100 tys. zł powędrowało do Poznania

kleczkowski_2Blisko 100 tys. zł kosztowały ostrołęczan dwie umowy i konkurs na powstające w Ostrołęce Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Całość trafiła do dwóch firm i osoby fizycznej. Wszyscy są z Poznania.

Prezydent Janusz Kotowski w wydawanej za publiczne pieniądze „Ostrołęce Samorządowej” (każdy numer periodyku to wydatek ok. 7,6 tys. zł) obruszył się, że przeszkadzam w budowie muzeum, a następnie stwierdził: Wygląda na to, że zniszczenie idei budowy Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce jest najważniejszą jego misją. A przecież pomysł budowy tej placówki nie jest i nie powinien być jakimś projektem „partyjnym”. Bohaterom, naszym przodkom, którzy oddali swoje młode życie za Ojczyznę należy się pamięć, szacunek i modlitwa niezależnie od naszych poglądów politycznych czy przynależności partyjnej. Pierwsze zdanie ma niewiele wspólnego z prawdą, gdyż tylko w tym roku złożyłem ponad 10 interpelacji i zapytań, a tylko trzy dotyczyły muzeum. Z ostatnim oczywiście się zgadzam, tylko nie oznacza to jednocześnie aprobaty dla budowy placówki. Idąc tokiem rozumowania prezydenta Ostrołęki powinniśmy budować wyłącznie muzea. Ale samą przeszłością, która niewątpliwie jest ważna, nie sposób żyć.

Po moich dwóch interpelacjach dziś już wiemy, że blisko 100 tys. z z miejskiej kasy powędrowało do Poznania. Najwięcej kosztował projekt architektoniczny Muzeum Żołnierzy Wyklętych za 68,8 tys. zł, który wykonała Pracownia Projektowa Archibox ze stolicy Wielkopolski.

Szczególnie bulwersująca jest druga kwota. Miasto zawarło we wrześniu ub. roku umowę za 24,6 tys. zł z Kancelarią Prawną Radca Prawny Michał Polak, również z Poznania, na przygotowanie wniosku. Przypomnę, że ratusz bezskutecznie ubiegał się o środki z tzw. funduszy norweskich na budowę muzeum za 32 mln zł. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego odrzuciło wspomniany wniosek nie pozostawiając na pomyśle prezydenta Ostrołęki suchej nitki. Uznano za zerową „potrzebę realizacji projektu, ważność projektu z punktu widzenia polityki kulturalnej państwa” i także na zero oceniono „aspekt społeczny”. Skandaliczne jest zwłaszcza szastanie publicznymi pieniędzmi, gdyż w ratuszu funkcjonuje kilkunastoosobowy wydział inwestycji i funduszy europejskich, w którego kompetencjach jest przygotowanie podobnych wniosków.

Dodam, że dziwnym trafem ze wspomnianą kancelarią z Wielkopolski ratusz we wrześniu 2012 r. zawarł umowę na 4 mln 155 tys. zł na świadczenie usług zastępstwa procesowego oraz doradztwa prawnego dotyczącego VAT, pomimo że urząd miasta posiada własne, kilkuosobowe biuro prawne (!). Tajemnicą pozostaje brak informacji o powyższych dwóch umowach w sprawozdaniach z działalności prezydenta, gdzie zamieszczone są kwoty dużo niższe. W wykazie powinny znaleźć się wszystkie umowy zawarte z zewnętrznymi podmiotami. Tych dotyczących muzeum zabrakło.

Najmniejszy wydatek to 3 tys. zł na logo Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Konkurs wygrał mieszkaniec  Poznania. Tak więc sumując powyższe kwoty tj. 68,8 tys. zł, 24,6 tys. zł i 3 tys. zł mamy dokładnie 96,4 tys. zł. Przypomnę, że po przekazaniu miastu budynku po areszcie przy ul. Traugutta, ratusz nie zaprosił do jakiejkolwiek dyskusji. Chętnych było sporo np. propozycję złożył Maciej Starczewski z fundacji „Republika marzeń”, który zaproponował zagospodarowanie budynku poprzez stworzenie „Aresztu sztuki” czyli miejsca na spektakle teatralne, spotkania twórcze z galerią kulturalną, biblioteką, art cafe czyli kawiarnią pełną inspiracji, rozmowami o literaturze, sztuce, a także koncertami.

Niestety urząd miasta i radni z tzw. koalicji proprezydenckiej nie pozwolili na inne rozwiązanie, a przeciwników budowy Muzeum Żołnierzy Wyklętych nie uznaje się za patriotów. Smutne, ale prawdziwe.

Maciej Kleczkowski

Facebook.com/mac.kleczkowski

Autorzy publikujący w serwisie Rozmaitosci.com korzystają z prawa do wolności wypowiedzi i swobody wyrażania opinii a także prawa do krytyki. Publikowane artykuły zawierają osobiste poglądy autorów, które w wielu przypadkach nie są tożsame ani nawet zbieżne z poglądami wydawcy.