Dziewczyna z pociągu w październiku w Jantarze

Fot. materiały dystrybutora

Fot. materiały dystrybutora

Na ekrany ostrołęckiego Kina Jantar trafia w październiku film inspirowany niezwykłą książką.

Książkę zaklasyfikowano jako dreszczowiec (ang. thriller). Mimo, że w tle czai się zbrodnia, książka tak naprawdę jest pasjonującą analizą osobowości trzech głównych bohaterek, a zwłaszcza jednej. Książka – wbrew tytułowi „Dziewczyna z pociągu” – wcale nie zalicza się do tak zwanej literatury kobiecej.

Świat został przedstawiony oczyma trzech kobiet: niewydarzonej, neurotycznej artystki, łaknącej akceptacji za wszelką cenę; zarozumiałej kury domowej, dumnej głównie z tego że odbiła męża innej i wreszcie strwożonej alkoholiczki miotającej się między skrajnymi uczuciami. I to ona, ta trzecia, jest tytułową dziewczyną z pociągu.

Wszystkie trzy panie są bardzo autentyczne w swym rysie charakterologicznym. Żadna z nich nie daje się w pełni polubić z punktu widzenia czytelnika. Może najwięcej sympatii budzi Rachel, chociaż to chyba bardziej współczucie niż sympatia.

Rachel codziennie jeździ pociągiem z jakiegoś suburbium do samego Londynu. Pije regularnie bo świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia. Bez męża, bez dzieci, bez perspektyw, za to ze świadomością coraz bardziej przyspieszającego przemijania.

Po londyńskiej metropolii kolej kursuje od tak dawna i tak gęsto, że gdyby dziś chcieć wszystkie te tory obstawić ekranami dźwiękochłonnymi, to Imperium zbankrutowałoby zanim jeszcze doszło do Brexitu. Rachel podgląda więc z okien pociągu co dzieje się w oknach, ogrodach i na tarasach domów widzianych po drodze. Zwłaszcza jeden dom ma okazję obserwować bardziej szczegółowo. Dom stoi w sąsiedztwie semafora, przy którym pociąg zwykle czeka na zielone światło.

dziewczyna_z_pociagu_2

Fot. materiały dystrybutora

Pewnego dnia dziewczyna z pociągu dostrzega, że para która z porannego picia kawy na tarasie uczyniła sobie codzienny rytuał, przestała pojawiać się na tymż tarasie. W pijackim widzie Rachel przychodzi na myśl hipoteza, że za tym zniknięciem kryje się jakaś zbrodnia.

I rzeczywiście doszło do zbrodni. Dziewczyna z pociągu nie tylko trafnie to odgadła, ale i wpadła na trop mordercy. Cóż z tego, skoro nikt nie traktuje jej poważnie? Jest przecież godną politowania pijaczką, nie panującą nad swymi emocjami.

Rachel staje się nawet świadkiem sceny, która jest kluczem do zrozumienia zbrodni i do wskazania winnych. Za nic jednak nie może sobie przypomnieć co zaszło, bo tamtego wieczoru była tak zamroczona alkoholem, że urwał jej się film. A film urwany po alkoholu jest kompletną czarną dziurą. Nie wydobędzie z niej potem wspomnień ani hipnotyzer, ani psychoanalityk. Palimpsest jest jak awaria komputera. Niby w procesorze działy się jakieś procesy, ale na twardym dysku nic się nie zapisało. A skoro się nie zapisało, to jest nie do odzyskania.

Rachel towarzyszy jednak wielka determinacja do wyjaśnienia tajemnicy zbrodni. A że z powodu poalkoholowej huśtawki nastrojów wikła się przy okazji w coraz to nowe kłopoty, to już samo życie i kolejne wątki gmatwające akcję. Z książki czytelnik może się dowiedzieć kto zabił i gdzie jest ukryte ciało. A z filmu? Zobaczymy….

Tak w ogóle to współczesna literatura sensacyjna jest szczerze mówiąc taka sobie. Niby jak autor ma pomysł, a wydawnictwa nie oszczędzają na redaktorach, to efektem bywają całkiem znośne i atrakcyjne w lekturze pozycje. A jednak nie zapadają głębiej w pamięć i nie skłaniają do poważniejszej refleksji.

„Dziewczyna z pociągu” na tym tle bardzo pozytywnie się wyróżnia. Bo poza wątkiem sensacyjnym jest przejmującą opowieścią o samotności, bezsilności, uzależnieniu i emocjach rozkalibrowanych do tego stopnia, że w zasadzie to już nie ma z nich co zbierać. Bo za kolejnym wybuchem złości są już tylko poczwórne rozstaje – wiodące albo na odwyk, albo do wariatkowa, albo więzienia lub na cmentarz.

Jest też „Dziewczyna z pociągu” opowieścią o braku we współczesnym świecie normalnych kontaktów międzyludzkich. Nikt z pięciorga głównych i dwojga pobocznych bohaterów tej książki nie pozostaje z nikim w  relacji opartej na uważności, zrozumieniu, empatii i gotowości do wsparcia. Jest za to gra pozorów, lawiranctwo i interesowność. A jeżeli bezinteresowność, to tylko w chęci szkodzenia innym. Fikcja literacka, czy skądś to znamy?

(ZG. red.)

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.