzęta podejrzane o wściekliznę – najczęściej psy. Przeprowadzone dochodzenia wskazują, iż większość tych zwierząt posiada właścicieli, a mimo to zwierzęta były nie szczepione. Współpracując w zakresie pokąsań przez zwierzęta z Inspekcją Weterynaryjną prowadzona jest akcja informacyjno-edukacyjna właścicieli psów . Problemem są w dalszym ciągu psy bezpańskie, atakują najczęściej dzieci”.

Radni zapewne przyjmą do wiadomości raport sanepidu, bo takie raporty – rutynowo i rytualnie – przyjmuje się do wiadomości mocą uchwały. Pytanie czy zrobią coś z niepokojącymi wnioskami dotyczącymi bezpieczeństwa mieszkańców zawartymi w dokumencie. Mogą na przykład (przynajmniej teoretycznie) podjąć osobną uchwałę, w której zobowiążą prezydenta do bardziej zdecydowanych działań na rzecz ochrony mieszkańców przed agresywnymi psami – działań wykraczających poza zaplanowane odłowy psów i rutynowe kontrole posesji przez straż miejską.

Raport sanepidu, który trafi na sesję Rady Miasta dotyczy tylko nieprawidłowości stwierdzonych ściśle w granicach Ostrołęki. Z dziennikarskiego oglądu i kontaktów z mieszkańcami wynika jednak, że problem psów zagrażających ludziom znacznie bardziej daje się we znaki mieszkańcom podostrołęckich gmin. Wynika to z co najmniej trzech przyczyn.

Po pierwsze na wsi, w wolno stojącej zabudowie, gdzie przy każdym domu jest podwórko, większość właścicieli nieruchomości trzyma psy. Problem więc ma statystycznie większe rozmiary. W mieście, gdzie jednak większość ludzi mieszka w blokach, psów jest mniej, bo i trzymanie takiego zwierzęcia w mieszkaniu jest bardziej kłopotliwe dla właściciela.

Po drugie po wsiach błąka się znacznie więcej bezpańskich psów niż w mieście. Część mieszczuchów, gdy znudzi się im pies, wywozi go po prostu w pobliże jakiejś wsi i zwyczajnie porzuca licząc (w swoim mniemaniu humanitarnie), że ktoś zwierzę przygarnie. Czasami przygarnia, czasami nie. Niektórzy znudzeni właściciele psów porzucają zwierzęta w lesie. Potwierdzają to przedstawiciele kół łowieckich zauważając jednocześnie, że zdziczałe porzucone psy są jednym z większych zagrożeń dla zwierzyny. Jednak część porzuconych w lasach psów instynktownie wraca w okolice siedlisk ludzkich i stanowi zagrożenie dla okolicznych mieszkańców. Dramatycznym tego przykładem było niedawne znalezienie (29 lutego) psa, który zawisł  na bramie ogrodzenia posesji w gminie Rzekuń. Interweniowała straż pożarna i weterynarz. Prawdopodobnie było to zwierzę bezpańskie, zdezorientowane i tak wygłodzone, że ostatkiem sił usiłowało przeskoczyć przez bramę, żeby dostać się na czyjeś podwórko. Nie starczyło mu jednak sił. Pies nadział się na szpicę bramy.  

Po trzecie, na wsiach psy, o ile nie są przywiązane łańcuchem do budy, cieszą się względną wolnością, w której jest dużo niefrasobliwości właścicieli. Wielu posiadaczy psów w ogóle nie dba o to, żeby psy znajdowały się na ogrodzonym i zamkniętym podwórzu a na furtce była tabliczka ostrzegawcza. Zazwyczaj biegają gdzie chcą, po całej wsi a właściciele liczą, że i tak na noc wrócą do domu. Czasami wracają, czasami nie.

Obserwując sytuację z psami w podostrołęckich wsiach można odnieść wrażenie, że gminne władze nie radzą sobie z tym problemem. Czy chcą sobie poradzić, czy nie chcą – to zupełnie osobna kwestia. Faktem jest, że nie sposób przejść czy przejechać przez dowolną wieś, żeby nie napotkać wolno biegających psów w publicznej przestrzeni, albo śladów po nich w postaci leżących na jezdniach trucheł  rozjechanych przez samochody. To prawda, w gminach wiejskich z uwagi na rozległe przestrzenie trudniej jest zorganizować odłów bezpańskich psów. Wiadomo też, że sprytni właściciele gdy dowiadują się, że jest dzień odłowu, akurat tego dnia pilnują swych zwierząt, nie pozwalając wydostać się poza posesję.

Nie ulega kwestii, że odłów bezpańskich psów kosztuje. Podobno wcale niemało. Jeżeli jednak władze samorządowe stać na wykładanie placów zabaw sprężystymi piankami w trosce, żeby jedno czy drugie dziecko nie otarło sobie naskórka, to tym bardziej powinno być je stać na poradzenie sobie z bezpańskimi psami i właścicielami psów lekceważącymi sobie obowiązek ich pilnowania. Pogryzienie przez psa jest znacznie bardziej niebezpieczne dla zdrowia i życia dziecka niż otarcie naskórka na placu zabaw, na którym akurat nie ma pianki. 

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.